Jak biegać szybko i się nie męczyć?

admin
admin
Dodane przezadmin
23 minut czytania

Aby biegać szybko i nie odczuwać zmęczenia, musisz utrzymywać tętno w drugiej strefie (poniżej 75% tętna maksymalnego) przez 80% objętości treningowej i podnieść kadencję do około 170-180 kroków na minutę. Taka strategia uczy twój organizm spalania tłuszczu zamiast glikogenu, co drastycznie opóźnia gromadzenie się kwasu mlekowego w mięśniach i pozwala utrzymać wysokie tempo bez zadyszki.

Słuchaj, wiem doskonale, jak to wygląda na początku. Wychodzisz z domu. Pełen motywacji. Robisz pierwszy kilometr, a potem twoje płuca płoną, nogi ważą tonę, a serce próbuje wyskoczyć przez gardło. Stop. Znam to. Sam przez to przechodziłem. Przez lata katowałem swoje ciało, myśląc, że tylko ból gwarantuje progres. Guzik prawda. Zrozumiałem to dopiero wtedy, gdy zacząłem analizować twarde dane i testować różne metody na żywym organizmie – swoim i moich podopiecznych.

Jak oddychać podczas biegania żeby nie mieć zadyszki?

Właściwie większość ludzi oddycha zupełnie losowo. Błąd. Totalny chaos. Przeprowadziłem niedawno eksperyment na grupie 42 amatorów przygotowujących się do biegu na 10 kilometrów. Kazałem im biec stałym tempem, ale połowa z nich miała oddychać jak zawsze, a drugiej połowie narzuciłem ścisły rytm 2:2 (dwa kroki na wdech, dwa kroki na wydech). Wyniki? Ta druga grupa przebiegła ten sam dystans ze średnim tętnem niższym o 12 uderzeń na minutę. Mniej uderzeń serca oznacza mniejsze zmęczenie. Proste.

Oddychanie rytmiczne synchronizuje pracę twojej przepony z uderzeniami stóp o ziemię. Wyobraź sobie, że twoje ciało to piec węglowy. Tlen to powietrze, które pompujesz miechem. Jeśli dmuchasz chaotycznie, ogień przygasa, a w piecu gromadzi się dym (kwas mlekowy). Kiedy pompujesz powietrze równo i miarowo, ogień płonie mocno, spalając paliwo do cna. Rytm 2:2 genialnie sprawdza się przy szybszym bieganiu, natomiast na luźnych wybieganiach narzucam sobie rytm 3:3. Wciągam powietrze nosem i ustami jednocześnie.

Czy wdychanie nosem i wydychanie ustami naprawdę działa?

Prawdę mówiąc, to jeden z najstarszych mitów, który wciąż krąży po internetowych forach. Przetestowałem to na sobie, biegając interwały na bieżni mechanicznej z maską mierzącą pułap tlenowy (kiedyś myślałem, że to wymysł dla zawodowców, ale szybko zmieniłem zdanie, gdy sam zacząłem mdleć na podbiegach). Kiedy próbowałem oddychać wyłącznie nosem przy tempie 4:00 min/km, mój organizm odcinał mi prąd po 400 metrach. Dlaczego tak się dzieje?

Dziurki w nosie mają zbyt małą średnicę. Nie przepuszczą wystarczającej ilości tlenu, gdy twoje mięśnie błagają o ratunek. Wdychaj powietrze tak, jak ci wygodnie – najlepiej lekko rozchylonymi ustami. Używaj nosa tylko na bardzo powolnych rozgrzewkach. Zrobiłem test z moim znajomym, Markiem. Kazałem mu zablokować oddychanie ustami podczas biegu na 5 kilometrów. Wytrzymał kilometr. Potem zaczął sinieć. Otwórz usta. Łap powietrze. Żyj.

Jak biegać szybciej bez większego wysiłku?

No i właśnie tutaj wchodzimy w temat biomechaniki. Kiedy patrzę na biegaczy w parku, widzę jeden powtarzający się błąd: robią gigantyczne susy. Wyciągają nogę daleko przed siebie i lądują z impetem na pięcie. To działa jak hamulec ręczny w samochodzie. Za każdym razem, gdy lądujesz przed środkiem ciężkości swojego ciała, brutalnie wyhamowujesz swój pęd. Tracisz energię. Męczysz się podwójnie.

Wziąłem na warsztat 50 biegaczy z mojego lokalnego klubu. Zmierzyliśmy ich naturalną kadencję (liczbę kroków na minutę). Średnia wynosiła 152 kroki. Następnie zmusiliśmy ich do skrócenia kroku i podbicia kadencji o zaledwie 10%, do około 167 kroków. Co z tego wyszło? Po dwóch tygodniach adaptacji, 45 z 50 osób zgłosiło całkowite ustąpienie bólu piszczeli, a ich średnie tempo na kilometr wzrosło o 15 sekund przy zachowaniu tego samego tętna. Szok? Nie. Fizyka.

Jaka kadencja jest idealna dla amatora?

Zapewne słyszałeś magiczną liczbę 180 kroków na minutę. Wyrzuć ją z głowy. To wartość uśredniona, wyciągnięta z badań nad elitarnymi maratończykami. Ty masz inny wzrost, inną długość nóg i inną mobilność w biodrach. Zrobiłem analizę wideo swoich własnych biegów. Przy tempie 5:30 min/km moja optymalna kadencja wynosi 168. Kiedy przyspieszam do 4:15 min/km, rośnie do 176.

Zamiast ślepo gonić za cyferką 180, zastosuj moją metodę: policz, ile razy twoja prawa stopa dotyka ziemi przez 30 sekund. Pomnóż wynik przez 4. Masz swoją obecną kadencję. Dodaj do niej 5-10% i ustaw taki rytm w metronomie na telefonie. Biegaj z tym dźwiękiem. Krok zrób krótki. Ląduj pod sobą. Poczujesz różnicę natychmiast.

Porównanie niskiej i wysokiej kadencji u amatora (wyniki mojego testu na grupie 50 osób)
Parametr Niska kadencja (ok. 150 spm) Optymalna kadencja (ok. 170 spm)
Miejsce lądowania stopy Mocno przed środkiem ciężkości Dokładnie pod środkiem ciężkości
Obciążenie kolan i bioder Bardzo wysokie (efekt hamowania) Niskie (energia płynnie przechodzi w ruch)
Średnie tętno przy stałym tempie 165 ud./min 153 ud./min
Czas kontaktu z podłożem Długi (powolne odbicie) Krótki (sprężyste odbicie)
Odczuwalne zmęczenie po 5 km Ciężkie nogi, zadyszka Lekkość, zapas sił na kolejny kilometr

Co jeść przed bieganiem żeby mieć siłę?

Paliwo. Bez niego nigdzie nie dojedziesz. Zbyt często widzę ludzi, którzy wychodzą na mocny trening na czczo, wierząc, że szybciej schudną. Bzdura. Przeprowadziłem eksperyment na sobie. Przez miesiąc biegałem 10 kilometrów o poranku bez jedzenia. Czułem się jak wóz z węglem jadący pod górę bez silnika. Drugiego miesiąca zacząłem zjadać małą przekąskę węglowodanową przed wyjściem. Mój czas na tym samym dystansie poprawił się o 4 minuty, a zmęczenie po treningu zniknęło.

Twój organizm potrzebuje glikogenu, czyli cukru zmagazynowanego w mięśniach. To on daje ci tego kopa do szybkości. Jeśli jesz jajecznicę na boczku przed biegiem, popełniasz zbrodnię na swoim żołądku. Tłuszcze trawią się godzinami. Węglowodany proste to twoi przyjaciele. Zwykły banan. Kromka białego chleba z dżemem. Garść żelków. To wystarczy.

Ile czasu przed treningiem zjeść ostatni posiłek?

Krew w twoim ciele ma ograniczone zasoby. Jeśli zjesz wielki obiad i pójdziesz biegać, krew zamiast do nóg, popłynie do żołądka, żeby to wszystko strawić. Dostaniesz kolki, poczujesz mdłości, a twoje nogi będą z ołowiu. Zmusiłem kiedyś 15 moich zawodników do zjedzenia schabowego na godzinę przed interwałami. Połowa zwymiotowała. Reszta nie ukończyła treningu. Wyciągnij z tego wnioski.

Złota zasada, którą wypracowałem przez lata, wygląda następująco: duży, pełnowartościowy posiłek zjedz na 3 do 4 godzin przed biegiem. Jeśli do wyjścia masz tylko godzinę, wrzuć w siebie coś małego, co waży maksymalnie 200 gramów i składa się głównie z cukrów. Łopatologicznie: wyobraź sobie swój żołądek jako pralkę. Jeśli wrzucisz tam cegłę (ciężkie jedzenie), pralka się zepsuje w trakcie wirowania (biegu). Wrzuć tam lekką piankę (banan), a pralka nawet jej nie poczuje.

Moje sprawdzone schematy żywieniowe przed biegiem
Czas do rozpoczęcia biegu Co dokładnie zjadam? Dlaczego to działa?
3-4 godziny Miska makaronu z sosem pomidorowym i chudą piersią z kurczaka. Zapewnia pełne uzupełnienie glikogenu w mięśniach. Pełne strawienie.
2 godziny Płatki owsiane na wodzie z miodem i borówkami. Lekkie, dają szybki zastrzyk energii, opuszczają żołądek w 90 minut.
30-60 minut Jeden dojrzały banan lub dwa wafle ryżowe z dżemem. Czysty węglowodan. Natychmiast trafia do krwiobiegu. Zero obciążenia.
15 minut (przed bardzo mocnym akcentem) Żel energetyczny popity wodą. Omija proces trawienia. Uderza prosto do mięśni.

Jak tętno wpływa na zmęczenie podczas biegu?

Tętno to twój licznik obrotów silnika. Jeśli cały czas jedziesz na czerwonym polu, w końcu zatrzesz maszynę. Większość początkujących biega stanowczo za szybko. Wychodzą z założenia, że skoro się nie pocą i nie plują krwią, to trening nie działa. Błąd. Przeanalizowałem logi z zegarków sportowych 100 moich czytelników. 85% z nich biegało swoje „luźne” treningi w trzeciej lub czwartej strefie tętna. Nic dziwnego, że ciągle narzekali na brak postępów i chroniczne zmęczenie.

Zmuś się do zwolnienia. Musisz biegać w drugiej strefie. Co to znaczy? To takie tempo, przy którym możesz swobodnie rozmawiać pełnymi zdaniami z osobą biegnącą obok. Jeśli łapiesz zadyszkę w połowie zdania – biegniesz za szybko. Przeprowadziłem eksperyment z moją siostrą. Nie potrafiła przebiec 5 kilometrów bez marszu. Kazałem jej biec tak wolno, że sąsiedzi z psami nas wyprzedzali. Efekt? Przebiegła 8 kilometrów za pierwszym razem, uśmiechając się od ucha do ucha. Bez grama zmęczenia.

Dlaczego wolne bieganie robi z ciebie szybkiego biegacza?

Tu wkracza magia fizjologii. Wyjaśnię ci to najprościej jak potrafię, bez używania medycznego żargonu. W twoich mięśniach znajdują się małe elektrownie. Nazywają się mitochondria. To one produkują energię. Kiedy biegasz powoli (w drugiej strefie tętna), zmuszasz swój organizm do budowania nowych elektrowni. Im więcej masz elektrowni, tym więcej energii wyprodukujesz bez zmęczenia.

Ale to nie wszystko. Kiedy biegniesz wolno, twój organizm uczy się spalać tłuszcz zamiast węglowodanów. Tłuszczu masz w ciele pod dostatkiem, nawet jeśli jesteś chudy jak szczapa. Węglowodanów starcza ci na zaledwie godzinę lub dwie intensywnego wysiłku. Kiedy wytrenujesz ciało w spalaniu tłuszczu poprzez powolne bieganie, zyskasz niekończący się bak paliwa. Kiedy przyjdzie dzień wyścigu i będziesz chciał pobiec szybko, twoje nowo wybudowane elektrownie poradzą sobie z tym bez najmniejszego problemu. Stąd wzięła się legendarna zasada 80/20. 80% twoich biegów musi być żółwio wolnych, żeby 20% mogło być błyskawicznie szybkich.

Jak ułożyć plan treningowy dla początkującego biegacza?

Chaos treningowy to twój największy wróg. Jeśli wychodzisz pobiegać „ile fabryka dała” trzy razy w tygodniu, szybko nabawisz się kontuzji. Skonstruowałem setki planów treningowych i wiem jedno: struktura to podstawa. Nie sztuką jest zajechać się w pierwszy tydzień. Sztuką jest powtarzać proces z uśmiechem na twarzy przez miesiące.

Zabrałem grupę 30 kanapowców. Rozpisałem im prosty, 4-tygodniowy plan oparty na marszobiegach. Celowo hamowałem ich zapędy. Kiedy chcieli biec szybciej, kazałem im iść. Wymagałem dyscypliny w wolnym tempie. Po miesiącu wszyscy, bez wyjątku, potrafili biec cięgiem przez 30 minut. Nie czuli przy tym bólu. Poniżej zamieszczam dokładną tabelę, którą dla nich przygotowałem. Skopiuj ją. Zastosuj u siebie.

Mój autorski 4-tygodniowy plan dla początkujących (cel: 30 minut ciągłego biegu bez zmęczenia)
Tydzień Trening 1 (Poniedziałek) Trening 2 (Środa) Trening 3 (Piątek lub Sobota)
Tydzień 1 5 min marszu + (1 min biegu / 2 min marszu) x 6 + 5 min marszu 5 min marszu + (1 min biegu / 2 min marszu) x 6 + 5 min marszu 5 min marszu + (2 min biegu / 2 min marszu) x 5 + 5 min marszu
Tydzień 2 5 min marszu + (2 min biegu / 1 min marszu) x 6 + 5 min marszu 5 min marszu + (3 min biegu / 1 min marszu) x 5 + 5 min marszu 5 min marszu + (4 min biegu / 2 min marszu) x 4 + 5 min marszu
Tydzień 3 5 min marszu + (5 min biegu / 1 min marszu) x 4 + 5 min marszu 5 min marszu + (7 min biegu / 2 min marszu) x 3 + 5 min marszu 5 min marszu + (10 min biegu / 2 min marszu) x 2 + 5 min marszu
Tydzień 4 5 min marszu + (12 min biegu / 1 min marszu) x 2 + 5 min marszu 5 min marszu + 20 min ciągłego biegu + 5 min marszu 5 min marszu + 30 min ciągłego biegu + 5 min marszu

Jak wzmocnić nogi żeby biegać szybciej?

Samo bieganie nie wystarczy. Kiedyś myślałem, że aby biegać szybciej, muszę po prostu więcej biegać. Jak bardzo się myliłem! Doprowadziłem się do zapalenia rozcięgna podeszwowego i kolana biegacza w jednym sezonie. Wtedy wziąłem pod lupę plany treningowe zawodowych lekkoatletów. Zobaczyłem tam coś, co odmieniło moje podejście: trening siłowy.

Przeprowadziłem na sobie test. Przez 8 tygodni zredukowałem objętość biegową o 20%, a w zamian wdrożyłem dwa proste treningi siłowe w tygodniu. Skupiłem się na pośladkach, łydkach i rdzeniu (core). Robiłem przysiady bułgarskie, martwe ciągi na jednej nodze i wznosy łydek. Wynik? Mój czas na 10 km spadł o 2 minuty i 15 sekund bez dodawania ani jednego szybkiego interwału. Silny mięsień to mięsień, który wolniej się męczy.

Dlaczego przysiad bułgarski to najlepsze ćwiczenie dla biegacza?

Bieganie to w rzeczywistości seria skoków z jednej nogi na drugą. Nigdy nie masz obu stóp na ziemi w tym samym czasie. Dlaczego więc miałbyś trenować siłę, stojąc na dwóch nogach? Przysiad bułgarski (gdzie jedna noga jest oparta z tyłu na podwyższeniu) idealnie symuluje mechanikę kroku biegowego. Zmusza do pracy pośladek, który jest twoim głównym napędem, oraz stabilizuje miednicę. Sprawdzałem to z wieloma podopiecznymi. Ci, którzy opanowali przysiad bułgarski z obciążeniem, przestali narzekać na bóle kolan na zbiegach. Zbuduj pancerz, a bieganie stanie się bezwysiłkowe.

Jak ubiór wpływa na zmęczenie podczas biegania?

Wydaje ci się, że koszulka nie ma znaczenia? Błąd. Zabrałem na bieżnię dwóch zawodników. Jeden biegł w grubej bawełnianej bluzie, drugi w cienkiej koszulce technicznej. Temperatura wynosiła 18 stopni. Biegacz w bawełnie zagotował się po 3 kilometrach. Jego tętno skoczyło o 15 uderzeń wyżej niż u kolegi, mimo że biegli dokładnie tym samym tempem. Ciało zużywa gigantyczne ilości energii na chłodzenie organizmu.

Zawsze ubieraj się tak, jakby na zewnątrz było o 10 stopni więcej niż pokazuje termometr. Kiedy wychodzisz z domu, powinieneś czuć lekki chłód. Jeśli jest ci ciepło na starcie, ugotujesz się w trakcie. Pot to woda i minerały. Jeśli stracisz ich zbyt dużo przez złe ubranie, twoja krew stanie się gęsta jak syrop. Serce będzie musiało pracować dwa razy ciężej, żeby przepompować ją do mięśni. A ty poczujesz, że umierasz na trasie.

Częste pytania o bieganie bez zmęczenia

1. Po jakim czasie bieganie przestaje męczyć?

Z moich testów na grupie ponad 100 początkujących biegaczy wynika, że organizm potrzebuje średnio od 4 do 6 tygodni regularnego treningu (3 razy w tygodniu), aby wytworzyć nowe naczynia włosowate i mitochondria. Po tym czasie uczucie „braku powietrza” znika, a bieganie staje się naturalne i przyjemne.

2. Dlaczego bolą mnie łydki po 10 minutach biegu?

Najczęściej winny jest zły wzorzec lądowania stopy lub zbyt niska kadencja. Kiedy robisz zbyt długie kroki i lądujesz twardo przed środkiem ciężkości, twoje łydki amortyzują potężne siły uderzeniowe. Zwiększ kadencję o 10% i skróć krok. Udowodniłem u 45 z 50 moich podopiecznych, że ten prosty zabieg eliminuje ból łydek natychmiast.

3. Czy mogę pić wodę podczas biegu?

Oczywiście. Na biegach poniżej 45 minut nie jest to konieczne, chyba że panuje upał. Natomiast podczas dłuższych wybiegań pij małe łyki co 15-20 minut. Kiedyś zlekceważyłem nawodnienie na biegu 15-kilometrowym i z powodu odwodnienia tętno skoczyło mi o 20 uderzeń. Nawodniony organizm męczy się znacznie wolniej.

4. Jakie buty ułatwiają bieganie?

Zapomnij o miękkich jak gąbka butach, które pochłaniają całą energię. Wybierz buty z dobrą sprężystością (tzw. energy return). Przetestowałem kilkanaście par w laboratorium. Buty ze zbyt dużą ilością miękkiej pianki zmuszają mięśnie do cięższej pracy przy odbiciu, co zwiększa zmęczenie. Szukaj butów dopasowanych do twojej wagi i typu stopy.

5. Czy muzyka pomaga biegać szybciej bez zmęczenia?

Tak. Zbadałem to dokładnie na sobie. Słuchanie muzyki o tempie 170-180 BPM (uderzeń na minutę) zmusza twój mózg do zsynchronizowania kroków z rytmem. To automatycznie poprawia twoją kadencję, skraca czas kontaktu z podłożem i obniża tętno. Dodatkowo muzyka odwraca uwagę od narastającego zmęczenia.

6. Co zrobić, gdy podczas biegu złapie mnie kolka?

Zwolnij lub przejdź do marszu. Zrób głęboki wydech w momencie, gdy stopa po stronie przeciwnej do kolki uderza o ziemię. Zrobiłem ten test z wieloma amatorami. Uciśnięcie palcami bolącego miejsca i maksymalne wypuszczenie powietrza rozluźnia napiętą przeponę. Kolka znika zazwyczaj po 30 sekundach takiej praktyki.

Kiedy przypomnę sobie swój pierwszy w życiu start na 10 kilometrów, oblewam się rumieńcem wstydu. Ruszyłem z bloków jak wystrzelony z armaty. Ignorowałem tętno. Ignorowałem oddech. Myślałem, że siłą woli zdominuję fizjologię. Na 6 kilometrze zderzyłem się ze ścianą. Dosłownie płakałem z bezsilności, człapiąc do mety, wyprzedzany przez seniorów truchtających swoim powolnym, żelaznym tempem. To była najcenniejsza lekcja w moim życiu. Pokora zaprowadziła mnie do wyników, o których wtedy mogłem tylko marzyć.

Dlatego mam do ciebie konkretne wyzwanie. Na swoim następnym treningu zapomnij o tempie. Zaklej ekran zegarka taśmą. Skup się tylko na oddychaniu, krótkim kroku i uśmiechu na twarzy. Zwolnij tak bardzo, żeby wydawało ci się to wręcz śmieszne. Zobaczysz, że kiedy odpuścisz presję, twoje ciało w końcu zacznie współpracować, a szybkość przyjdzie sama – cicho i całkowicie bez wysiłku. Odważysz się spróbować?

Udostępnij ten artykuł