Ile zarabia Messi na minutę?

admin
admin
Dodane przezadmin
9 minut czytania

Widziałeś te najnowsze raporty o zarobkach w Miami? Szaleństwo, serio. Pewnie nieraz zastanawiałeś się, patrząc na swój zegarek, ile Leo Messi zgarnia na minutę, gdy Ty akurat parzysz kawę albo stoisz w korku… bo to są kwoty, które zwyczajnie urywają głowę i trudno je w ogóle ogarnąć rozumem.

I wiesz co?

On zarabia więcej w sześćdziesiąt sekund niż wielu z nas przez cały miesiąc ciężkiej pracy, więc przygotuj się na szokujące liczby, które zaraz Ci tutaj czarno na białym wyłożę.

Więc ile właściwie zarabia Messi?

Liczby, które zawrócą Ci w głowie

Możesz się zastanawiać, czy te astronomiczne kwoty są w ogóle realne, ale wystarczy spojrzeć na twarde dane z kontraktu na Florydzie. W samym Inter Miami Twój idol zgarnia bazowo jakieś 50-60 milionów dolarów rocznie, a to przecież tylko wierzchołek góry lodowej, bo dochodzą do tego gigantyczne udziały z transmisji Apple TV i zyski od Adidasa.

To oznacza, że każda minuta jego życia – nawet gdy akurat wiąże buty – jest warta około 115 dolarów.

Szaleństwo, co nie? Pomyśl o tym, gdy następnym razem będziesz stać w kolejce po kawę, bo w te 5 minut Leo zarobił więcej niż większość ludzi przez tydzień ciężkiej pracy.

Jak wygląda podział jego zarobków?

Skąd właściwie biorą się te miliony na Twoich oczach?

Wiesz, że goła pensja od Interu Miami to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo Leo sprytnie wynegocjował udziały w zyskach od gigantów takich jak Apple TV czy Adidas? Twoja głowa może eksplodować, gdy uświadomisz sobie, że on zarabia na każdym nowym subskrybencie MLS Season Pass – i to dosłownie bez kiwnięcia palcem na boisku!

Do tego dochodzi roczna podstawa rzędu 50-60 milionów dolarów plus gigantyczne kontrakty reklamowe. Licznik bije non-stop, nawet kiedy on akurat śpi.

Szalone liczby: Minuta po minucie w portfelu Messiego

Jak szybko rośnie jego stan konta?

Czy wiesz, ile razy zdążysz mrugnąć okiem, zanim na konto Leo wpadnie kolejna „stówa”? Kiedy Ty parzysz sobie poranną kawę, Messi zgarnia około 100 dolarów na każdą minutę swojego życia – i to bez względu na to, czy akurat czaruje na boisku w Miami, czy po prostu ucina sobie drzemkę. To wychodzi jakieś 6 tysięcy zielonych na godzinę, więc pomyśl tylko, że Twoja solidna miesięczna pensja wpada mu do kieszeni szybciej, niż zdążysz obejrzeć powtórkę jego ostatniej bramki. Szalone, prawda? Ale to właśnie realna skala jego gigantycznego kontraktu z Interem Miami, który sprawia, że licznik bije non-stop.

Dlaczego uważam, że pensja Messiego zwala z nóg

Pieniądze, które płyną nawet podczas snu

Pomyśl o swoim porannym espresso, bo zanim zdążysz wziąć drugi łyk, Leo zarobi pewnie więcej niż Ty przez pół dnia w biurze. Serio, te liczby są kompletnie odklejone od rzeczywistości…

Mówimy o kontrakcie z Inter Miami, który gwarantuje mu 50-60 milionów dolarów rocznie, co w przeliczeniu daje jakieś 114 dolarów na każdą minutę życia. I to bez znaczenia, czy on akurat strzela gola, czy po prostu śpi – zegarek tyka, a fortuna rośnie w tempie, którego Twój umysł pewnie nie jest w stanie ogarnąć.

Co to oznacza dla futbolu jako całości?

Finansowy efekt domina

Zdziwicie się, ale te miliony na koncie Leo to nie tylko jego prywatna sprawa, bo takie liczby całkowicie demolują rynek transferowy i sprawiają, że nawet średniacy żądają teraz kosmicznych pieniędzy.

Działa to jak typowy efekt domina – skoro w MLS płaci się ponad 50 milionów dolarów rocznie, to agenci w Europie od razu podbijają stawki. A kto za to płaci? Wy, kupując coraz droższe bilety i subskrypcje, bo kluby muszą jakoś łatać te dziury w budżetach.

Prawdziwa prawda o kontraktach reklamowych Messiego

Złoty dotyk Leo

Pewnie obiło Ci się o uszy, że szał na Leo w USA bije wszelkie rekordy, a to przekłada się na konkretną kasę. Bo widzisz, jego portfel puchnie głównie dzięki dożywotniej umowie z Adidasem, która sypie milionami bez przerwy. Do tego dochodzi ten genialny układ z Apple TV – Messi dostaje procent od subskrypcji MLS Season Pass. To czysty majstersztyk! Ale to nie koniec, bo kontrakty z gigantami typu Pepsi sprawiają, że zarabia on około 60 milionów dolarów rocznie poza boiskiem. I co Ty na to? To sprawia, że każda minuta jego życia jest warta prawdziwą fortunę.

Ile zarabia Messi na minutę?

Pewnie myślisz sobie, że miliony Leo to tylko cyferki, ale gdy przeliczysz to na każdą Twoją minutę pracy, obraz staje się szokująco wyraźny. To daje do myślenia, no nie? Bo facet zgarnia więcej podczas wiązania butów, niż większość z nas przez miesiąc harówki.

I to jest ten finansowy kosmos, który oddziela legendy od reszty świata.

Szalone pieniądze.

Więc gdy znów spojrzysz na zegarek, pamiętaj, że licznik Messiego właśnie nabił fortunę… a Ty pewnie dopiero dopijasz kawę.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: siedzicie sobie wieczorem na kanapie, w ręku telefon, a na ekranie wyskakuje powiadomienie o kolejnym golu Messiego w Stanach. I nagle człowiek zaczyna się zastanawiać, tak zupełnie bez powodu, ile ten facet właściwie kosi siana za każdą sekundę swojego życia. Bo to, że jest obrzydliwie bogaty, to wiemy wszyscy, ale te konkretne wyliczenia? To jest dopiero jazda bez trzymanki.

No bo słuchajcie, większość z nas musi wstawać rano, pić kawę w pośpiechu i gnać do roboty, żeby po miesiącu zobaczyć przelew, który Leo dostaje pewnie w czasie, gdy zawiązuje sznurowadła przed treningiem. I to nie jest żaden żart ani złośliwość, tylko czysta matematyka, która potrafi nieźle namieszać w głowie. Bo jak inaczej nazwać kwoty, które rosną szybciej niż my zdążymy mrugnąć okiem?

Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili z taką kasą, która wpada na konto dosłownie co chwilę? I to niezależnie od tego, czy akurat strzelacie bramkę na stadionie w Miami, czy po prostu jecie kolację z rodziną. Bo prawda jest taka, że licznik Messiego nigdy się nie zatrzymuje i to jest w tym wszystkim najbardziej niesamowite.

To są kwoty, które totalnie wykraczają poza nasze codzienne pojmowanie pieniędzy.

FAQ

Q: Ile mniej więcej Messi zarabia na minutę swojego życia?

A: Jak się tak usiądzie z kalkulatorem i wszystko podliczy, to wychodzi na to, że Messi zgarnia około 100-120 dolarów na każdą minutę każdego dnia. I to nie jest tylko czas spędzony na boisku, ale każda jedna minuta doby, nawet jak śpi albo bawi się z dzieciakami! W przeliczeniu na nasze to będzie jakieś 400-500 złotych co sześćdziesiąt sekund… no po prostu głowa mała, jak się o tym pomyśli, co nie?

Q: Czy te zarobki obejmują tylko kontrakt w Interze Miami, czy też inne źródła?

A: No właśnie tutaj pies jest pogrzebany, bo ta kwota to suma wszystkiego, co on tam u siebie w biurze księguje. Wliczamy w to pensję z klubu, ale też gigantyczne kontrakty z Adidasem, Apple czy Pepsi, które płacą mu fortunę za samą twarz. Więc tak, to jest cały ten wielki worek pieniędzy rozbity na minuty, bo Messi to teraz bardziej globalna marka niż tylko zwykły piłkarz biegający za piłką.

Q: Czy to prawda, że on zarabia więcej w minutę niż większość ludzi przez cały tydzień pracy?

A: Niestety tak to wygląda i choć to może być trochę dołujące, to takie są realia w świecie topowego sportu. Średnia krajowa u nas przy jego „minutówce” wygląda jak drobne na waciki, więc lepiej się nie porównywać, żeby nie psuć sobie humoru przy porannej kawie. Ale hej, umówmy się – nikt inny nie przyciąga przed telewizory tylu milionów ludzi co ten niski gość z Argentyny, więc rynek mu po prostu tyle płaci.

Otagowano:
Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *