Rynek sztuki często postrzegany jest jako miejsce dostępne głównie dla pasjonatów i osób dysponujących znacznym kapitałem. Niekiedy mówiło się też o dziełach sztuki jako o alternatywnej formie lokowania oszczędności a rekordowe ceny obrazów, rzeźb czy nawet cyfrowych tokenów NFT przyciągały inwestorów szukających ponadprzeciętnych zysków. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – globalny rynek sztuki wyraźnie wyhamował, a spadki cen i mniejsza liczba spektakularnych transakcji sprawiają, że wiele osób zaczyna ostrożniej patrzeć na ten segment.
Inwestowanie nie kończy się na giełdzie
Większość osób kojarzy inwestowanie przede wszystkim z giełdą, rynkiem kryptowalut i dynamicznie zmieniającym się kursem btc / pln, a bardziej tradycyjnie także z nieruchomościami. Istnieje jednak również grupa inwestorów, którzy od lat interesują się rynkiem sztuki i traktują zakup obrazów czy unikatowych przedmiotów kolekcjonerskich jako sposób na ochronę oraz pomnażanie kapitału. Obecnie właśnie ten segment przeżywa wyraźny przestój – zmniejsza się liczba rekordowych transakcji, a ceny najdroższych dzieł nie rosną już tak dynamicznie jak jeszcze kilka lat temu, co wpływa na nastroje zarówno kolekcjonerów, jak i inwestorów.
Rynek sztuki po okresie wielkiej hossy
Jeszcze niedawno można było odnieść wrażenie, że niemal każde wartościowe dzieło sztuki zyskuje na wartości. Dotyczyło to zarówno klasycznego malarstwa, jak i nowoczesnych „dzieł”, w tym niezwykle popularnych NFT. Atmosfera łatwego zarabiania sprawiała i podejście w stylu „kupię dziś, sprzedam z zyskiem za dwa lata”, że do tego segmentu napływał nowy kapitał, a ceny osiągały rekordowe poziomy. Dobrym przykładem są cyfrowe tokeny NFT, których wartość podczas największego boomu liczona była w dziesiątkach milionów dolarów. W części przypadków aktywa sprzedawane za około 70 milionów dolarów po kilku latach były warte zaledwie kilkadziesiąt tysięcy. Tak głęboka korekta pokazała, jak duże znaczenie na rynku sztuki ma moda, zainteresowanie inwestorów i zmieniające się trendy. Podobny mechanizm można zaobserwować także w przypadku tradycyjnych dzieł sztuki. Segment najdroższych obrazów i rzeźb odnotował wyraźny spadek aktywności, a liczba transakcji przekraczających wielomilionowe kwoty znacząco się zmniejszyła.
Dlaczego ceny dzieł sztuki spadają
Jednym z najważniejszych powodów obecnego spowolnienia jest zmiana nastawienia inwestorów do ryzyka. Okres niskich stóp procentowych i łatwego dostępu do taniego kapitału zachęcał do poszukiwania niestandardowych aktywów, które mogły przynieść wysoką stopę zwrotu i w takim otoczeniu rynek sztuki rozwijał się bardzo dynamicznie. Sytuacja uległa zmianie wraz z podwyżkami stóp procentowych i pogorszeniem warunków gospodarczych. Inwestorzy zaczęli zwracać większą uwagę na bezpieczeństwo swoich środków i częściej wybierają aktywa zapewniające przewidywalne dochody lub wyższą płynność. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że sztuka nie generuje regularnych przychodów. Akcje mogą wypłacać dywidendy, nieruchomości mogą przynosić dochód z najmu, a obligacje zapewniają odsetki. Obraz zawieszony na ścianie nie daje właścicielowi bieżącego zysku, a dodatkowo wiąże się z kosztami przechowywania czy ubezpieczenia.
Problem płynności na rynku sztuki
Jedną z najważniejszych cech rynku sztuki jest jego ograniczona płynność – sprzedaż wartościowego dzieła często wymaga bowiem znalezienia odpowiedniego nabywcy, a cały proces może trwać wiele miesięcy. W okresach dobrej koniunktury nie stanowi to większego problemu, ponieważ zainteresowanie zakupami jest wysokie. Gdy jednak rynek słabnie, liczba potencjalnych kupujących wyraźnie maleje. Obecnie obserwowany jest ciekawy trend polegający na tym, że inwestorzy nie rezygnują całkowicie z zakupów, lecz przesuwają swoją uwagę w stronę tańszych dzieł. Największe problemy dotyczą segmentu premium, gdzie ceny przekraczają kilka lub kilkanaście milionów dolarów. Właśnie tam liczba transakcji spadła najmocniej. Taka zmiana struktury rynku powoduje, że właściciele najdroższych kolekcji mają coraz większy problem z realizacją sprzedaży po oczekiwanych cenach. W efekcie część z nich decyduje się na obniżenie wartości ofert lub odkłada decyzję o sprzedaży na bardziej sprzyjający moment.
Ryzyko związane z gwarancjami aukcyjnymi
Mniej znanym elementem funkcjonowania rynku sztuki są tak zwane gwarancje aukcyjne – to rozwiązanie, w ramach którego dom aukcyjny zobowiązuje się zapewnić sprzedającemu minimalną cenę za wystawiane dzieło. Tego typu mechanizm miał zwiększać atrakcyjność rynku i zachęcać właścicieli cennych kolekcji do sprzedaży. Problem pojawia się wtedy, gdy podczas aukcji nie uda się osiągnąć gwarantowanej kwoty. W takiej sytuacji ryzyko finansowe przechodzi na dom aukcyjny, który może zostać właścicielem niesprzedanego dzieła lub ponieść stratę wynikającą z konieczności rozliczenia wcześniejszych zobowiązań.
Problemy największych domów aukcyjnych
Kondycja światowego rynku sztuki znajduje odzwierciedlenie w sytuacji największych domów aukcyjnych. W ostatnim czasie wiele uwagi poświęca się problemom Sotheby’s, które są symbolem napięć finansowych w całym sektorze – rosnące koszty finansowania oraz konieczność pozyskiwania dodatkowego kapitału pokazują, że nawet najbardziej rozpoznawalne marki nie są odporne na zmieniające się warunki rynkowe. Dodatkowym problemem są opóźnienia w rozliczeniach ze sprzedającymi, które negatywnie wpływają na poziom zaufania. W branży opartej na prestiżu i długoterminowych relacjach reputacja odgrywa ogromną rolę, dlatego wszelkie trudności finansowe szybko odbijają się na postrzeganiu całego rynku.
Polski rynek sztuki także odczuwa spowolnienie
Zmiany zachodzące na światowym rynku są widoczne również w Polsce. Krajowe domy aukcyjne funkcjonują w podobnym otoczeniu gospodarczym, dlatego ostrożniejsze podejście kupujących i mniejsza liczba dużych transakcji wpływają także na lokalny segment sztuki. Charakterystyczną cechą tej branży jest nieregularność przychodów. Wyniki finansowe często zależą od kilku dużych aukcji i pojedynczych spektakularnych sprzedaży. Taki model działalności utrudnia stabilny rozwój i sprawia, że okresy słabszej koniunktury są szczególnie odczuwalne.































