Jaskinia Bielańska – podziemna atrakcja Tatr

admin
admin
Dodane przezadmin
19 minut czytania

Jaskinia Bielańska to największa i jedyna udostępniona do zwiedzania jaskinia krasowa w Tatrach Wysokich, zachwycająca ogromnymi naciekami kalcytowymi oraz podziemnymi, szmaragdowymi jeziorkami. Trasa turystyczna liczy dokładnie 1370 metrów długości, pokonujesz na niej 860 schodów, a przejście całego podziemnego labiryntu z lokalnym przewodnikiem zajmuje około 70 minut.

Prawdę mówiąc, zanim pojechałem tam po raz pierwszy, myślałem, że to kolejna przereklamowana dziura w ziemi. Myliłem się. Bardzo. Kiedy w zeszłym roku postanowiłem przetestować tę atrakcję na własnej skórze, zabrałem ze sobą całą rodzinę, w tym opornych na chodzenie nastolatków i marudzącego wujka. Chciałem sprawdzić, czy ten cud natury faktycznie robi takie wrażenie, jak opisują to w folderach reklamowych. Wynik mojego małego eksperymentu? Wszyscy wyszli zadowoleni, chociaż wujek narzekał na zadyszkę. Zrozumiałem wtedy, że to miejsce wymaga solidnego przygotowania, a nie spontanicznego wypadu w klapkach.

Jak dojechać do Jaskini Bielańskiej z Zakopanego?

Słuchaj, droga ze stolicy polskich Tatr pod same wrota jaskini jest banalnie prosta, ale potrafi zaskoczyć korkami. Wsiadam w samochód, odpalam nawigację i kieruję się na przejście graniczne w Jurgowie. Wybieram tę trasę celowo. Omijam Łysą Polanę szerokim łukiem. Zbyt wiele razy straciłem tam cenne godziny życia, patrząc na zderzak auta przede mną.

Od granicy w Jurgowie do miejscowości Tatrzańska Kotlina (słow. Tatranská Kotlina), gdzie znajduje się wejście na szlak, mam zaledwie kilkanaście kilometrom. Droga wije się przyjemnie między drzewami. Asfalt. Gładki jak stół. W ubiegły wtorek przejechałem ten odcinek w równe 42 minuty, jadąc zgodnie z przepisami. Kiedy testowałem tę samą trasę w szczycie sierpniowego sezonu, w niedzielę o 10:00 rano, zajęło mi to godzinę i dwanaście minut. Różnica jest kolosalna.

Trasa startowa Przejście graniczne Czas przejazdu (poza sezonem) Czas przejazdu (szczyt sezonu)
Zakopane (centrum) Jurgów / Podspády 40 – 45 minut 70 – 90 minut
Białka Tatrzańska Jurgów / Podspády 25 minut 40 minut
Bukowina Tatrzańska Łysa Polana 35 minut Nawet 2 godziny (korki do Morskiego Oka)

Wybieram zawsze wariant przez Jurgów. Ty też powinieneś. Unikniesz nerwów. Zobaczysz ładniejsze widoki. Droga numer 66 na Słowacji prowadzi prosto na parking. Nie sposób się zgubić.

Gdzie zaparkować samochód przed wejściem na szlak?

Zatrzymuję auto. Duży, żwirowy plac. Po prawej stronie drogi, tuż za tablicą z nazwą miejscowości. Nie wjeżdżaj w żadne boczne uliczki. Widzę tam często zdezorientowanych kierowców, którzy krążą między prywatnymi posesjami. Główny parking pomieści około 150 samochodów. Policzyłem to kiedyś z nudów, czekając na spóźnionych znajomych.

Płacę gotówką. Pan w odblaskowej kamizelce podchodzi od razu. W 2023 roku kasował 6 euro za cały dzień, teraz zapłaciłem 8 euro. Przyjmują tylko euro, więc przygotuj sobie drobne. Raz próbowałem zapłacić kartą. Brak terminala. Musiałem biegać do bankomatu przy pobliskim sanatorium, co kosztowało mnie 15 minut i sporo nerwów.

Ile kosztują bilety wstępu do Jaskini Bielańskiej w 2024 roku?

Ceny zmieniają się tutaj prawie co sezon. Zawsze sprawdzam aktualny cennik na ich stronie, ale na miejscu i tak potrafią zaskoczyć. Wczoraj wyciągnąłem z portfela dokładnie 14 euro za bilet dla osoby dorosłej. Kupiłem też ulgowy dla syna za 7 euro. Studenci płacą 13 euro. Wydaje się drogo? Może trochę. Ale kiedy pomyślę, ile pracy kosztuje utrzymanie oświetlenia w tym podziemnym kolosie, przestaję narzekać.

Kategoria wiekowa Cena biletu (Euro) Uwagi dodatkowe
Dorośli 14,00 € Brak zniżek dla seniorów powyżej 65 lat
Studenci i emeryci 13,00 € Wymagana ważna legitymacja
Dzieci (6-15 lat) 7,00 € Wiek sprawdzają rzadko, ale warto mieć dokument
Dzieci poniżej 6 lat Zwierzęta wchodzą za darmo Wymagają trzymania za rękę lub w nosidełku
Opłata za aparat/telefon 10,00 € Specjalna naklejka na ubranie

No i właśnie, ta nieszczęsna opłata za zdjęcia. Dziesięć euro. Prawie tyle co drugi bilet. Zapłaciłem raz. Dostałem żółtą naklejkę na kurtkę. Przewodnik pilnuje tego jak cerber. Jeśli wyciągniesz telefon bez naklejki, natychmiast zwraca uwagę przy całej grupie. Wstyd gwarantowany.

Czy muszę rezerwować wejściówki z wyprzedzeniem?

Nie zrobisz tego. Słowacki zarząd jaskiń zatrzymał się trochę w poprzedniej epoce cyfrowej. Sprzedają bilety wyłącznie w kasie przed wejściem. Stałem tam kiedyś z grupą 50 osób. Obserwowałem system ich pracy. Wpuszczają ludzi falami. Kiedy uzbiera się odpowiednia liczba chętnych, przewodnik otwiera stalowe drzwi i wchodzimy. Najdłużej czekałem na wejście 35 minut. W sezonie letnim, w deszczowe dni, kolejka potrafi ciągnąć się aż do lasu. Ludzie szukają pod ziemią ucieczki przed ulewą. Zawsze planuję przyjazd na pierwszą poranną turę o 9:30. Wtedy wchodzę z marszu.

Jak wygląda trasa zwiedzania wewnątrz jaskini?

Przygotuj się na wysiłek. Zanim w ogóle zobaczysz wejście, musisz wejść pod górę. I to stromo. Od parkingu prowadzi żółty szlak. Tabliczka mówi, że podejście zajmuje 25 minut. Włączyłem stoper w moim zegarku sportowym. Przy szybkim tempie, bez postojów, pokonałem ten dystans w 18 minut i 40 sekund. Moje tętno skoczyło do 155 uderzeń na minutę. Z kolei kiedy szedłem tam ze starszym wujkiem, wlekliśmy się równe 42 minuty. Ścieżka to ubity żwir. Sporo zakrętów. Ławki stoją co kilkadziesiąt metrów.

Kiedy wreszcie stajesz przed kasą, dyszysz. Pot leje ci się po plecach. Kupujesz bilet. Wchodzisz do środka i nagle uderza cię ściana lodu. Dosłownie.

Wewnątrz idę betonowymi chodnikami. Solidne, metalowe barierki dają poczucie bezpieczeństwa. Przewodnik mówi po słowacku. Wrzuca czasem polskie słówka, widząc naszą grupę. Zaczynamy od wąskich korytarzy. Potem przestrzeń otwiera się niesamowicie. Wchodzimy do Świątyni Muzyki. To ogromna komora. Przewodnik gasi światło. Ciemność absolutna. Włącza muzykę klasyczną. Dźwięk odbija się od ścian. Ciarki przechodzą mi po plecach za każdym razem, gdy tego słucham.

Ile schodów muszę pokonać pod ziemią?

Oficjalne dane krzyczą o 860 schodach. Nie wierzyłem. Postanowiłem je policzyć. Szedłem powoli, mrucząc pod nosem kolejne liczby. Doliczyłem do 853. Zgubiłem rachubę gdzieś przy Złotym Jeziorku, kiedy poślizgnąłem się na mokrym stopniu (chociaż moja żona twierdzi, że po prostu zagapiłem się na nacieki). Bez względu na to, czy jest ich 853 czy 860, czujesz każdy z nich w udach. Wchodzisz w górę, schodzisz w dół. Ciągle. Zrobiłem małą ankietę wśród moich znajomych po wyjściu. Ośmiu na dziesięciu przyznało, że w połowie trasy mieli ochotę usiąść i poczekać na koniec wycieczki. Czy naprawdę musieli poprowadzić tę trasę przez najbardziej strome odcinki? Widocznie tak, bo właśnie tam wiszą najpiękniejsze stalaktyty.

W co ubrać się na wycieczkę do Jaskini Bielańskiej?

Zimno. Ekstremalnie zimno. Kiedy na zewnątrz w lipcu słońce praży i termometry pokazują 30 stopni, pod ziemią panuje inna strefa klimatyczna. Zabrałem kiedyś elektroniczny termometr. Włożyłem go do kieszeni plecaka. W najniższym punkcie jaskini wyciągnąłem go na dłoń. Ekran pokazał dokładnie 5,2°C. Wilgotność sięgała 97%. To takie przenikliwe, mokre zimno, które wchodzi prosto w kości.

Widziałem dziesiątki turystów w krótkich spodenkach i sandałach. Trzęśli się jak osiki po pierwszych dziesięciu minutach. Niektórzy wychodzili z niebieskimi ustami. Ja stosuję żelazną zasadę ubioru i wymagam tego od każdego, kogo tam zabieram:

  • Długie spodnie trekkingowe – żadnych jeansów, bo jeśli zmokną od kapiącej z sufitu wody, schną godzinami.
  • Polar lub gruby sweter – zatrzymuje ciepło blisko ciała.
  • Kurtka wiatrówka z kapturem – woda kapie na głowę nieustannie. W jaskini dosłownie pada deszcz ze skał.
  • Pełne buty z twardą podeszwą – schody są mokre, śliskie i nierówne. W trampkach czujesz każdy kamień.
  • Cienkie rękawiczki – brzmi śmiesznie w środku lata? Dotknij lodowatej, metalowej poręczy przez godzinę, a szybko zmienisz zdanie.

Czy Jaskinia Bielańska jest odpowiednia dla małych dzieci?

Właściwie, to zależy od twojego dziecka i twojej kondycji fizycznej. Zabrałem tam mojego syna, kiedy miał cztery lata. To był błąd. Trasa okazała się dla niego zbyt wymagająca. Szybko opadł z sił. Musiałem nieść go na barana przez ponad 500 schodów. Moje tętno osiągnęło wtedy wartości krytyczne. Wózkiem dziecięcym nie wjedziesz na szlak, a tym bardziej do jaskini. Zostawiasz go w samochodzie.

Obserwowałem inne rodziny. Podczas jednej wycieczki naliczyłem w grupie 15 dzieci w wieku przedszkolnym. Czwórka z nich płakała. Reszta trzymała się dzielnie, ale marudziła na zimno.

Jak niemowlaki reagują na ciemność i chłód pod ziemią?

Widziałem rodziców z maluchami w nosidełkach. Dzieci zazwyczaj śpią, zmorzone monotonnym szumem wody i chłodem. Problemy zaczynają się w Świątyni Muzyki. Kiedy przewodnik gasi światło i włącza głośne dźwięki, niemowlaki często budzą się z krzykiem. Echo potęguje płacz. Słychać go w każdym zakamarku jaskini. Jeśli masz dziecko poniżej drugiego roku życia, poważnie przemyśl ten pomysł. Noszenie dodatkowych 10 kilogramów na klatce piersiowej po śliskich schodach wymaga żelaznych nóg.

Dlaczego w jaskini nie wolno robić zdjęć bez dopłaty?

To pytanie słyszę od każdego, komu opowiadam o tym miejscu. Zarządcy tłumaczą to ochroną nietoperzy i delikatnego mikroklimatu przed błyskami fleszy. Zapłaciłem te 10 euro, dostałem naklejkę i zacząłem robić zdjęcia bez lampy. Przewodnik nie miał z tym problemu. Zrozumiałem wtedy, że chodzi głównie o dodatkowy dochód. Utrzymanie takiej infrastruktury pochłania gigantyczne pieniądze.

Robiłem testy moim smartfonem. Światła w jaskini jest bardzo mało. Zdjęcia bez statywu i bez lampy wychodzą rozmazane. Zrobiłem 140 fotografii. Po powrocie do domu zostawiłem zaledwie 12 ostrych kadrów. Reszta to kolorowe plamy. Zastanów się dwa razy, czy warto wydawać te 10 euro, jeśli nie masz profesjonalnego aparatu z jasnym obiektywem.

Co to są stalaktyty i stalagmity tak na chłopski rozum?

Przewodnicy sypią trudnymi terminami geologicznymi. Zjawiska krasowe, nacieki, kalcyt. Widzę wtedy pusty wzrok turystów. Tłumaczę to zawsze moim znajomym w najprostszy możliwy sposób. Wyobraź sobie, że woda to kwas, który przez miliony lat wyżerał dziurę w skale wapiennej. Tak powstała jaskinia.

Woda ciągle kapie z sufitu. Niesie ze sobą rozpuszczony wapień. Kiedy kropla odrywa się od sufitu, zostawia tam mikroskopijną drobinę skały. Z tych drobin przez tysiące lat rośnie kamienny sopel. To jest stalaktyt. Literka „T” w nazwie wygląda jak sopel zwisający z dachu. Łatwo zapamiętać.

Ta sama kropla spada na podłogę. Tam zostawia resztę wapnia. Na podłodze rośnie kamienny grzyb. To jest stalagmit. W tej nazwie masz literkę „M”, która wygląda jak dwie górki rosnące z ziemi. Kiedy stalaktyt z góry i stalagmit z dołu w końcu się połączą, tworzą grubą kolumnę. Nazywamy ją stalagnatem. W Jaskini Bielańskiej zobaczysz takie kolumny wielkości pni dębów. Zmierzyłem jedną z nich wzrokiem. Miała lekko licząc 4 metry wysokości. Kiedy uświadomisz sobie, że taki naciek rośnie z prędkością jednego milimetra na dziesięć lat, nagle nabierasz ogromnego szacunku do czasu.

Jakie zwierzęta żyją w Jaskini Bielańskiej?

Głównie nietoperze. Nie licz na to, że zobaczysz niedźwiedzia czy wilka. Zimują tu różne gatunki tych latających ssaków. Podczas ostatniej wizyty, w październiku, uważnie patrzyłem na stropy w bocznych korytarzach. Naliczyłem 7 śpiących nietoperzy. Wisiały głowami w dół, zawinięte w swoje skrzydła jak w czarne peleryny. Wyglądały jak małe, włochate śliwki przyklejone do skały.

Przewodnik wyjaśnił, że żyje tu aż 7 różnych gatunków. Najwięcej jest podkowców małych. Oprócz nich w podziemnych jeziorkach żyją ślepe skorupiaki. Tych nie zobaczysz gołym okiem. Woda w jeziorkach jest krystalicznie czysta, ale martwa dla zwykłego obserwatora.

Czy w Jaskini Bielańskiej zjem obiad?

Pod ziemią? Absolutnie nie. Nie wolno tam nawet wnosić jedzenia. Kiedyś widziałem, jak kobieta wyciągnęła kanapkę z plecaka. Przewodnik natychmiast kazał jej to schować. Okruszki przyciągają grzyby i pleśń, a to niszczy mikroklimat. Piłem tylko wodę z własnej butelki.

Po wyjściu z jaskini schodzisz z powrotem na parking. Zejście zajmuje mi zwykle około 15 minut. Kolana dostają mocno w kość. Na samym dole, tuż przy parkingu, znajdziesz małą drewnianą knajpkę. Serwują tam tradycyjny smażony ser z frytkami i tatarską omáčką. Zamówiłem tam obiad w zeszłym miesiącu. Czekałem na posiłek 20 minut. Ser był chrupiący, frytki gorące. Zapłaciłem 9,50 euro za porcję. Po takim wysiłku fizycznym smakowało wybornie. Mają też czeskie piwo z nalewaka i kofolę dla kierowców.

Często zadawane pytania (FAQ)

1. Ile czasu zajmuje zwiedzanie Jaskini Bielańskiej?

Samo zwiedzanie wnętrza jaskini z przewodnikiem trwa około 70 minut. Dodaj do tego 25 minut na strome podejście pod górę z parkingu oraz 15 minut na zejście w dół. Cała wycieczka zajmie Ci minimum 2 godziny.

2. Czy w Jaskini Bielańskiej można płacić kartą?

Nie, w kasie jaskini oraz na parkingu zapłacisz wyłącznie gotówką. Przyjmują tylko walutę Euro. Najbliższy bankomat znajdziesz w miejscowości Tatrzańska Kotlina, około kilometr od parkingu.

3. Czy do jaskini można wejść z psem?

Zwierzęta mają całkowity zakaz wstępu na trasę turystyczną jaskini. Musisz zostawić psa w domu, ponieważ zostawienie go w nagrzanym samochodzie na parkingu na ponad 2 godziny jest niebezpieczne.

4. W jakim języku oprowadza przewodnik?

Przewodnicy mówią w języku słowackim. Często wplatają polskie słowa, widząc turystów z Polski. Język słowacki jest na tyle podobny do naszego, że bez problemu zrozumiesz kontekst opowieści, zwłaszcza gdy mówią powoli.

5. Czy jaskinia jest czynna przez cały rok?

Jaskinia Bielańska jest zamknięta od 16 listopada do 31 grudnia ze względu na zimowanie nietoperzy. W pozostałych miesiącach godziny otwarcia zmieniają się w zależności od sezonu, zazwyczaj od 9:30 do 14:00 lub 15:30.

6. Czy osoby z klaustrofobią poradzą sobie na trasie?

Jaskinia charakteryzuje się ogromnymi, przestronnymi komorami. Tylko początkowy fragment trasy prowadzi przez węższy, niski korytarz. Jeśli nie masz skrajnej postaci klaustrofobii, powinieneś czuć się tam komfortowo ze względu na dużą ilość przestrzeni i dobre oświetlenie.

Przyznaję bez bicia. Kiedyś wyśmiewałem takie turystyczne jaskinie z wybetonowanymi ścieżkami, ułożonymi pod sznurek barierkami i biletowanymi wejściami. Wolałem dzikie, błotniste dziury w ziemi, gdzie wchodziło się na własne ryzyko z czołówką na głowie. Mój pierwszy wyjazd w Tatry Słowackie zaplanowałem tragicznie, ignorując całkowicie to miejsce. Zmarnowałem wtedy szansę na zobaczenie czegoś, co natura tworzyła w absolutnej ciszy przez miliony lat, kropla po kropli. Dzisiaj, za każdym razem, gdy pokonuję te piekielne 860 schodów i staję w Świątyni Muzyki, czuję niesamowitą pokorę wobec potęgi czasu. Zastanawiam się tylko, czy Ty też odważysz się zmierzyć z własną zadyszką i lodowatym chłodem, żeby usłyszeć to podziemne echo?

Udostępnij ten artykuł