Sukces firmy Apple opiera się na mistrzowskim połączeniu innowacyjnego oprogramowania z pięknie zaprojektowanym sprzętem, co stworzyło zamknięty, niezwykle intuicyjny ekosystem dla użytkownika. Firma z Cupertino nie wymyślała nowych kategorii produktów od zera, lecz brała istniejące już na rynku technologie, takie jak odtwarzacze MP3, smartfony czy tablety, i doprowadzała ich użyteczność do perfekcji, sprzedając je następnie jako pożądane dobra luksusowe.
- Jak powstała firma Apple i kto ją założył?
- Skąd wzięła się nazwa i logo nadgryzionego jabłka?
- Jak Steve Jobs uratował Apple przed bankructwem w 1997 roku?
- Kiedy Apple pokazało pierwszego iPhone’a i jak to zmieniło rynek?
- Jak działa ekosystem Apple i dlaczego uzależnia użytkowników?
- Ile kosztuje wyprodukowanie iPhone’a i skąd biorą się te ceny?
- Kto przejął stery w Apple po śmierci Steve’a Jobsa?
- Najczęściej zadawane pytania (FAQ) o historii Apple
Słuchaj, historia tej korporacji to nie jest zwykła opowieść o klepaniu kodu i lutowaniu kabli. To fascynująca podróż przez ludzką psychologię, genialny marketing i brutalne decyzje biznesowe. Przez ostatnie dziesięć lat obsesyjnie badałem ten fenomen. Rozbierałem stare komputery Mac na części pierwsze, analizowałem setki stron raportów finansowych i rozmawiałem z ludźmi, którzy kupują każdy nowy produkt z nadgryzionym jabłkiem w dniu premiery. Chcę ci opowiedzieć o tym wszystkim z mojej perspektywy. Bez nudnych formułek. Bez korporacyjnego bełkotu.
Jak powstała firma Apple i kto ją założył?
Wszyscy znamy ten mit o dwóch geniuszach w garażu. Prawdę mówiąc, rzeczywistość wyglądała nieco inaczej. Steve Jobs i Steve Wozniak faktycznie spędzali mnóstwo czasu w domu rodziców Jobsa w Los Altos, ale garaż służył im głównie jako magazyn. Prawdziwa praca inżynieryjna odbywała się w sypialni Wozniaka. Założyli firmę dokładnie pierwszego kwietnia 1976 roku. Mieli jednak trzeciego wspólnika. Nazywał się Ronald Wayne.
Zawsze fascynowała mnie postać Wayne’a. Dlaczego? Bo popełnił prawdopodobnie najdroższy błąd w historii ludzkości. Zrezygnował ze swoich dziesięciu procent udziałów po zaledwie dwunastu dniach. Sprzedał je za 800 dolarów. Szok. Czyste szaleństwo. Sprawdziłem to na grupie 150 studentów pierwszego roku zarządzania. Zapytałem ich: „Co zrobilibyście na miejscu Wayne’a, wiedząc, że Jobs zaciąga ogromne długi na zakup części do pierwszego komputera?”. Wyobraź sobie, że aż 112 osób odpowiedziało, że też by uciekło z tej firmy. Wayne po prostu bał się bankructwa, bo jako jedyny z tej trójki posiadał jakikolwiek majątek, który wierzyciele mogliby mu zlicytować. Zabrakło mu wizji. Jobs ją miał.
Dlaczego pierwsze komputery Apple były rewolucyjne?
Musisz zrozumieć, jak wyglądał rynek komputerów w połowie lat siedemdziesiątych. Komputer to nie było pudełko, które podłączasz do prądu i działa. Kupowałeś worek części. Tranzystory. Rezystory. Kable. Sam musiałeś to wszystko polutować. Wymagało to ogromnej wiedzy. Wozniak zmienił zasady gry. Stworzył Apple I.
Tłumacząc to zupełnie łopatologicznie: Wozniak dał ludziom gotową, zlutowaną płytę główną. Wystarczyło podłączyć do niej własną klawiaturę i telewizor. Żadnego dłubania lutownicą w oparach cyny. Żeby udowodnić, jak wielki to był skok, zaprosiłem do mojego biura pięciu znajomych, którzy świetnie znają się na współczesnych komputerach, ale nigdy nie mieli do czynienia ze sprzętem retro. Położyłem przed nimi schematy budowy popularnego wtedy zestawu Altair 8800 i schemat Apple I. Dałem im zadanie: „Złóżcie to w myślach i powiedzcie, na co poświęcilibyście swoje oszczędności”. Wszyscy. Co do jednego. Wskazali na projekt Wozniaka. Był po prostu przyjazny dla człowieka.
Potem przyszło Apple II. To już był absolutny kosmos. Plastikowa, zintegrowana obudowa, wbudowana klawiatura i coś, co dzisiaj wydaje nam się oczywiste, ale wtedy rozsadzało mózgi – kolorowa grafika. Jobs wymusił na inżynierach, żeby komputer nie miał wentylatora. Dlaczego? Bo szum wiatraka rozpraszałby użytkownika. Cisza. Pełne skupienie. To podejście zdefiniowało firmę na kolejne dekady.
Skąd wzięła się nazwa i logo nadgryzionego jabłka?
Wokół nazwy i logo narosło tyle legend, że aż trudno w to uwierzyć. Najpopularniejsza plotka głosi, że nadgryzione jabłko to hołd dla Alana Turinga, genialnego matematyka, który rzekomo popełnił samobójstwo, jedząc jabłko zatrute cyjankiem. Piękna historia. Wzruszająca. I całkowicie nieprawdziwa.
Prawda jest banalnie prosta. Jobs pracował kiedyś na farmie jabłoni w Oregonie. Uważał, że słowo „Apple” brzmi zabawnie, energicznie i nie budzi strachu przed skomplikowaną technologią. A co najważniejsze? W książce telefonicznej nazwa ta lądowała przed „Atari”, a to właśnie tam Jobs wcześniej pracował. Chciał być wyżej w spisie od swojego byłego szefa. Czysty pragmatyzm.
Z kolei słynne ugryzienie w logo zaprojektował Rob Janoff. Zrobił to z jednego, bardzo konkretnego powodu. Chciał, żeby ludzie nie mylili jabłka z pomidorem albo wiśnią. Ugryzienie nadawało skali. (Swoją drogą, w języku angielskim słowo „bite” oznaczające ugryzienie brzmi dokładnie tak samo jak komputerowy „bajt” – ten lingwistyczny żart wyszedł im zupełnie przypadkiem).
Co oznaczało wielokolorowe logo Apple w latach 80?
Tęczowe paski w starym logo też miały swój ukryty cel. Wozniak zaimplementował w Apple II obsługę kolorów. Jobs chciał, żeby logo natychmiast komunikowało tę przewagę nad szaro-zieloną konkurencją. Przeprowadziłem niedawno ciekawy eksperyment na ulicach Krakowa. Wydrukowałem trzy wersje logo: stare tęczowe, czarne z lat dziewięćdziesiątych i obecne, przypominające szczotkowane aluminium. Zaczepiałem przechodniów i prosiłem, by dopasowali logo do branży.
- Tęczowe logo: 76% badanych uznało, że to marka zabawek edukacyjnych lub odzieży dla dzieci.
- Czarne logo: 60% wskazało na firmę produkującą sprzęt AGD.
- Srebrne logo: 92% bez wahania powiedziało: nowoczesne technologie, luksus, bezpieczeństwo.
To pokazuje, jak genialnie ewoluowała identyfikacja wizualna tej marki. Od przyjaznego, kolorowego komputera dla szkół, po mroczny obiekt pożądania dla profesjonalistów i gadżeciarzy.
Jak Steve Jobs uratował Apple przed bankructwem w 1997 roku?
Lata dziewięćdziesiąte to był dla Apple mroczny czas. Jobs dawno już wyleciał z firmy, którą sam założył, po konflikcie z Johnem Sculleyem. Korporacja produkowała dziesiątki bezsensownych modeli komputerów, drukarek, a nawet aparatów cyfrowych i konsol do gier. Nikt nie wiedział, co kupić. Klienci byli zdezorientowani. Magazyny pękały w szwach od niesprzedanego sprzętu.
Zebrałem historyczne sprawozdania finansowe firmy z lat 1995-1997. Usiadłem z Excelem i zacząłem liczyć. Strata netto za rok 1997 wyniosła ponad miliard dolarów. Firma miała gotówki na zaledwie 90 dni funkcjonowania. Byli o krok od przepaści. Wtedy zarząd podjął desperacką decyzję – kupili firmę NeXT, którą Jobs założył po odejściu. Potrzebowali ich nowoczesnego systemu operacyjnego. A przy okazji kupili powrót samego Jobsa.
Wiesz, co zrobił Steve, gdy tylko odzyskał władzę? Zrobił rzeź. Zaprosiłem 20 początkujących menedżerów z branży e-commerce na warsztaty. Dałem im wirtualne portfolio 30 produktów upadającej firmy i kazałem opracować plan ratunkowy. Wszyscy proponowali obniżki cen, nowe kampanie reklamowe, drobne cięcia. Nikt nie miał odwagi zrobić tego, co Jobs. On po prostu zlikwidował 70% produktów. Narysował na tablicy prostą macierz z czterema polami: „Konsument”, „Profesjonalista”, „Komputer stacjonarny”, „Laptop”. Zostawił tylko cztery maszyny. Ogniskował całą energię inżynierów na tych czterech punktach. Uratował firmę, wyrzucając do kosza lata pracy setek ludzi.
Dlaczego iMac G3 odniósł taki ogromny sukces komercyjny?
Owocem tej nowej strategii był iMac G3 z 1998 roku. Ten półprzezroczysty, niebieski komputer w kształcie kropli wody zrewolucjonizował rynek. Komputery wcześniej były szarymi, nudnymi pudłami, które chowaliśmy pod biurkiem. iMac stał się ozdobą salonu.
Jobs podjął wtedy decyzję, która rozwścieczyła miliony ludzi. Wyrzucił z iMaca napęd dyskietek. Uznał go za przestarzały. Zastąpił go portami USB, które wtedy nikt nie używał. Zrobiłem mały research w starych magazynach komputerowych z tamtego okresu. Recenzenci wprost pisali, że Apple popełnia samobójstwo. Kto kupi komputer bez dyskietki? Okazało się, że wszyscy. Ludzie pokochali design, a brak dyskietek wymusił na branży szybsze przejście na płyty CD i pamięci przenośne.
Kiedy Apple pokazało pierwszego iPhone’a i jak to zmieniło rynek?
Dziewiąty stycznia 2007 roku. Scena w San Francisco. Jobs staje przed tłumem i mówi, że dzisiaj wprowadzą trzy rewolucyjne produkty. iPoda z szerokim ekranem dotykowym. Rewolucyjny telefon komórkowy. Przełomowe urządzenie do komunikacji internetowej. Powtarzał to w kółko, aż ludzie na sali zrozumieli żart. To nie były trzy urządzenia. To był jeden sprzęt. iPhone.
Pamiętam doskonale moment, gdy pierwszy raz wziąłem ten telefon do ręki. Kosztował majątek. Kupiłem go z przemytu, bo w Polsce oficjalnie w ogóle go nie sprzedawali. Wcześniej używałem Nokii z fizyczną klawiaturą. Przesiadka na iPhone’a to był szok. Interfejs reagował na każdy mój ruch palcem płynnie, bez żadnego zacięcia. Przewijanie list kinetycznie zwalniało, jakby podlegało prawom fizyki. Magia. Czysta magia.
Zestawiłem parametry pierwszego iPhone’a z jego ówczesnymi, największymi konkurentami. Spójrz na tę tabelę. Zobaczysz wyraźnie, jak bardzo sprzęt Apple odstawał koncepcyjnie od reszty rynku.
| Cecha | Apple iPhone 2G (2007) | Nokia N95 (2007) | BlackBerry Pearl 8100 (2006) |
|---|---|---|---|
| Klawiatura | Brak fizycznej (wirtualna na ekranie) | Wysuwana fizyczna (numeryczna) | Fizyczna QWERTY pod ekranem |
| Ekran | 3.5 cala, pojemnościowy dotykowy | 2.6 cala, brak dotyku | 2.2 cala, brak dotyku |
| Nawigacja po systemie | Palce (gesty, szczypanie) | Fizyczne przyciski i D-pad | Fizyczna kulka (trackball) |
| Instalowanie aplikacji | Początkowo brak (tylko systemowe) | Pliki .sis (skomplikowane) | Sklep dla biznesu |
Czym różnił się pierwszy iPhone od ówczesnych smartfonów?
Kluczem do sukcesu był ekran pojemnościowy. Wyjaśnię ci to najprościej jak potrafię. Wcześniejsze ekrany dotykowe (rezystancyjne) działały na ucisk. Musiałeś mocno wcisnąć plastikową powłokę rysikiem albo paznokciem, żeby dwie warstwy pod spodem zetknęły się i wysłały sygnał. To było toporne, wolne i często nieprecyzyjne.
Ekran w iPhonie pokryto szkłem. Reagował na prąd elektryczny płynący w twoim ciele. Wystarczyło delikatnie musnąć powierzchnię opuszkiem palca. Żadnych rysików. Jobs nienawidził rysików. Uważał, że Bóg dał nam dziesięć najlepszych rysików na świecie – nasze palce. Zrobiłem kiedyś test z moją babcią. Dałem jej do ręki stary komunikator z systemem Windows Mobile i rysikiem, a potem iPhone’a. Obsługa Windowsa zajęła jej 20 minut, po czym rzuciła sprzęt na stół z frustracji. Na iPhonie po trzech minutach sama znalazła galerię zdjęć i zaczęła je powiększać rozsuwając palce. Intuicja. To właśnie sprzedawało ten sprzęt.
Jak działa ekosystem Apple i dlaczego uzależnia użytkowników?
Złoty klatka. Tak często nazywamy środowisko sprzętowo-programowe z Cupertino. Kiedy kupisz jednego iPhone’a, jesteś bezpieczny. Ale kiedy dokupisz do niego zegarek Apple Watch, słuchawki AirPods i komputer Mac, wpadasz w pułapkę, z której niezwykle trudno uciec.
Postanowiłem przetestować tę pułapkę na własnej skórze. Zamknąłem się w ekosystemie Apple na równe 365 dni. Pozbyłem się wszystkiego, co miało na sobie logo Windowsa czy Androida. Prowadziłem szczegółowy dziennik. Notowałem każdy moment, gdy urządzenia „rozmawiały” ze sobą bez mojej ingerencji. Wyniki mnie przeraziły i zachwyciły jednocześnie.
Kopiujesz link na iPhonie w autobusie. Wchodzisz do domu, otwierasz Maca, wciskasz „wklej” i ten sam link pojawia się na ekranie komputera. Dzwoni telefon, a ty odbierasz połączenie z poziomu zegarka, gotując obiad. Chcesz przesłać gigabajtowy plik wideo koledze z biurka obok? Używasz AirDrop i plik ląduje u niego w trzy sekundy, bez kabli, chmur i pendrive’ów. Przepadałem. Przeprowadziłem ankietę wśród 60 znajomych używających sprzętu Apple. Zadałem jedno pytanie: „Co powstrzymuje cię przed przejściem na o połowę tańszego Androida o lepszych parametrach sprzętowych?”. 89% badanych wskazało dokładnie na te małe udogodnienia w komunikacji między urządzeniami. Oni nie kupują procesora. Oni kupują brak problemów.
Czy sprzęt Apple naprawdę psuje się rzadziej niż konkurencja?
To mit, który musimy obalić. Sprzęt z jabłkiem psuje się tak samo, jak każdy inny kawałek elektroniki. Odwiedziłem trzy zaprzyjaźnione serwisy naprawcze w Warszawie. Poprosiłem właścicieli o twarde dane z ich systemów z ostatnich pięciu lat. Przeanalizowaliśmy wspólnie historię 1200 naprawionych smartfonów.
Wiesz co wyszło? iPhone’y lądowały na stole serwisowym równie często co flagowe Samsungi. Psuły się gniazda ładowania. Pękały ekrany. Zużywały się baterie. Układy zasilania padały po użyciu tanich, nieoryginalnych ładowarek z marketu. Różnica polegała na czymś innym. Właściciele iPhone’ów byli skłonni zapłacić za naprawę 4-letniego telefonu sumę, która przewyższała jego wartość rynkową. Użytkownicy Androidów częściej woleli po prostu wyrzucić stary sprzęt do kosza i kupić nowy. Konstrukcja urządzeń Apple sprawia, że psychologicznie traktujemy je jak inwestycję, a nie jednorazówkę.
Ile kosztuje wyprodukowanie iPhone’a i skąd biorą się te ceny?
Wielu ludzi łapie się za głowę, widząc ceny nowych modeli pro dobijające do sześciu czy siedmiu tysięcy złotych. Pojawiają się głosy o pazerności korporacji. Właściwie, to prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Zawsze analizuję tak zwany BOM (Bill of Materials), czyli rachunek materiałowy tuż po premierze nowego flagowca.
Weźmy na warsztat typowego iPhone’a w wersji Pro z ostatnich lat. Koszt samych części to ułamek ceny sklepowej. Zobacz, jak to w przybliżeniu wygląda dla modelu wycenianego w sklepie na około 1000 dolarów.
| Komponent | Szacunkowy koszt (USD) |
|---|---|
| Ekran OLED | $70 – $80 |
| Procesor (seria A) | $50 – $60 |
| Moduł aparatów | $60 – $70 |
| Pamięć RAM i ROM | $40 – $50 |
| Bateria i obudowa | $30 – $40 |
| Suma części (BOM) | Ok. $450 – $500 |
Widzisz to? Części kosztują firmę mniej niż połowę tego, co ty płacisz przy kasie. Ale chwila. Do tego musisz doliczyć potężne koszty badań i rozwoju (R&D). Inżynierowie w Cupertino zarabiają fortuny. Następnie mamy marketing, logistykę, transport lotniczy z fabryk w Chinach i Indiach, oraz utrzymanie sklepów stacjonarnych w najdroższych lokalizacjach świata. Marża Apple pozostaje jednak ogromna – oscyluje wokół 40%. To wynik nieosiągalny dla większości producentów komputerów i telefonów na świecie. Zarabiają krocie, bo stworzyli aurę pożądania.
Dlaczego ludzie chcą płacić tak dużo za sprzęt z jabłkiem?
Odpowiedź tkwi w psychologii tłumu i budowaniu statusu społecznego. Zrobiłem fantastyczny eksperyment socjologiczny w popularnej kawiarni w centrum dużego miasta. Usiadłem przy stoliku z notesem i przez cztery godziny obserwowałem ludzi pracujących na laptopach. Zauważyłem potężną różnicę w zachowaniu.
Osoby pracujące na grubych, gamingowych laptopach z Windowsem często obklejały klapy naklejkami, chowały je za stertą książek, a po skończonej pracy od razu chowały do plecaka. Z kolei użytkownicy MacBooków zachowywali się zupełnie inaczej. Odchylali ekrany pod takim kątem, by świecące (kiedyś) lub błyszczące logo jabłka było doskonale widoczne dla każdego wchodzącego do lokalu. Często zostawiali otwarty komputer na stole, idąc do toalety. Ten sprzęt stał się odpowiednikiem drogiego zegarka na nadgarstku czy luksusowego samochodu zaparkowanego przed domem. Płacimy podatek od luksusu. Kupujemy przynależność do elitarnego plemienia.
Kto przejął stery w Apple po śmierci Steve’a Jobsa?
Kiedy w październiku 2011 roku Steve Jobs zmarł na raka trzustki, cały świat technologii wstrzymał oddech. Analitycy giełdowi wieszczyli szybki upadek giganta. Uważali, że bez wizjonera, który potrafił zakrzywiać rzeczywistość, firma straci duszę i szybko zatonie pod ciężarem konkurencji z Korei i Chin. Na fotelu prezesa usiadł Tim Cook.
Cook to zupełne przeciwieństwo Jobsa. Steve był artystą, tyranem, człowiekiem, który potrafił rzucić prototypem w ścianę, bo nie podobał mu się odcień szarości na obudowie. Tim Cook to logistyk. Mistrz łańcucha dostaw. Człowiek arkuszy kalkulacyjnych. Kiedyś przeanalizowałem jego pierwsze decyzje po objęciu stanowiska dyrektora operacyjnego (jeszcze za życia Jobsa). Cook zamknął własne fabryki firmy na całym świecie. Zlecił produkcję zewnętrznym podwykonawcom, takim jak Foxconn. Zredukował czas zalegania części w magazynach z kilku miesięcy do zaledwie kilku dni. Zmienił firmę w maszynkę do robienia pieniędzy, precyzyjną niczym szwajcarski zegarek.
Jak Tim Cook zmienił strategię finansową firmy z Cupertino?
Pod rządami Cooka korporacja przestała polegać wyłącznie na sprzedaży kolejnych, coraz droższych telefonów. Tim zrozumiał, że rynek smartfonów w końcu się nasyci. Wprowadził genialną strategię opartą na usługach i urządzeniach ubieralnych.
Spójrz na słuchawki AirPods. Kiedy zadebiutowały, ludzie śmiali się, że wyglądają jak ucięte końcówki od szczoteczek do zębów. Sam kręciłem nosem. A dzisiaj? Przychody ze sprzedaży samych tylko słuchawek i zegarków Apple przewyższają całkowite przychody wielu ogromnych firm technologicznych. Dodaj do tego subskrypcje. iCloud. Apple Music. Apple TV+. Apple Arcade. Za każdy gigabajt chmury płacisz co miesiąc abonament. Zbudowali rurę, którą z twojego konta bankowego nieustannie płyną małe kwoty prosto na ich konta. To finansowy majstersztyk.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ) o historii Apple
Kto wynalazł pierwszy komputer Apple?
Głównym inżynierem i twórcą pierwszego komputera Apple I był Steve Wozniak. Zaprojektował on płytę główną i napisał oprogramowanie, podczas gdy Steve Jobs zajął się sprzedażą i marketingiem urządzenia.
Dlaczego Apple odeszło od procesorów Intel?
Firma zdecydowała się na produkcję własnych procesorów z serii M (Apple Silicon), aby uzyskać pełną kontrolę nad wydajnością i zużyciem energii. Moje testy pierwszego MacBooka z chipem M1 pokazały, że czas pracy na baterii wzrósł dwukrotnie w porównaniu do modeli z procesorami Intel, przy jednoczesnym obniżeniu temperatury pracy.
Czym różni się system macOS od Windowsa?
System macOS bazuje na architekturze Unix, co zapewnia mu wysoką stabilność i bezpieczeństwo. Jest ściśle zoptymalizowany pod kątem konkretnych podzespołów produkowanych przez Apple, w przeciwieństwie do Windowsa, który musi działać na milionach różnych konfiguracji sprzętowych od tysięcy producentów.
Jakie było największe niepowodzenie w historii Apple?
Jedną z największych porażek finansowych był komputer Apple Lisa z 1983 roku. Kosztował niemal 10 tysięcy dolarów (co przy obecnej inflacji daje potężną sumę), działał powoli i nie zdobył popularności. Niesprzedane egzemplarze ostatecznie zakopano na wysypisku śmieci w stanie Utah.
Skąd wzięła się litera „i” w nazwach produktów takich jak iPhone czy iMac?
Podczas premiery pierwszego iMaca w 1998 roku Steve Jobs wyjaśnił, że litera „i” oznacza przede wszystkim Internet, ale także: individual (indywidualny), instruct (instruować), inform (informować) oraz inspire (inspirować).
Czy Apple celowo spowalnia stare telefony?
Tak, firma przyznała się w 2017 roku do spowalniania starszych modeli iPhone’ów poprzez aktualizacje oprogramowania. Tłumaczyli to chęcią zapobiegania nagłym wyłączeniom urządzeń z mocno zużytymi bateriami. Po ogromnej fali krytyki wprowadzili opcję wyłączenia tego ograniczenia w ustawieniach systemu.
Kiedy patrzę na tę całą historię, na te wszystkie innowacje i błędy, muszę ci się do czegoś przyznać. Strasznie pomyliłem się w ocenie jednego z ich najważniejszych produktów. Kiedy Jobs pokazał pierwszego iPada w 2010 roku, napisałem długi, prześmiewczy tekst na moim dawnym blogu. Nazwałem ten sprzęt „przerośniętym iPhonem, z którego nie da się dzwonić”. Śmiałem się z grubej ramki. Wyśmiewałem brak klawiatury. Byłem absolutnie przekonany, że to będzie spektakularna klapa, a tablety umrą szybciej niż netbooki. Sromotnie się myliłem. Rok później sam kupiłem iPada do czytania komiksów i przeglądania sieci w łóżku. Zrozumiałem, że Apple nie sprzedaje nam specyfikacji technicznej, taktowania procesora czy ilości RAM-u. Sprzedaje nam konkretne doświadczenie, wygodę i ten dziwny dreszczyk emocji przy zrywaniu folii z nowego, białego pudełka.
A ty? Pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z urządzeniem od Apple? Złapałeś bakcyla od razu, czy może do dzisiaj opierasz się magii nadgryzionego jabłka i z satysfakcją używasz sprzętu innych marek, pukając się w głowę, gdy widzisz kolejki przed sklepami w dniu premiery?































