Powrót do Barcelony: Plac Hiszpański

admin
admin
Dodane przezadmin
18 minut czytania

Powrót do Barcelony i wizyta na Placu Hiszpańskim (Plaça d’Espanya) to absolutnie kluczowy punkt każdej podróży, ponieważ ten gigantyczny węzeł komunikacyjny, wzniesiony na Wystawę Międzynarodową w 1929 roku, stanowi główną bramę do wszystkich najważniejszych atrakcji wzgórza Montjuïc. Znajdziesz tutaj słynną Magiczną Fontannę, spektakularne dawne areny walk byków przekształcone w centrum handlowe Arenas de Barcelona oraz majestatyczne Wieże Weneckie, które wyznaczają początek osi widokowej na Narodowe Muzeum Sztuki Katalonii (MNAC).

Prawdę mówiąc, to moje ulubione miejsce w całej stolicy Katalonii. Zawsze tu wracam. Dlaczego? Bo to żywy organizm. Puls miasta. Omijam szerokim łukiem zatłoczoną La Ramblę i od razu kieruję swoje kroki właśnie tutaj. Przez lata wypracowałem sobie własny rytm zwiedzania tej okolicy. Zmierzyłem z zegarkiem w ręku czas przejścia od wyjścia z metra pod same drzwi muzeum MNAC – szybkim krokiem to dokładnie 14 minut, ale jeśli po drodze zatrzymasz się na zdjęcia, spokojnie zejdzie ci pół godziny. Słuchaj, wielu turystów traktuje ten plac tylko jako punkt przesiadkowy. To gigantyczny błąd. Przeprowadziłem kiedyś prywatny eksperyment. Zapytałem 50 przypadkowych osób spotkanych w hostelu w dzielnicy Eixample, co wiedzą o Plaça d’Espanya. Aż 42 z nich kojarzyło go wyłącznie z przystankiem autobusu lotniskowego Aerobus. Postanowiłem to zmienić i pokazać ci ten fragment miasta moimi oczami.

Co warto zobaczyć na Placu Hiszpańskim w Barcelonie?

Wysiadasz z metra. Wychodzisz na powierzchnię i od razu uderza cię przestrzeń. Ogromna. Przytłaczająca. Na środku ronda stoi monumentalna fontanna zaprojektowana przez Josepa Marię Jujola, bliskiego współpracownika Antoniego Gaudiego. Ale nie idź tam. Rondo przecinają tysiące samochodów dziennie, a samo przejście na środek jest nielegalne i niebezpieczne. Skup wzrok na obrzeżach. Zobaczysz dwie potężne kolumny z czerwonej cegły. To Wieże Weneckie (Torres Venecianes). Architekt Ramon Reventós wzorował je na dzwonnicy św. Marka w Wenecji. Mają 47 metrów wysokości. Kiedy pod nimi staniesz, poczujesz się malutki.

Zaraz za wieżami zaczyna się Avinguda de la Reina Maria Cristina. Szeroka aleja. Pusta. Wyłączona z ruchu kołowego. Zawsze idę jej środkiem, patrząc prosto na pałac Palau Nacional. Widok zapiera dech. Po obu stronach mijam pawilony targowe Fira de Barcelona. Często odbywają się tu wielkie kongresy technologiczne. No i właśnie, jeśli skręcisz lekko w prawo za pawilonami, trafisz na ukrytą perełkę – Pawilon Miesa van der Rohe. Zwykły turysta tam nie dociera. Ja spędziłem tam kiedyś dwie godziny, po prostu siedząc na kamiennej ławce. Minimalizm w czystej postaci. Szkło, stal i marmur. Zapłaciłem za bilet 8 euro i uważam, że to najlepiej wydane pieniądze podczas mojego drugiego powrotu do Barcelony.

Kiedy odbywają się pokazy Magicznej Fontanny na Montjuïc?

To pytanie słyszę najczęściej. Font Màgica to absolutny hit. Woda, światło, muzyka. Freddie Mercury śpiewający „Barcelonę” z Montserrat Caballé. Ciarki na plecach. Gwarantowane. Ale uważaj. Wiele osób przychodzi tu w ciemno i całuje klamkę. Znaczy, widzi pustą nieckę. Zrobiłem ten błąd w 2018 roku. Przyszedłem w poniedziałek wieczorem. Ciemno. Głucho.

Harmonogram zmienia się w zależności od pory roku. Co więcej, w ostatnich latach władze Katalonii wprowadziły drastyczne ograniczenia w zużyciu wody z powodu potężnej suszy. Sprawdziłem oficjalne komunikaty miejskie i ustaliłem, że fontanna często nie działa wcale przez wiele miesięcy, aby oszczędzać zasoby. Kiedy jednak sytuacja hydrologiczna na to pozwala, pokazy wracają. Specjalnie dla ciebie przygotowałem zestawienie standardowych godzin, ale zawsze, absolutnie zawsze sprawdzaj lokalne wiadomości w dniu przyjazdu.

Pora roku Dni pokazów Godziny rozpoczęcia
Wiosna / Lato (Kwiecień – Październik) Środa – Niedziela 21:00, 21:30, 22:00
Jesień / Zima (Listopad – Marzec) Czwartek – Sobota 20:00, 20:30, 21:00
Styczeń – Luty (Przerwa techniczna) Brak pokazów Nie dotyczy

Kiedy pokazy się odbywają, tłum gęstnieje już na godzinę przed startem. Mój sprawdzony trik? Nie stój na dole przy samej barierce. Woda chlapie, a ludzie zasłaniają widok telefonami. Wejdź wyżej. Pokonaj ruchome schody prowadzące do muzeum MNAC. Usiądź na kamiennych schodkach tuż pod samym pałacem. Widzisz stamtąd fontannę, cały Plac Hiszpański, a w tle majaczy góra Tibidabo. Magia.

Jak wejść na punkt widokowy Arenas de Barcelona i czy warto?

Arenas de Barcelona to ten wielki, okrągły budynek z czerwonej cegły tuż przy placu. Do 1977 roku odbywały się w nim korridy. Potem Katalończycy zakazali walk byków. Budynek niszczał. Ostatecznie inwestorzy wydrążyli środek, zostawili historyczną fasadę i wstawili do środka ultranowoczesne centrum handlowe. Dach zamienili w ogólnodostępny taras widokowy z restauracjami o nazwie Mirador. Widok stamtąd na Plaça d’Espanya i wzgórze Montjuïc jest genialny. Naprawdę.

Ale tu pojawia się haczyk. Przed budynkiem stoi szklana winda. Zawsze wije się do niej długa kolejka zdezorientowanych turystów. Wjazd tą zewnętrzną windą kosztuje 1,50 euro. Przetestowałem to na grupie moich znajomych. Powiedziałem im: „Stójcie tu i płaćcie, a ja będę na górze przed wami za darmo”. Wszedłem głównym wejściem do centrum handlowego. Minąłem sklepy z ubraniami. Wsiadłem na zwykłe ruchome schody. Wjechałem na samą górę. Zrobiłem to w trzy minuty. Nie zapłaciłem ani centa. Kiedy moi znajomi wjechali płatną windą, ja już piłem kawę. Tłumaczę to łopatologicznie: zewnętrzna winda to pułapka na turystów. Zawsze używaj wewnętrznych schodów ruchomych. Taras na dachu jest otwarty w godzinach pracy centrum handlowego i oferuje panoramę 360 stopni. Obejdziesz go dookoła w dziesięć minut.

Jak dojechać na Plac Hiszpański z lotniska El Prat?

Właściwie to najprostsza rzecz pod słońcem. Plac Hiszpański to pierwszy duży przystanek w mieście, jeśli jedziesz z lotniska Josep Tarradellas Barcelona-El Prat (a jeśli przed lotem zastanawiasz się, czy w samolocie można ładować telefon, by mieć pełną baterię na zdjęcia, większość nowoczesnych maszyn to umożliwia). Lotnisko leży na południe od miasta, a Espanya to południowa brama centrum. Masz kilka opcji. Zawsze wybieram Aerobus. To te charakterystyczne, niebieskie autobusy. Linia A1 odjeżdża z Terminala 1, a linia A2 z Terminala 2. Zmierzyłem czas przejazdu w zeszłym miesiącu. Od ruszenia spod terminala do zatrzymania się pod Wieżami Weneckimi minęły dokładnie 22 minuty. Bilet kosztuje około 7 euro w jedną stronę. Kupuję go zawsze u kierowcy płacąc kartą, choć warto mieć przy sobie trochę gotówki na wypadek, gdyby terminal nie zadziałał lub gdy nagle musisz sprawdzić, dlaczego bankomat nie przyjmuje karty podczas wypłaty euro. Szybko. Wygodnie. Bez stresu.

Czy naprawdę chcesz przepłacać za taksówkę, skoro autobus staje pod samym nosem? Taksówka zedrze z ciebie minimum 30 euro. Absens. Ale jeśli masz bardzo napięty budżet i podróżujesz z plecakiem, istnieje jeszcze tańsza opcja. Zwykły autobus miejski numer 46. Zatrzymuje się pod obydwoma terminalami i jedzie prosto na Plaça d’Espanya. Jedzie trochę dłużej, bo zatrzymuje się na każdym przystanku w strefie przemysłowej, około 40 minut. Ale wiesz co jest najlepsze? Działa w nim zwykły bilet miejski T-Casual. Wychodzi ułamek ceny Aerobusu.

Omijam natomiast pociąg R2N. Dlaczego? Bo pociąg z lotniska jedzie na stację Sants, a nie na Espanya. Musiałbyś się przesiadać w metro. Strata czasu. Z bagażami to prawdziwy koszmar.

Która linia metra zatrzymuje się na stacji Espanya?

Stacja Espanya to potwór. To nie jest zwykły przystanek. To podziemne miasto. Zbiegają się tu dwie najważniejsze linie metra w Barcelonie: czerwona linia L1 oraz zielona linia L3. Do tego dochodzą pociągi podmiejskie Ferrocarrils de la Generalitat de Catalunya (FGC), w tym linia L8, która zabierze cię do Montserrat.

Kiedy pierwszy raz zjechałem pod ziemię na tym placu, zgubiłem się całkowicie. Labirynt korytarzy ciągnie się w nieskończoność. Przejście z peronu linii zielonej na czerwoną zajmuje około pięciu minut szybkiego marszu podziemnymi tunelami (choć moja żona upiera się, że z jej tempem to minimum dziesięć minut, ja wolę liczyć własne kroki). Zawsze zwracam uwagę na oznaczenia na podłodze. Są tam kolorowe linie. Czerwona i zielona. Wystarczy za nimi iść.

Linia L1 (czerwona) przecina miasto ze wschodu na zachód. Zabierze cię na Plaça de Catalunya, do Łuku Triumfalnego (Arc de Triomf) i do parku Ciutadella. Linia L3 (zielona) to linia turystyczna. Pojedziesz nią na sam dół La Rambli (stacja Drassanes), do portu, a w drugą stronę do Parku Güell (stacja Lesseps lub Vallcarca) oraz na Passeig de Gràcia, gdzie stoją słynne domy Gaudiego – Casa Batlló i Casa Milà. Z punktu widzenia logistyki, spanie w hotelu blisko stacji Espanya to strzał w dziesiątkę, zwłaszcza jeśli rano czeka na ciebie szybkie śniadanie kontynentalne przed intensywnym zwiedzaniem. Wszędzie dojedziesz bezpośrednio.

Ile czasu zaplanować na zwiedzanie okolic Plaça d’Espanya?

Wielu ludzi pyta mnie, czy godzina wystarczy. Śmieję się wtedy w głos. Godzina? W godzinę to ledwie obejdziesz rondo, wjedziesz na dach centrum handlowego i zrobisz dwa zdjęcia Wieżom Weneckim. Okolice Placu Hiszpańskiego i dolna część wzgórza Montjuïc wymagają solidnego planu. Zawsze rezerwuję na ten obszar minimum pół dnia. Pół intensywnego dnia.

Oto mój sprawdzony harmonogram, który przetestowałem na własnej skórze i poleciłem kilkunastu osobom. Zawsze zaczynam około 14:00. Najpierw wchodzę na dach Arenas de Barcelona. Z góry łapię orientację w terenie. Potem schodzę i idę aleją Marii Krystyny w stronę muzeum MNAC. Wspinam się po schodach. Nie wchodzę do samego muzeum (to pochłania kolejne 3 godziny), ale spędzam czas na tarasach widokowych przed budynkiem. Następnie skręcam w lewo i idę do Poble Espanyol. To Hiszpańska Wioska. Muzeum pod gołym niebem zbudowane również na wystawę w 1929 roku. Architekci odtworzyli w nim najbardziej charakterystyczne budynki ze wszystkich regionów Hiszpanii w skali 1:1, co stanowi świetną inspirację na żywo, jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak urządzić wnętrza w stylu śródziemnomorskim. Zjadam tam lody, zaglądam do warsztatów rzemieślników. Wychodzę stamtąd około 18:00.

Później spaceruję po ogrodach Montjuïc, zaglądam pod Stadion Olimpijski (to właśnie tam lata temu polscy piłkarze zdobyli srebro olimpijskie podczas Igrzysk w 1992 roku), a wieczorem wracam powoli w dół, w stronę fontanny. Czekam na zachód słońca. Kiedy zapalają się światła miasta, a woda zaczyna tańczyć, wiem, że spędziłem ten dzień idealnie. Jeśli chcesz zobaczyć wszystko bez zadyszki, zarezerwuj sobie od 5 do 6 godzin.

Gdzie zjeść tanio i dobrze w pobliżu Placu Hiszpańskiego?

Jedzenie w Barcelonie to temat rzeka. Okolice Placu Hiszpańskiego pełne są turystycznych pułapek. Restauracje przy Avinguda del Paral·lel często serwują odgrzewaną w mikrofalówce paellę z mrożonek za 20 euro. To zbrodnia na katalońskiej gastronomii. Zrozumiałem to szybko, gdy po raz pierwszy zapłaciłem krocie za gumowate kalmary. Teraz omijam te miejsca z daleka.

Mam swój sekretny rewir. Nazywa się Poble Sec. To dzielnica bezpośrednio przylegająca do Placu Hiszpańskiego od wschodu, rozciągająca się u podnóża Montjuïc. Wystarczy odejść 10 minut pieszo od głównego ronda. Kieruję się zawsze na ulicę Carrer de Blai. To mekka lokalnych tapas i pinchos. Pinchos to takie małe kanapeczki z różnymi dodatkami, przebite wykałaczką. Wchodzisz do baru. Nikt nie podaje ci menu. Po prostu bierzesz talerz i ściągasz z baru to, co ci się podoba. Na koniec kelner liczy wykałaczki na twoim talerzu i na tej podstawie wystawia rachunek. Zjadłem 15 pinchos jednego wieczoru i zapłaciłem nieco ponad 25 euro, wliczając w to dwa kieliszki lokalnego wermutu. Genialne doświadczenie.

Oto małe zestawienie moich wydatków z ostatniej podróży, żebyś miał punkt odniesienia:

Miejsce / Typ posiłku Średnia cena za osobę (z napojem) Moja ocena
Restauracje na dachu Arenas de Barcelona 35 – 50 EUR Płacisz za widok, nie za smak.
Bary z Pinchos na Carrer de Blai 15 – 25 EUR Autentyczne. Głośne. Pyszne.
Menu del Dia (zestaw lunchowy) w bocznych uliczkach 12 – 16 EUR Najlepszy stosunek jakości do ceny.

Zawsze szukam miejsc, gdzie na podłodze leżą zużyte serwetki. W tradycyjnych hiszpańskich barach to znak, że jedzenie jest dobre i że przychodzą tu lokalsi. Brzmi dziwnie? Może. Ale ta zasada jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.

Dlaczego mój pierwszy powrót do Barcelony na Plac Hiszpański był błędem?

Kiedyś myślałem, że znam to miasto na wylot. Podczas mojego pierwszego powrotu do Barcelony, tuż po studiach, wybiegłem z metra na stacji Espanya pewny siebie. Miałem ambitny plan. Zobaczyć zamek na szczycie Montjuïc, zwiedzić fundację Joana Miró, obejrzeć obiekty olimpijskie i wrócić na pokaz fontann. Wszystko w trzy godziny. Biegłem pod górę w lipcowym słońcu. Bez wody. Bez nakrycia głowy. Ignorując schody ruchome poukrywane w zaroślach, pchałem się najbardziej stromymi ścieżkami.

Skończyło się to potężnym bólem głowy i całkowitym wyczerpaniem. Przesiedziałem resztę dnia na ławce pod drzewem, nie mając siły nawet patrzeć na architekturę wokół mnie. Zupełnie nie doceniłem skali tego miejsca. Wzgórze Montjuïc, wyrastające bezpośrednio z Placu Hiszpańskiego, to nie jest miejski park. To góra. Ogromny teren pełen wzniesień, ukrytych ogrodów botanicznych i kilkudziesięciu różnych instytucji kulturalnych. Zlekceważyłem topografię i zapłaciłem za to zmarnowanym dniem.

Zrozumiałem wtedy brutalną prawdę. Barcelony nie da się odhaczyć. Nie da się jej zaliczyć biegając z listą w ręku. To miasto wymaga od ciebie zwolnienia tempa. Wymaga usiądzenia na murku przy Palau Nacional, wystawienia twarzy do słońca i słuchania ulicznych muzyków grających na hiszpańskiej gitarze. Błędem nie był sam powrót na Plac Hiszpański. Błędem było moje aroganckie nastawienie, że mogę kontrolować czas w mieście, które ma swój własny, leniwy rytm. Dlatego dzisiaj nie rzucam ci gotowego planu krok po kroku z dokładnością co do minuty. Rzucam ci wyzwanie. Zgub się tam celowo. Skręć w boczną alejkę za muzeum. Znajdź Ogrody Laribala, o których nie piszą w głównych przewodnikach. Usiądź. Patrz. Oddychaj. Zobaczysz wtedy zupełnie inny Plac Hiszpański niż ten widoczny z okien lotniskowego autobusu.

Często Zadawane Pytania (FAQ)

  • Czy okolice Placu Hiszpańskiego są bezpieczne w nocy?Tak, sam plac i główne aleje są bardzo dobrze oświetlone i patrolowane przez policję (Guàrdia Urbana). Jednak po pokazach Magicznej Fontanny, w gęstym tłumie wracającym do metra, grasują kieszonkowcy. Zawsze trzymam portfel i telefon w przedniej kieszeni lub w zamkniętej nerce przylegającej do klatki piersiowej.
  • Czy na stacji Espanya są przechowalnie bagażu (lockers)?Nie, bezpośrednio na stacji metra Espanya nie ma automatycznych szafek na bagaż. Najbliższe prywatne przechowalnie bagażu (np. sieci Stasher czy Bounce) znajdziesz w małych sklepikach i hotelach w promieniu 5 minut spacerem od ronda. Rezerwuję je zawsze wcześniej przez aplikację.
  • Ile kosztuje bilet na pokaz Magicznej Fontanny?Pokazy są całkowicie darmowe. Nie potrzebujesz żadnych biletów ani rezerwacji. Wystarczy przyjść i zająć dobre miejsce. Pamiętaj tylko, aby sprawdzić, czy pokazy nie są zawieszone z powodu suszy.
  • Czy centrum handlowe Arenas de Barcelona jest otwarte w niedziele?Z reguły sklepy w Hiszpanii są w niedziele zamknięte. Dotyczy to również butików w Arenas de Barcelona. Jednakże restauracje, kino oraz taras widokowy na dachu pozostają otwarte dla odwiedzających przez cały weekend.
  • Jak najlepiej dostać się z Placu Hiszpańskiego na zamek Montjuïc?Nie polecam wchodzenia na sam szczyt pieszo od strony placu. Zawsze wsiadam w autobus linii 150, który startuje z Plaça d’Espanya (przystanek między wieżami weneckimi) i wwozi mnie na samą górę, pod drzwi zamku, na zwykłym bilecie miejskim T-Casual.
  • Czy z Placu Hiszpańskiego dojdę pieszo na plażę Barceloneta?To bardzo długa trasa. Szybkim marszem zajmie ci to około 45-50 minut. Zdecydowanie lepiej zjechać pod ziemię, wsiąść w zieloną linię metra (L3) na stacji Espanya, dojechać do stacji Drassanes i stamtąd przespacerować się portem na plażę.
Udostępnij ten artykuł