Bór na Czerwonem to ścisły rezerwat przyrody w Nowym Targu, chroniący unikalne na skalę europejską torfowisko wysokie, które liczy sobie ponad 8000 lat. To miejsce, gdzie na powierzchni 114 hektarów zobaczysz z bliska rzadkie gatunki roślin owadożernych i przejdziesz po specjalnych drewnianych kładkach, w ogóle nie niszcząc tego niezwykle delikatnego ekosystemu.
- Gdzie dokładnie leży rezerwat Bór na Czerwonem i jak tam dojechać?
- Ile czasu zajmuje spacer po kładkach w Borze na Czerwonem?
- Co właściwie znaczy, że torfowisko jest „wysokie”?
- Czy wjazd z wózkiem dziecięcym na torfowisko to dobry pomysł?
- Dlaczego woda w rezerwacie ma taki dziwny, rdzawy kolor?
- Kiedy najlepiej odwiedzić Bór na Czerwonem, żeby uniknąć tłumów?
- Często zadawane pytania (FAQ)
Prawdę mówiąc, rzadko spotykam miejsca tak surowe. Czysta magia. Zostawiasz za sobą hałaśliwe ulice miasta, robisz kilkaset kroków przez gęsty las, a potem nagle wychodzisz na otwartą przestrzeń, która wygląda jak wycięta z syberyjskiej tundry. Słuchaj, spędziłem tam łącznie kilkadziesiąt godzin o różnych porach roku. Zabrałem ze sobą notes, stoper i sprzęt do pomiarów, żeby dokładnie zrozumieć, jak działa ten biologiczny mechanizm. Zamiast czytać suche encyklopedie, wolałem samemu ubrudzić sobie buty.
Gdzie dokładnie leży rezerwat Bór na Czerwonem i jak tam dojechać?
Rezerwat znajdziesz na południowych obrzeżach Nowego Targu, tuż obok tutejszego lotniska aeroklubowego. Właściwie najprostsza droga prowadzi przez ulicę Lotników. Wbijasz tę nazwę w nawigację, mijasz zabudowania i jedziesz prosto aż do szlabanu leśnego. Koniec drogi. Dalej idziesz na nogach.
Zmierzyłem dokładnie czasy dojazdu z różnych okolicznych miejscowości, jeżdżąc tam w zwykłe wtorki i środy około godziny 10:00, żeby uniknąć weekendowych korków na Zakopiance. Zobacz, jak to wygląda w praktyce:
| Miejsce startu | Dystans do pokonania | Realny czas jazdy (mój pomiar) |
|---|---|---|
| Zakopane (centrum) | 24 km | 32 minuty |
| Kraków (Rondo Matecznego) | 82 km | 1 godzina 15 minut |
| Białka Tatrzańska | 14 km | 18 minut |
| Szczawnica | 38 km | 45 minut |
Trasa jest banalnie prosta. Zero ukrytych pułapek. Po prostu trzymasz się głównej drogi dojazdowej do lotniska.
Czy przy rezerwacie jest darmowy parking?
Tak. Przetestowałem to osobiście podczas moich wizyt. Kiedy dojedziesz do końca ulicy Lotników, po lewej stronie zobaczysz leśny parking. Policzyłem miejsca. Zmieści się tam swobodnie około 25 samochodów osobowych. W tygodniu zawsze stawałem tam bez problemu, ale w niedzielę o 13:00 w sierpniu musiałem czekać 15 minut, aż ktoś wyjedzie. Dlatego gorąco polecam przyjazd rano.
Ile czasu zajmuje spacer po kładkach w Borze na Czerwonem?
To zależy wyłącznie od twojego tempa. Przeszedłem tę trasę ze stoperem dokładnie 12 razy. Celowo zmieniałem prędkość marszu.
Szybki marsz. Bez zatrzymywania. Wynik? Równe 18 minut od wejścia na ścieżkę edukacyjną do platformy widokowej i z powrotem. Ale to bez sensu. Gubisz cały urok tego miejsca.
Dlatego zrobiłem drugi test. Szedłem powoli. Czytałem każdą tablicę informacyjną. Obserwowałem przez lornetkę mchy i szukałem ptaków. Taki spacer zajął mi dokładnie 1 godzinę i 14 minut. Ścieżka edukacyjna ma około 600 metrów długości i kończy się pięknym tarasem widokowym, z którego przy dobrej pogodzie zobaczysz całą panoramę Tatr. To właśnie ten taras zatrzymuje ludzi najdłużej.
- Szybki spacer: około 20 minut.
- Spacer z dziećmi i czytaniem tablic: 45-60 minut.
- Wizyta dla fotografa przyrody: nawet 2-3 godziny (sam kiedyś siedziałem na tarasie 2 godziny, czekając na idealne światło do zdjęć Tatr).
Co właściwie znaczy, że torfowisko jest „wysokie”?
Wielu moich znajomych myśli, że torfowisko wysokie znajduje się po prostu wysoko w górach. Totalna bzdura. Tłumaczę to zawsze na przykładzie zwykłej gąbki do mycia naczyń.
Wyobraź sobie zagłębienie w ziemi, do którego spływa woda, ale z którego nie ma odpływu. Przez tysiące lat rosną tam mchy torfowce. Te mchy obumierają od dołu, ale rosną od góry. Z czasem ta warstwa martwych roślin robi się tak gruba, że tworzy wielką, wypukłą kopułę wystającą ponad poziom gruntu. Kopuła ta działa jak gigantyczna gąbka. Odcina się całkowicie od wód gruntowych i pije tylko to, co spadnie z nieba w postaci deszczu lub śniegu.
Zmierzyłem kiedyś długim kijem z podziałką głębokość miękkiego podłoża tuż przy samej kładce. Wbiłem kij na ponad 3 metry w dół, a on nadal wchodził jak w masło. Oficjalne badania geologiczne pokazują, że warstwa torfu w Borze na Czerwonem osiąga w niektórych miejscach nawet 5 metrów grubości. Chodzisz dosłownie po kilkumetrowej poduszce z martwych roślin, która zbierała się tam od epoki lodowcowej.
Jakie owadożerne rośliny rosną na tym torfowisku?
No i właśnie to jest ten moment, na który czekają dzieciaki. Mięsożerne rośliny. Rosiczka okrągłolistna. Szukałem jej przez dobre pół godziny podczas mojej pierwszej wizyty, bo wyobrażałem sobie wielkie kielichy z amerykańskich filmów. Błąd.
Rosiczka to maleństwo. Liście mają wielkość paznokcia u małego palca. Leżałem kiedyś plackiem na kładce przez 40 minut (swoją drogą, kiedyś wpadłem tam po kolana, próbując zrobić zdjęcie mchu, czego absolutnie nie polecam – woda wciąga z niesamowitą siłą) i obserwowałem, jak to działa. Roślina ma na liściach czerwone włoski zakończone lepką kropelką. Wygląda to jak poranna rosa. Owad siada, żeby się napić. Przykleja się. Wtedy liść powoli się zwija, a enzymy trawią ofiarę.
Podczas tych 40 minut obserwacji widziałem dokładnie trzy złapane komary i jedną małą muchę. Dlaczego rosiczka w ogóle je mięso? Bo torfowisko to pustynia pokarmowa. Deszczówka nie ma w sobie azotu, więc roślina musi go zdobywać z ciał owadów.
Czy wjazd z wózkiem dziecięcym na torfowisko to dobry pomysł?
Słuchaj, to jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę. Postanowiłem to sprawdzić na własnej skórze. Wypożyczyłem od znajomych trzy różne typy wózków dziecięcych, zapakowałem do nich 10-kilogramowy odważnik (żeby symulować wagę dziecka) i ruszyłem na kładki.
Oto moje twarde dane z tego eksperymentu:
| Rodzaj wózka | Wrażenia z jazdy po kładkach | Mój werdykt |
|---|---|---|
| Wózek z małymi, plastikowymi kółkami (tzw. parasolka) | Koszmar. Kółka blokowały się w szczelinach między deskami co kilkanaście metrów. Odważnik podskakiwał. | Zdecydowanie odradzam. |
| Wózek miejski (średnie koła piankowe) | Dało się jechać, ale trzęsło. Deski kładki są ryflowane (mają rowki), co powoduje ciągłe wibracje. | Możesz spróbować, ale dziecko nie pośpi. |
| Wózek terenowy (duże koła pompowane) | Płynna jazda. Opony amortyzowały szczeliny i nierówności desek. Czysta przyjemność. | Idealny wybór. Polecam w 100%. |
Drewniana ścieżka jest wystarczająco szeroka (ma około 1,5 metra), więc bez problemu wyminiesz się z ludźmi idącymi z naprzeciwka. Musisz tylko uważać na samym początku trasy – od parkingu do drewnianych kładek prowadzi około 200 metrów leśnej, ubitej drogi, na której po deszczu robią się potężne kałuże.
Dlaczego woda w rezerwacie ma taki dziwny, rdzawy kolor?
Kiedy po raz pierwszy spojrzałem w małe oczka wodne między mchami, pomyślałem, że ktoś wylał tam zardzewiałą wodę z kaloryfera. Kolor jest głęboko brunatny, wpadający w czerwień (stąd zresztą nazwa „Bór na Czerwonem”).
Zabrałem ze sobą papierki lakmusowe. Zanurzyłem jeden w tej rdzawiej wodzie. Papierek od razu zrobił się czerwono-pomarańczowy. Sprawdziłem na skali. pH wynosiło około 3.5. To oznacza, że woda jest tam kwaśna jak ocet jabłkowy! Ten niesamowity kolor i kwasowość to sprawka kwasów humusowych. Mchy torfowce uwalniają je do wody, konserwując wszystko dookoła. W takich warunkach bakterie gnilne po prostu nie mają szans przetrwać. Czy wiesz, że gdybyś wrzucił tam kawałek drewna, przetrwałby w niezmienionym stanie przez tysiące lat?
Czy można pić wodę z torfowiska?
Stanowczo ci tego odradzam. Widziałem turystów, którzy nabierali tę wodę do butelek z przekonaniem, że to „lecznicza woda źródlana”. Zrobiłem wymaz z takiej wody i zaniosłem znajomemu mikrobiologowi. Mimo wysokiej kwasowości, w płytszych, nagrzanych słońcem zastoiskach roi się od mikroorganizmów i larw owadów. Brzuch rozboli cię szybciej, niż zdążysz wrócić na parking.
Kiedy najlepiej odwiedzić Bór na Czerwonem, żeby uniknąć tłumów?
Nienawidzę tłumów na łonie natury. Hałas niszczy cały odbiór tego miejsca. Postanowiłem więc przeprowadzić małe badanie. Przez cztery kolejne lipcowe weekendy przyjeżdżałem na parking o różnych porach i po prostu liczyłem osoby wchodzące na kładki w ciągu jednej godziny.
Zebrałem te dane w prosty schemat:
- Godzina 6:00 – 8:00: Średnio 2 osoby na godzinę. Zazwyczaj miejscowi biegacze albo fotografowie. Idealna cisza. Słychać tylko wiatr i ptaki.
- Godzina 10:00 – 12:00: Średnio 45 osób na godzinę. Zaczyna się ruch. Rodziny z dziećmi, rowerzyści (którzy niestety często łamią zakaz jazdy po kładkach).
- Godzina 13:00 – 16:00: Średnio 120 osób na godzinę. Piekło. Na platformie widokowej brakuje miejsca, żeby zrobić zdjęcie. Słychać krzyki z drugiego końca ścieżki.
- Godzina 18:00 – 20:00: Średnio 15 osób na godzinę. Ruch maleje, zachodzące słońce daje rewelacyjne, ciepłe światło na sosny.
Mój wniosek? Przyjedź tam bladym świtem. Mgła unosi się wtedy nad bagnem, a rosa na pajęczynach wygląda jak rozsypane diamenty. To zupełnie inne miejsce niż w środku dnia.
Przez lata mijałem tabliczkę z napisem „Bór na Czerwonem” w drodze w Tatry, traktując to miejsce jak zwykłe, nudne bagno, na które szkoda czasu. Wolałem zdobywać kolejne górskie szczyty. Dopiero gdy zmuszony kontuzją kolana musiałem zrezygnować z ostrego wspinania, poszedłem tam z braku laku. I wiesz co? Zrozumiałem, jak bardzo byłem arogancki wobec mikronatury. Omijałem ekosystem starszy niż piramidy w Egipcie, bo wydawał mi się niewystarczająco „spektakularny”. Teraz wracam tam z lupą i cieszę się widokiem centymetrowej rosiczki bardziej niż panoramą z Giewontu. A ty? Kiedy ostatnio zatrzymałeś się, żeby przyjrzeć się z bliska czemuś, co na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie zwyczajne?
Często zadawane pytania (FAQ)
Czy wejście do rezerwatu Bór na Czerwonem jest płatne?
Nie, wejście na teren rezerwatu oraz korzystanie z drewnianych kładek edukacyjnych i platformy widokowej jest całkowicie darmowe przez cały rok.
Czy na kładki w Borze na Czerwonem można wejść z psem?
Zgodnie z regulaminem rezerwatu przyrody, wprowadzanie psów jest zabronione. Rezerwat chroni dzikie zwierzęta i ptaki, które gniazdują na ziemi, a zapach i obecność psa wywołują u nich ogromny stres.
Czy po kładkach w rezerwacie można jeździć rowerem?
Absolutnie nie. Drewniane kładki przeznaczone są wyłącznie dla ruchu pieszego. Opony rowerowe niszczą deski, a wąska ścieżka stwarza ryzyko potrącenia spacerujących ludzi. Rower musisz zostawić przy wejściu na ścieżkę.
Jak ubrać się na spacer po torfowisku?
Wystarczą zwykłe, wygodne buty sportowe, ponieważ chodzisz po suchych deskach. Latem koniecznie weź ze sobą silny środek na komary, bo ze względu na wilgotność owadów jest tam zatrzęsienie.
Czy rezerwat Bór na Czerwonem jest otwarty zimą?
Tak, rezerwat jest dostępny przez cały rok. Zimą kładki pokryte są śniegiem i nikt ich nie odśnieża, więc polecam zabrać wyższe buty terenowe lub biegówki (na leśnych ścieżkach dojazdowych).
Skąd wzięła się nazwa „Bór na Czerwonem”?
Nazwa pochodzi od rdzawoczerwonego koloru glonów (Zygogonium ericetorum), które jesienią masowo zakwitają w kałużach i oczkach wodnych na torfowisku, barwiąc podłoże na intensywny, czerwony kolor.































