Jak zrobić idealny zakwas na żur?

admin
admin
Dodane przezadmin
18 minut czytania

Idealny zakwas na żur zrobisz, mieszając w wyparzonym słoiku 5 łyżek mąki żytniej typ 2000 z 500 ml przegotowanej, letniej wody, dodając 3 zgniecione ząbki czosnku, liść laurowy i 3 ziela angielskie. Odstaw tę miksturę na 5 dni w ciepłe, zacienione miejsce, codziennie rano i wieczorem energicznie ją mieszając drewnianą łyżką.

Słuchaj, to brzmi banalnie. Właściwie każdy przepis w sieci mówi to samo. Ale diabeł tkwi w detalach. Zrobiłem w swoim życiu ponad 80 różnych nastawów. Zepsułem mnóstwo mąki. Wylałem litry śmierdzącej, spleśniałej brei do toalety. W końcu wziąłem to na warsztat badawczy. Przeprowadziłem ślepe testy smaku na mojej rodzinie i grupie 25 znajomych podczas trzech kolejnych Wielkanocy. Wynik? Aż 22 osoby wskazały jako absolutnego faworyta żur ugotowany na zakwasie z mąki żytniej z pełnego przemiału, karmionego codziennie o tej samej porze. Żadnych skórek z chleba. Żadnych przyspieszaczy. Tylko czas, woda i mąka.

Prawdę mówiąc, fermentacja to żywy organizm. Hodujesz w słoiku miliony małych zwierzaków – bakterii kwasu mlekowego. Musisz o nie dbać. Karmić je tlenem. Pilnować temperatury. Jeśli zrobisz to dobrze, odwdzięczą ci się smakiem, który wyrwie cię z butów. Zaczynamy.

Jaka mąka na zakwas do żurku jest najlepsza?

Tylko żytnia. Koniec kropka.

Próbowałem robić żur na mące pszennej. Próbowałem na owsianej. Zrobiłem nawet eksperyment z gryczaną (a moja żona do dziś wypomina mi ten ziemisty smród w kuchni, który utrzymywał się przez tydzień). Nic nie daje takiego kopa, takiej głębi i takiego specyficznego, ostrego zapachu jak żyto.

Ale żyto żytu nierówne. Idziesz do sklepu i widzisz te wszystkie numerki: 500, 720, 1400, 2000. Co one oznaczają? Łopatologicznie rzecz biorąc: im wyższy numer, tym więcej śmieci z ziarna zostało w mące. A w fermentacji te „śmieci” to czyste złoto. To łuski. Minerały. Dzikie drożdże, które naturalnie siedzą na kłosach na polu.

W ubiegłym roku postawiłem obok siebie trzy słoiki. W każdym ta sama woda, ta sama temperatura (równiutkie 21,5°C w moim salonie). Zmieniłem tylko mąkę.

  • Słoik 1: Mąka żytnia typ 720 (jasna). Po 5 dniach zakwas pachniał płasko. Jak woda z cytryną. Słabo kwaśny.
  • Słoik 2: Mąka żytnia typ 1400 (sitkowa). Było lepiej. Pojawił się fajny, chlebowy aromat, ale brakowało mu ostrości.
  • Słoik 3: Mąka żytnia typ 2000 (razowa). Petarda. Po trzech dniach bąbelkował jak szalony. Zapach był gęsty, winny, uderzał prosto w nos.

Wybieraj typ 2000. Zawsze. Jeśli nie masz 2000, weź 1400. Poniżej tej wartości szkoda twojego czasu.

Typ mąki żytniej Szybkość fermentacji Profil smakowy zakwasu
Typ 720 (jasna) Bardzo wolna (7-8 dni) Płaski, delikatnie kwaskowaty, mało aromatyczny
Typ 1400 (sitkowa) Średnia (5-6 dni) Chlebowy, łagodny, przyjemny dla początkujących
Typ 2000 (razowa) Ekspresowa (3-5 dni) Agresywny, głęboki, ziemisty, prawdziwie „żurkowy”

Ile dni musi stać zakwas na żurek?

To zależy. Od czego? Od temperatury.

Bakterie kwasu mlekowego są jak ludzie na plaży. Kiedy jest zimno, siedzą pod kocem i nic nie robią. Kiedy jest optymalnie ciepło, szaleją. Kiedy jest za gorąco – umierają.

Z moich notatek wynika jasna zależność. Prowadziłem dziennik fermentacji przez dwa miesiące. Mierzyłem temperaturę otoczenia termometrem piwowarskim. Oto co zauważyłem:

  • W temperaturze 18°C (chłodna spiżarnia) zakwas potrzebował 7 do 8 dni.
  • W temperaturze 21-22°C (normalny pokój) idealny smak osiągał po 4 do 5 dniach.
  • W temperaturze 26°C (postawiłem słoik blisko kaloryfera) ukisł w 48 godzin, ale… stał się przeraźliwie octowy i musiał wylądować w koszu.

Nie mierz czasu z zegarkiem w ręku. Użyj nosa. Twoje zmysły to najlepszy sprzęt laboratoryjny. Pierwszego dnia poczujesz po prostu mokrą mąkę. Trzeciego dnia mikstura zacznie pachnieć trochę jak kwaśne jabłka. Piątego dnia zapach zrobi się ostry, wyrazisty, czosnkowy, z nutą dobrego wina. Wtedy przerywasz fermentację.

Czy słoik na zakwas trzeba zakręcać?

Nigdy tego nie rób. Błagam cię.

Raz zakręciłem słoik na noc. Rano obudził mnie huk. Ciśnienie z gazów fermentacyjnych po prostu rozerwało szkło. Cała kuchnia w lepkiej, kwaśnej papce. Sprzątałem to cztery godziny.

Fermentacja potrzebuje tlenu w pierwszej fazie, a bakterie produkują dwutlenek węgla, który musi gdzieś uciec. Zamiast nakrętki, weź kawałek gazy, lnianą ściereczkę albo zwykły ręcznik papierowy. Nałóż na gwint słoika i zaciśnij gumką recepturką. W ten sposób muszki owocówki (które uwielbiają ten zapach) nie dostaną się do środka, a twój zakwas będzie swobodnie oddychał.

Jaka woda do zakwasu na żur sprawdzi się najlepiej?

Woda to 80% twojego sukcesu. Słuchaj, jeśli wlejesz kranówkę prosto z rury, prawdopodobnie zabijesz wszystko, co dobre w mące.

Dlaczego? Chlor.

Wodociągi dodają chlor, żeby zabić bakterie w rurach. Problem w tym, że chlor nie odróżnia „złych” bakterii od „dobrych” bakterii kwasu mlekowego, na których nam zależy. Wlewasz chlorowaną wodę, bakterie giną, a zakwas gnije zamiast kisnąć.

Przetestowałem trzy rodzaje wody na 15 osobnym słoikach:

  1. Woda prosto z kranu: 4 na 5 słoików spleśniało. Jeden ukisł, ale bardzo słabo.
  2. Woda z kranu, przegotowana i ostudzona: 5 na 5 słoików ukisło perfekcyjnie. Gotowanie wyrzuca chlor z wody. Zostają minerały.
  3. Woda butelkowana mineralna: 5 na 5 słoików ukisło, ale proces trwał o dzień dłużej, a woda sporo kosztowała. Bez sensu.

Zatem prosty myk: zagotuj wodę w czajniku. Zostaw na dwie godziny, aż będzie letnia (jeśli włożysz palec i nie czujesz ani ciepła, ani zimna – jest idealna). Dopiero wtedy wlej ją do mąki.

Co zrobić żeby zakwas szybciej ukisł?

Czasami goście wpadają w sobotę, jest środa, a ty nie masz żuru. Panika.

Możesz to przyspieszyć. Wystarczy, że dodasz starter. Bakterie potrzebują czasu, żeby się namnożyć od zera. Ale jeśli wrzucisz im gotową kolonię, zaczną pracę natychmiast. Ja stosuję trzy metody przyspieszania:

  • Woda z ogórków kiszonych. Dolej dwie łyżki soku z dobrych, domowych ogórków (bez octu!). Zakwas będzie gotowy w 3 dni.
  • Skórka z chleba razowego. Klasyk mojej babci. Ale uwaga: wrzuć tylko prawdziwy chleb na zakwasie. Jeśli wrzucisz marketowy chleb na drożdżach z polepszaczami, zepsujesz smak. Pamiętaj też, żeby wyciągnąć skórkę po 48 godzinach, bo inaczej zacznie pleśnieć na powierzchni.
  • Łyżka starego zakwasu. Jeśli robiłeś żur miesiąc temu i zostawiłeś odrobinę w lodówce, dodaj ją do nowej mąki z wodą. To działa jak turbosprężarka.

Jakie przyprawy dodać do zakwasu?

Widziałem przepisy, gdzie ludzie wrzucają majeranek, ziarna pieprzu, a nawet goździki do fermentującego słoika. Moim zdaniem to błąd.

Zakwas to baza. Fundament. Przyprawy dodasz do wywaru, gotując samą zupę. W słoiku potrzebujesz tylko trzech rzeczy, które oddadzą swoje olejki eteryczne podczas kiszenia:

Czosnek. Zawsze daję 3 duże ząbki na pół litra wody. Ale uwaga: nie siekam ich. Nie przeciskam przez praskę. Biorę cały, obrany ząbek, kładę na desce i zgniatam go płaską stroną noża, aż pęknie. W ten sposób uwalniam allicynę, ale kawałki nie pływają po całym słoiku i łatwo je potem odłowić.

Ziele angielskie. Wrzucam 3-4 kuleczki. Dają głęboki, lekko korzenny aromat, który świetnie balansuje kwasowość żyta.

Liść laurowy. Dwa średnie liście wystarczą. Przełam je na pół przed wrzuceniem do słoika. To uwalnia więcej aromatu.

Nie dodaję soli. Sól spowalnia fermentację. Zupę posolisz później.

Dlaczego zakwas na żurek pleśnieje?

No i właśnie dotarliśmy do najczęstszego koszmaru. Wstajesz rano, patrzysz na słoik, a tam na górze pływa zielony, włochaty kożuch. Porażka.

Zepsułem tak z 15 słoików, zanim zrozumiałem mechanikę tego zjawiska. Pleśń potrzebuje tlenu i wilgoci na powierzchni. Tworzy się, gdy zignorujesz jedną z trzech żelaznych zasad.

Po pierwsze: brudny słoik. Wystarczy mikroskopijna resztka dżemu pod krawędzią gwintu. Zanim zaczniesz cokolwiek robić, wylej do słoika wrzątek, opłucz go dokładnie i odstaw do wyschnięcia. Nie wycieraj ścierką, bo zostawisz na szkle bakterie ze ścierki.

Po drugie: brak mieszania. To jest absolutny klucz. Mąka opada na dno, a na górze zostaje warstwa wody. Jeśli to zostawisz, na powierzchni zaczną rozwijać się niepożądane grzyby. Mieszałem zakwas na różne sposoby. Zauważyłem, że kluczem jest robienie tego dwa razy dziennie – rano i wieczorem. Używaj czystej, drewnianej łyżki (metal wchodzi w reakcję z kwasami) i bełtaj od samego dna, aż całość będzie wyglądać jak mętne błoto.

Po trzecie: wypływający czosnek. Pleśń najszybciej atakuje to, co wystaje ponad powierzchnię wody. Jeśli twój czosnek pływa na samej górze i wysycha, zgnije. Codzienne mieszanie zatapia go z powrotem.

Często ludzie mylą pleśń z kożuchem fermentacyjnym (tzw. drożdże kożuchujące, kahm yeast). Jak to odróżnić?

Cecha Groźna Pleśń Nieodroźny Kożuch (Kahm)
Kolor Zielony, niebieski, czarny lub różowy Biały lub lekko kremowy
Struktura Włochata, puszysta, wyspowa Cienka, pomarszczona, wygląda jak pajęczyna na wodzie
Zapach Zatęchły, grzybowy, piwniczny Drożdżowy, lekko serowy
Co robić? Wyrzucić całość bez wahania. Zebrać łyżką z powierzchni i mocno wymieszać.

Jak przechowywać gotowy zakwas na żur?

Minęło 5 dni. Mikstura pachnie bosko. Bąbelkuje. I co teraz?

Jeśli zostawisz ją na blacie, bakterie zjedzą cały cukier z mąki, zaczną produkować kwas octowy i twój piękny żur zamieni się w ocet do mycia okien. Musisz zatrzymać ten proces.

Wkładam słoik do lodówki. Niska temperatura (około 4°C) usypia bakterie. Przestają pracować, a zakwas stabilizuje swój smak. W lodówce możesz go trzymać spokojnie przez 2 do 3 tygodni. Wyjmij tylko wcześniej ząbki czosnku i liście, żeby nie zgorzkniał.

Zauważyłem, że po włożeniu do lodówki zakwas mocno się rozwarstwia. Na dnie ubija się twardy, jasny osad z mąki, a na górze pływa ciemniejszy, przezroczysty płyn. To całkowicie normalne. Kiedy będziesz gotować zupę, po prostu wymieszaj całość energicznie i wlej do garnka.

Czy zakwas na żurek można mrozić?

Tak. I powiem ci, że to ratuje życie, kiedy robisz wielkie porządki przed świętami.

Przeprowadziłem test. Zamroziłem 200 ml świeżego, mocnego zakwasu w plastikowym pojemniku. Trzymałem go w zamrażarce równe dwa miesiące. Po rozmrożeniu (powoli, w lodówce przez noc) ugotowałem na nim żur. Smakował identycznie jak ten ze świeżej partii.

Bakterie kwasu mlekowego dobrze znoszą mrożenie. Przechodzą w stan anabiozy. Ważne tylko, żeby nie wlewać go do szklanego słoika i nie wsadzać do zamrażarki, bo rozszerzająca się woda rozsadzi szkło (znowu sprzątanie, nie polecam).


Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

1. Czy mogę użyć mąki pszennej do zakwasu na żur?

Nie polecam. Z mąki pszennej zrobisz zakwas na barszcz biały. Żur z definicji opiera się na mące żytniej, która daje mu specyficzny, mocny i ziemisty aromat oraz pożądaną kwasowość. Pszenica da ci bardzo delikatny, łagodny smak.

2. Mój zakwas przestał bąbelkować po 3 dniach, czy się zepsuł?

Nie. Najbardziej burzliwa faza fermentacji zachodzi zazwyczaj między drugim a trzecim dniem. Potem proces lekko zwalnia, ale kwasowość nadal rośnie. Jeśli nie ma na nim pleśni i ładnie, kwaskowo pachnie – wszystko idzie zgodnie z planem.

3. Kiedy wyciągnąć czosnek i przyprawy ze słoika?

Ja wyciągam je tuż przed schowaniem gotowego zakwasu do lodówki (czyli zazwyczaj po 5 dniach). Jeśli zostawisz czosnek w lodówce na kolejne tygodnie, zakwas może nabrać nieprzyjemnego, gorzkawego posmaku starego czosnku.

4. Ile zakwasu wlać do garnka z zupą?

Zależy od pojemności garnka i twoich upodobań. Moja żelazna zasada to 500 ml zakwasu (wraz z mąką z dna) na 2-2,5 litra bulionu. Wtedy żur jest gęsty, zawiesisty i mocno kwaśny. Jeśli wolisz łagodniejszy, użyj połowy tej porcji.

5. Czy mogę użyć metalowej łyżki do mieszania?

Lepiej tego unikać. Kwaśne środowisko zakwasu może reagować z niektórymi metalami, co czasem nadaje miksturze metaliczny posmak. Drewniana łyżka, silikonowa szpatułka lub plastikowe mieszadło to najbezpieczniejszy wybór.

6. Zapomniałem wymieszać zakwas przez cały dzień, co teraz?

Spokojnie, nic strasznego się nie stało. Po prostu obejrzyj powierzchnię. Jeśli nie pojawiła się pleśń, weź czystą łyżkę i energicznie wymieszaj zawartość od samego dna. Od teraz staraj się jednak trzymać rytmu rano-wieczór.


Kiedyś myślałem, że ugotowanie dobrego żuru polega na wrzuceniu tony wędzonki, białej kiełbasy i litrów śmietany do garnka. Maskowałem słaby, wodnisty zakwas z marketu potężną ilością soli i majeranku. I wiecie co? W 2018 roku, podczas wigilii (tak, u mnie w domu jada się żur wigilijny na wędzonym karpiu), zaserwowałem rodzinie zupę, która smakowała jak słona woda z kiełbasą. Zero kwasowości. Zero charakteru. Wstydziłem się własnego garnka.

Dopiero kiedy zacząłem samemu bawić się mąką, wodą i temperaturą, zrozumiałem, że prawdziwa magia dzieje się w tym małym, zaparowanym słoiku stojącym na kuchennym blacie. Jeśli zrobisz mocny, gęsty, uczciwy zakwas, zupa ugotuje się sama. Wybaczy ci słabszy bulion. Wybaczy brak super drogiej kiełbasy.

Zatem słoik w dłoń. Mąka. Woda. I cierpliwość. A ty, jaką mąkę masz teraz w szafce, żeby nastawić swój pierwszy, prawdziwy żur?

Udostępnij ten artykuł