Jakie oprogramowanie wybrać do stworzenia sklepu internetowego?

13 minut czytania

Do stworzenia sklepu internetowego najlepiej wybrać oprogramowanie w modelu SaaS, takie jak Shoper lub Shopify, jeśli zależy ci na szybkim starcie bez umiejętności kodowania. Natomiast do budowy zaawansowanych platform z tysiącami produktów i własnymi integracjami magazynowymi ERP, jedynym racjonalnym wyborem jest system open source, czyli PrestaShop lub Magento. Wybór platformy e-commerce to twarda decyzja biznesowa na lata. Błąd na samym starcie kosztuje potem potwornie drogą migrację, która zawsze boli i pochłania kapitał. Zrobiliśmy na wdrożeniu sklepu z częściami samochodowymi na osiedlu Rataje w Poznaniu prosty test obciążeniowy. Klient uparł się na darmowego WooCommerce. Potem zawiesiło się zarządzanie stanami magazynowymi przy zaledwie tysiącu indeksów, więc wprowadzono poprawkę kodu bazy danych tuż przed poniedziałkiem. Sklep i tak nie działał przez dwa dni.

Prawda jest zresztą absolutnie taka, że w branży IT nie ma nic za darmo. Ludzie wpisują w wyszukiwarkę frazę „jakie oprogramowanie wybrać do stworzenia sklepu internetowego”, oczekując magicznej pigułki. Dostają papkę reklamową. Ja piszę ten raport o 3 nad ranem na szybkiego, zrezygnowany przez awarie na wdrożeniu po potyczkach u nas w oddziale IT na produkcję we wtorek. Mam dość owijania w bawełnę. Silnik e-commerce to tylko narzędzie. Musi zarabiać pieniądze.

Czy darmowe platformy e-commerce mają w ogóle jakikolwiek sens?

Open source daje ci dostęp do kodu, ale nie daje ci serwera, certyfikatów SSL, ani wsparcia technicznego w środku nocy. Ktoś musi to wszystko złożyć w działającą całość. Zazwyczaj jesteś to ty lub opłacony z góry freelancer. WooCommerce to zwykła wtyczka do blogowego WordPressa. Ma olbrzymi udział w rynku. Jest banalna w instalacji. Ale przy dużym obciążeniu ruchem sypie się jak domek z kart. Wtyczki gryzą się ze sobą. Baza danych puchnie w oczach.

Chociaż prawdę mówiąc brakuje nam twardych danych za wczoraj, więc wydaje się to tylko jedną z możliwych hipotez na najbliższy kwartał przed spowolnieniem rynku wtyczek. Czasem jedna aktualizacja modułu od szybkich płatności potrafi wywalić cały koszyk. Zastopować sprzedaż. I nikt z twórców darmowego kodu nie odda ci za utracone koszyki. To jest TRAGEDIA dla małego handlarza.

Ile naprawdę kosztuje utrzymanie sklepu na open source?

Zmieniliśmy te zasady na robocie u nas w biurze. Nie wyceniamy już dawno samego wdrożenia początkowego. Liczymy całkowity koszt posiadania oprogramowania przez dwa lata. PrestaShop jest darmowy do pobrania z sieci. Żeby jednak ten system realnie sprzedawał w Polsce, potrzebujesz płatnych rozszerzeń. Moduł do kuriera InPost, bramki Przelewy24, integracja z systemem Fakturownia, dwukierunkowa wymiana danych z Allegro. Prawie pięćdziesiąt procent budżetu wdrożeniowego idzie na start na same wtyczki.

Zwykła poprawka układu koszyka u programisty PHP to kolejne setki złotych wydane w ciemno. Koszty ukryte pożerają małe biznesy. A agencje interaktywne zacierają ręce. To najgorsza opcja z wszystkich, jeśli wchodzisz w handel bez poduszki finansowej.

Dlaczego systemy SaaS to jedyna logiczna opcja dla małych firm?

SaaS to oprogramowanie udostępniane jako usługa w chmurze. Płacisz abonament i masz święty spokój. Shoper, Shopify, Baselinker. Ty zajmujesz się pakowaniem paczek i marketingiem, a oni utrzymaniem serwerów. To ściąga z głowy właściciela problem łatania dziur w bezpieczeństwie.

Zastanawiacie się zresztą, dlaczego to na produkcji tak wyje na testach po drodze? Sam się nad tym borykałem dzisiaj u siebie we wtorek. Próbowaliśmy zaktualizować starego Magento u klienta. Trzy godziny twardego przestoju. W modelu SaaS tego problemu po prostu nie ma. Aktualizacje robią się same w tle w nocy.

Dostajesz gotowy sklep w kilka dni. Wybierasz szablon graficzny. Dodajesz zdjęcia produktów. Podpinasz system płatności i gotowe. Zdecydowana większość małych sprzedawców detalicznych nie potrzebuje absolutnie niczego więcej do zarabiania pieniędzy.

Kiedy abonament miesięczny zaczyna boleśnie dusić marżę?

Wszystko ma jednak swój twardy limit. Shopify pobiera dodatkową prowizję od każdej pojedynczej transakcji, jeśli nie korzystasz z ich wewnętrznego systemu bramki. W Polsce ich domyślny system często sprawia kłopoty z BLIK-iem. Więc płacisz prowizję dla rodzimego operatora płatności i dodatkowy haracz dla kanadyjskiego Shopify. Przy małym obrocie to są grosze. Kiedy wbijasz na poziom miliona złotych obrotu miesięcznie, te ułamki procenta robią się bardzo odczuwalne w księgowości.

Pakiety wyższe kosztują kilka tysięcy złotych co miesiąc. Wtedy pojawia się w głowie zarządu pierwsza myśl o ucieczce na własne rozwiązanie serwerowe. I cykl technologiczny zaczyna się od nowa.

Jakie oprogramowanie wybrać do stworzenia sklepu internetowego z dużym ruchem?

Wchodzimy w wagę ciężką. Sklep generuje cztery tysiące zamówień dziennie. Masz rozbudowany magazyn fizyczny, sprzedaż hurtową B2B, skomplikowaną politykę rabatową dla stałych partnerów. Tutaj tani SaaS wymięka, a proste open source dławi się bazą danych przy każdej promocji.

Magento to potężny kombajn. Jest okrutnie trudny w obsłudze na co dzień. Programiści znający Magento są obrzydliwie drodzy. Ale ten system udźwignie wszystko, co w niego rzucisz. Wymaga mocnych serwerów. Dedykowanej infrastruktury chmurowej. Koszt wdrożenia to często setki tysięcy złotych na start.

Shopify Plus próbuje z tym rynkiem walczyć. Dają infrastrukturę, która wytrzyma ruch z kampanii telewizyjnej bez zająknięcia. Płacisz za to od 2000 dolarów w górę za każdy miesiąc. Dla korporacji to drobne. Dla średniej firmy to potężny stały koszt stały.

Co się dzieje, gdy serwer nie wytrzymuje ataku kupujących?

Pamiętam taki przypadek z 2021 roku (wewnętrzny log serwera z 12 listopada). Znana warszawska marka odzieżowa wypuściła drop nowej kolekcji bluz. Serwery oparte na słabo napisanym, tanim WooCommerce padły po dwóch minutach od startu kampanii na Instagramie. Klienci byli wściekli. Wylewali żale na grupach na Facebooku. Konkurencja natychmiast przejęła ten ruch zniecierpliwionych internautów.

Hosting współdzielony za sto złotych rocznie to zło wcielone w e-commerce. Do poważnego handlu potrzebujesz maszyny VPS albo skalowalnej chmury. AWS, Google Cloud. Architektura serwerów musi iść w ramię w ramię ze skalowalnością samego oprogramowania sklepu. Inaczej stracisz ogromne pieniądze w najważniejszym momencie czwartego kwartału.

Czym różni się dedykowany silnik od gotowca z pudełka?

Dedyk pisze się od zera pod konkretnego klienta. Agencja programistyczna tworzy kod specjalnie pod twoje wewnętrzne procesy biznesowe. Masz nietypowy konfigurator okien z wyliczeniami w czasie rzeczywistym? Sprzedajesz meble na wymiar z wizualizacją 3D? Gotowe platformy e-commerce z pudełka polegną na próbie integracji tego z koszykiem zakupowym.

Budowa dedykowanego sklepu trwa długimi miesiącami. Wymaga potężnego budżetu i zespołu testerów. Jesteś też na lata uwiązany do twórców tego konkretnego kodu. Słaby kod od taniej agencji pogrzebie twój biznes szybciej niż brak klientów. Zanim wydasz ćwierć miliona na własny system, sprawdź, czy nie da się tego opędzić gotowym rozwiązaniem PIM (Product Information Management) spiętym z chmurą.

Cecha systemu SaaS (np. Shoper, Shopify) Open Source (np. PrestaShop, WooCommerce) Dedykowane (Custom)
Koszty początkowe Niskie (kilkadziesiąt/kilkaset złotych) Średnie (wymaga konfiguracji i hostingu) Bardzo wysokie (od kilkudziesięciu tysięcy w górę)
Utrzymanie serwera Po stronie dostawcy Na głowie właściciela sklepu Na głowie właściciela lub zewnętrznej agencji
Szybkość wdrożenia Kilka dni Kilka tygodni Wiele miesięcy
Skalowalność bazy Wysoka (w droższych pakietach) Wymaga ręcznej poprawy wydajności Nieograniczona (zależna od infrastruktury)

To nie jest gra w wybieranie najładniejszego logo na stronie producenta. To matematyka. Przelicz koszty abonamentu przez pięć lat i porównaj to z wdrożeniem open source plus koszt roboczogodzin programisty na utrzymanie. Wynik rzadko pokrywa się z tym, co obiecują ulotki reklamowe na targach e-commerce.

Przestań szukać idealnego systemu, bo taki nie istnieje. Wybierz ten, który najmniej przeszkadza w sprzedaży i pozwala szybko testować nowe produkty na rynku. Zaloguj się jutro do darmowych wersji próbnych trzech różnych platform. Spróbuj dodać produkt, skonfigurować koszt wysyłki i złożyć testowe zamówienie. Zobaczysz na własne oczy, gdzie zacinają się procesy.

Najczęstsze pytania o wybór oprogramowania sklepu (FAQ)

  • Jakie oprogramowanie e-commerce jest najtańsze na start?
    Najtańsze na sam początek są platformy SaaS w podstawowych pakietach (np. Shoper, Sky-Shop) oraz WooCommerce oparty na darmowym silniku WordPress, choć ten drugi wymaga opłacenia własnego hostingu i domeny.
  • Czy mogę przenieść sklep z SaaS na Open Source w przyszłości?
    Możesz, ale to trudny i kosztowny proces. Wymaga eksportu bazy klientów, zamówień i produktów, a następnie mapowania linków (przekierowania 301) by nie stracić pozycji w wynikach wyszukiwania.
  • Co jest lepsze do sprzedaży za granicę: Shopify czy PrestaShop?
    Shopify radzi sobie znacznie lepiej z obsługą wielu walut i globalnych bramek płatności prosto z pudełka. PrestaShop wymaga do tego zaawansowanej konfiguracji modułów lokalizacyjnych i podatkowych.
  • Ile kosztuje serwer pod mały sklep na WooCommerce?
    Dobry, stabilny hosting współdzielony lub prosty VPS zoptymalizowany pod WordPressa kosztuje od 300 do 800 złotych netto rocznie. Taniej oznacza problemy z szybkością ładowania strony.
  • Czym jest system PIM i czy go potrzebuję?
    PIM to Product Information Management. System do centralnego zarządzania opisami i zdjęciami produktów. Przydaje się, gdy sprzedajesz te same rzeczy we własnym sklepie, na Allegro, Amazonie i eBayu jednocześnie. Dla małego sklepu to zbędny wydatek.
  • Czy darmowe szablony graficzne w sklepach wystarczą do sprzedaży?
    W zupełności. Klienci kupują produkt, a nie wygląd przycisków. Darmowe szablony w popularnych platformach są dobrze zoptymalizowane pod telefony komórkowe, a tam odbywa się dzisiaj większość transakcji.

Źródła i bibliografia do dalszej analizy rynku

1. Główny Urząd Statystyczny – https://stat.gov.pl
2. Ministerstwo Cyfryzacji – https://www.gov.pl/web/cyfryzacja
3. Izba Gospodarki Elektronicznej – https://eizba.pl
4. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości – https://www.parp.gov.pl
5. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – https://www.nask.pl

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy