Gdzie jest Tyrol Południowy i do kogo należy?

admin
admin
Dodane przezadmin
17 minut czytania

Tyrol Południowy leży w północnej części Włoch, tuż przy granicy z Austrią i Szwajcarią, zajmując malowniczy obszar w samym sercu Alp i Dolomitów. Choć region ten przesiąknął do szpiku kości austriacką kulturą i językiem niemieckim, obecnie stanowi on w stu procentach integralną, choć wysoce autonomiczną część państwa włoskiego.

Prawdę mówiąc, za każdym razem, gdy przekraczam przełęcz Brenner, czuję ten sam dysonans poznawczy. Znak drogowy wita mnie we Włoszech. Kupuję espresso na stacji benzynowej. A jednak kasjer mówi do mnie twardym, bawarskim dialektem, a w witrynie prężą się precle zamiast rogalików cornetto. Dziwne? Bardzo. Fascynujące? Jeszcze bardziej. Spędziłem w tym regionie łącznie ponad cztery miesiące mojego życia, zjeździłem go wzdłuż i wszerz, od doliny Vinschgau po ośnieżone szczyty Tre Cime. Zrozumiałem jedno. To miejsce wymyka się wszelkim szufladkom.

Słuchaj, zanim przejdziemy do historii, muszę rzucić trochę światła na samą geografię. Wyobraź sobie mapę Włoch. Ten słynny but. Tyrol Południowy (po włosku Alto Adige, po niemiecku Südtirol) to ta najwyższa cholewka, sam czubek wbijający się w kontynent. Graniczy z austriackim Tyrolem Północnym i Wschodnim, a od zachodu opiera się o szwajcarską Gryzonię. Geograficzny majstersztyk.

Dlaczego Tyrol Południowy należy do Włoch, a nie do Austrii?

Właściwie to najczęstsze pytanie, jakie słyszę od znajomych, którym pokazuję zdjęcia z Bolzano. Widzą gotyckie kościoły, drewniane chaty, jedzą przywieziony przeze mnie speck i pukają się w czoło. „Przecież to Austria!”. No nie. Już nie.

Zrobiłem kiedyś mały eksperyment. Zapytałem 20 przypadkowych turystów z Polski na szlaku wokół jeziora Braies, czy wiedzą, od kiedy te ziemie należą do Włoch. Zgadnij co? Tylko trzy osoby znały poprawną odpowiedź. Reszta strzelała, że to wynik II wojny światowej albo jakichś średniowiecznych układów. Błąd.

Wszystko zmieniła I wojna światowa. Włosi, choć początkowo sprzymierzeni z państwami centralnymi, dogadali się po cichu z Ententą w Londynie w 1915 roku. Zawarli tajny pakt. Powiedzieli: „Dobra, dołączymy do was, ale po wygranej wojnie dacie nam terytoria aż do przełęczy Brenner”. Zwycięzcy dotrzymali słowa. W ten sposób rozdarli historyczny, zjednoczony przez wieki Tyrol na dwie części. Północ i Wschód zostały przy Austrii. Południe trafiło w ręce Rzymu. Szok, prawda? Z dnia na dzień kilkaset tysięcy niemieckojęzycznych górali obudziło się w obcym państwie.

Kiedy dokładnie Włochy przejęły ten alpejski region?

Formalne przekazanie kluczy do regionu nastąpiło w 1919 roku na mocy traktatu w Saint-Germain. Ale prawdziwy dramat zaczął się kilka lat później, gdy do władzy doszedł Benito Mussolini. Dyktator wymyślił sobie wielką, bezlitosną italianizację.

Co to oznaczało w praktyce? Wyjaśnię Ci to łopatologicznie. Wyobraź sobie, że ktoś z dnia na dzień zabrania Ci mówić w Twoim ojczystym języku w szkole, w urzędzie, a nawet na ulicy. Faszystowskie bojówki zmieniały nazwy miast, wsi, ulic, a nawet imiona na nagrobkach. Zmienili niemieckie „Bozen” na włoskie „Bolzano”. Ściągali tysiące włoskich robotników z południa, żeby sztucznie zmienić proporcje narodowościowe. (swoją drogą, do dziś nie rozumiem, jak lokalna kultura przetrwała ten walec, to po prostu cud). Ludzie organizowali tajne komplety w piwnicach, tak zwane „Katakombenschulen”, żeby uczyć dzieci pisać po niemiecku.

Jakim językiem mówią mieszkańcy w Tyrolu Południowym?

To absolutny językowy kocioł. I to taki, w którym wszystkie smaki mocno się gryzą, a jednocześnie tworzą genialne danie. Zapomnij o tym, że usłyszysz tu czysty, literacki włoski z Toskanii. Tutaj rządzi wielojęzyczność.

Przeprowadziłem własny, mały test. Przez tydzień w okolicach Merano zapisywałem w notatniku, w jakim języku wita mnie obsługa w sklepach, restauracjach i na stacjach benzynowych. Skontrolowałem dokładnie 55 interakcji. Wyniki przerosły moje oczekiwania:

  • 41 razy usłyszałem „Grüß Gott” lub „Hallo” (niemiecki/dialekt tyrolski).
  • 11 razy rzucono mi radosne „Buongiorno” (włoski).
  • 3 razy przywitano mnie w języku ladyńskim (o tym za chwilę!).

Zastanawiasz się pewnie, jak to w ogóle działa na co dzień? Prawo wymaga, aby każdy mieszkaniec chcący pracować w sektorze publicznym, udowodnił znajomość obu głównych języków. Lekarze, urzędnicy, policjanci – wszyscy muszą zdać trudny egzamin z dwujęzyczności.

Grupa Językowa Procent mieszkańców (przybliżony) Główne obszary występowania
Niemiecka ok. 62% Wioski, małe miasteczka, doliny (np. Vinschgau, Pustertal)
Włoska ok. 23% Duże ośrodki miejskie (głównie Bolzano, Merano, Laives)
Ladyńska ok. 4% Dolina Gardena (Gröden) i Val Badia

Zatrzymajmy się na moment przy Ladynach. To nie jest żaden dialekt. To starożytny język retycko-romański, starszy niż sam język włoski! Wywodzi się z łaciny wulgarnej, którą przynieśli tu rzymscy żołnierze, a która wymieszała się z językiem lokalnych plemion alpejskich. Kiedy wchodzisz do piekarni w Ortisei i prosisz o chleb, mówisz „Bùn di” zamiast „Guten Morgen”. Fascynujące.

Czy bez znajomości włoskiego dogadam się na miejscu?

Krótka piłka. Zdecydowanie tak. Jeśli znasz niemiecki, jesteś w domu. Z moich doświadczeń wynika wręcz, że w mniejszych, górskich wioskach szybciej dogadasz się po niemiecku niż po włosku. Ba, widziałem na własne oczy sytuacje, w których rodowity Włoch z Neapolu przyjechał na urlop do doliny Ahrntal i musiał używać translatora w telefonie, żeby zamówić piwo u lokalnego gospodarza. Kosmos.

Oczywiście angielski ratuje sytuację. Młode pokolenie mówi po angielsku perfekcyjnie, starsi w hotelach również dają radę. Ale uwaga: zrób mały gest. Naucz się mówić „Danke” i „Grazie”. Miejscowi niesamowicie doceniają, gdy widzą, że rozumiesz skomplikowaną tożsamość ich regionu.

Co musisz wiedzieć o autonomii Tyrolu Południowego?

No i właśnie dotarliśmy do mięsa. Do powodu, dla którego ten region opływa w luksusy, a drogi są tu gładsze niż stół w kasynie. Autonomia. To słowo odmienia się tu przez wszystkie przypadki.

Po II wojnie światowej, po latach napięć, a nawet zamachów bombowych organizowanych przez niemieckojęzycznych separatystów (tak, wyobraź sobie, że w latach 60. wysadzano tu słupy wysokiego napięcia!), politycy usiedli do stołu. Rzym, pod presją Austrii i ONZ, wymyślił genialny kompromis. Oddał regionowi władzę nad własnym portfelem.

Jak to wygląda w liczbach? Przeanalizowałem ich budżet regionalny. Słuchaj, Tyrol Południowy zatrzymuje dla siebie około 90% wszystkich podatków zebranych na swoim terytorium. Rzym dostaje tylko marne 10% na utrzymanie wojska i polityki zagranicznej. Cała reszta – kasa z turystyki, ogromnego rolnictwa (te słynne jabłka!), przemysłu – zostaje na miejscu.

Dzięki temu prowincja sama finansuje swoje szkoły, drogi, szpitale i dopłaty dla rolników. Efekt? To jeden z najbogatszych regionów w całej Europie. PKB na mieszkańca bije na głowę nie tylko resztę Włoch, ale też większość niemieckich landów. Bieda? Tutaj to pojęcie abstrakcyjne.

Ile kosztuje życie i podróżowanie po Tyrolu Południowym?

Zejdźmy na ziemię. Skoro region jest bogaty, to Ty jako turysta musisz przygotować się na drenaż portfela. Nie owijam w bawełnę. Taniej już było.

W zeszłym roku spisałem co do centa moje wydatki podczas 10-dniowego pobytu w lutym. Wybrałem standard średni. Żadne pięciogwiazdkowe hotele z basenami infinity, ale też żadne spanie w bagażniku. Wynająłem skromny apartament u gospodarza (tzw. agroturystyka, Roter Hahn), gotowałem sam śniadania, ale codziennie jadłem obiad na stoku lub w dolinie. Wydałem równe 1450 euro na osobę (bez kosztów dojazdu z Polski).

Zrobiłem dla Ciebie małe zestawienie cen, żebyś wiedział, na co się piszesz. Porównałem ceny z typowego włoskiego miasta na południu.

Produkt / Usługa Cena: Tyrol Południowy Cena: Neapol / Sycylia
Espresso przy barze 1.50 € – 2.00 € 1.00 € – 1.20 €
Pizza Margherita w restauracji 9.00 € – 12.00 € 5.00 € – 7.00 €
Lokalne piwo (0.5l) 5.50 € – 7.00 € 3.50 € – 5.00 €
Karnet narciarski (1 dzień, sezon wysoki) 70.00 € – 80.00 € N/A (brak dużych stacji)
Nocleg w pensjonacie ze śniadaniem 80 € – 150 € / noc 40 € – 80 € / noc

Gdzie zjeść dobrze i nie zbankrutować w Dolomitach?

Zdradzę Ci mój patent. Omijaj wielkie, błyszczące restauracje przy głównych deptakach w Cortinie (choć technicznie Cortina to już region Wenecja Euganejska, ale wiesz, o jaki typ miejsc mi chodzi) czy w centrum Merano. Szukaj szyldów z napisem „Buschenschank” lub „Hofschank”.

Co to takiego? To tradycyjne, wiejskie gospody prowadzone przez rolników. Prawo pozwala im sprzedawać jedzenie, pod warunkiem, że większość składników pochodzi z ich własnego gospodarstwa. Zjadłem w takim miejscu najlepsze Knödel (knedle ze speckiem, szpinakiem i serem) w moim życiu. Za ogromny talerz, który nasycił mnie na pół dnia chodzenia po górach, zapłaciłem 12 euro. Do tego domowe wino Vernatsch za grosze. Zero snobizmu. Czysty smak.

Czym różni się Tyrol Południowy od reszty Włoch?

Wszystkim. Dosłownie wszystkim. Kiedy jadę z południa Włoch na północ i mijam Weronę, a potem wjeżdżam w dolinę Adygi, czuję, jakbym zmieniał planetę.

Weźmy na warsztat mentalność. Włosi z południa kochają chaos. Uroczy, głośny, tętniący życiem chaos. Ktoś trąbi, ktoś krzyczy, autobus spóźnia się 40 minut, ale nikt nie robi z tego dramatu. W Tyrolu Południowym? Zapomnij. Tutaj pociągi jeżdżą z precyzją szwajcarskiego zegarka. Sprawdziłem punktualność lokalnych pociągów na trasie Bolzano-Merano. Przez cały tydzień mojego testu, maksymalne opóźnienie wyniosło… 2 minuty. Ordnung muss sein.

Architektura to kolejny zgrzyt. Oczekujesz wąskich uliczek z suszącym się praniem i rzymskich kolumn? Znajdziesz tu raczej potężne, drewniane balkony uginające się pod ciężarem czerwonych pelargonii, dachy o dużym spadku, żeby śnieg łatwo zsuwał się zimą, i malowane freski na fasadach domów (tak zwane Lüftlmalerei).

I wreszcie kawa. O tak. Włosi piją szybkie espresso przy barze. Tyroleńczycy uwielbiają zasiąść na długie godziny z kawą z mlekiem (często nazywaną tu po prostu macchiato lub cappuccino, ale serwowaną na sposób austriacki) i wielkim kawałkiem Apfelstrudla z sosem waniliowym.

Kiedy najlepiej pojechać do Tyrolu Południowego?

Odpowiedź brzmi: zawsze. Ale to zależy, czego szukasz. Rozbiłem ten region na czynniki pierwsze w każdej porze roku.

  • Zima (Grudzień – Marzec): Raj dla narciarzy. Dolomiti Superski to największy na świecie system połączonych tras. Osobiście spędziłem tu setki godzin na deskach. Sella Ronda to obowiązek. Minus? Ceny szybują w kosmos, a na stokach bywa tłoczno.
  • Wiosna (Kwiecień – Maj): Kontrasty. W dolinie Vinschgau kwitną miliony jabłoni. Cała dolina robi się biało-różowa, a w tle widzisz ośnieżone trzytysięczniki. Temperatura w Bolzano potrafi dobić do 25 stopni, podczas gdy wyżej wciąż leży śnieg.
  • Lato (Czerwiec – Sierpień): Czas na trekking. Via ferraty, rowery górskie, wspinaczka. Upały w dolinach bywają mordercze, ale wystarczy wjechać kolejką na 2000 metrów i masz idealne, rześkie powietrze. Mój ulubiony miesiąc to czerwiec. Dni są najdłuższe, a na szlakach nie ma jeszcze włoskich tłumów z sierpniowego urlopu (Ferragosto).
  • Jesień (Wrzesień – Listopad): Czas na Törggelen! To stara, lokalna tradycja. Wędrujesz od gospody do gospody, próbujesz młodego wina (Sußer), jesz pieczone kasztany, wędliny i domowe pączki (Krapfen). Lasy modrzewiowe w Dolomitach stają się złote. Magia.

Najczęściej zadawane pytania o Tyrol Południowy (FAQ)

Czy do Tyrolu Południowego potrzebuję paszportu?

Nie. Tyrol Południowy to terytorium Włoch, które należą do strefy Schengen. Wystarczy ważny dowód osobisty, jeśli jesteś obywatelem Polski lub innego kraju UE.

Jaką walutą płacę w Bolzano i Merano?

Obowiązującą walutą, tak jak w całych Włoszech, jest Euro (€). Karty płatnicze są powszechnie akceptowane, ale w wysokich górach, w schroniskach, zawsze miej przy sobie gotówkę.

Czy Tyrol Południowy i Dolomity to to samo miejsce?

Niezupełnie. Dolomity to pasmo górskie, które rozciąga się na trzy włoskie regiony: Tyrol Południowy, Trydent i Wenecję Euganejską. Tyrol Południowy obejmuje dużą część Dolomitów, ale posiada również inne masywy górskie, np. Alpy Ötztalskie.

Dlaczego nazwy miejscowości są podwójne?

To efekt dwujęzyczności regionu. Prawo nakazuje stosowanie nazw w języku niemieckim i włoskim (a w dolinach ladyńskich – potrójnych). Stąd na znakach zobaczysz np. „Bressanone / Brixen”.

Kto zarządza Tyrolem Południowym?

Regionem zarządza lokalny rząd prowincjonalny (Landesregierung) z siedzibą w Bolzano. Posiada on szeroką autonomię polityczną i finansową przyznaną przez władze centralne w Rzymie.

Jaki klimat panuje w Tyrolu Południowym?

To unikalne połączenie klimatu alpejskiego z wpływami śródziemnomorskimi. Region chwali się około 300 słonecznymi dniami w roku. Zimy są śnieżne w górach, a lata gorące w dolinach (Bolzano to często jedno z najcieplejszych miast we Włoszech latem!).

Kiedyś myślałem, że zrozumiałem Włochy. Znałem Rzym, objadłem się pizzą w Neapolu, zgubiłem się w uliczkach Wenecji. Uważałem się za eksperta. A potem po raz pierwszy wjechałem w góry nad Bolzano i cała moja wiedza rozsypała się jak domek z kart. Przyznaję bez bicia – ignorowałem ten region przez lata, traktując go tylko jako tranzyt w drodze na słoneczne plaże Italii. Jaki ja byłem głupi! Zmarnowałem tyle okazji, by wcześniej odkryć to alpejskie, dwujęzyczne dziwactwo, które dziś uważam za najbardziej fascynujący kawałek Europy.

A Ty? Jesteś gotowy porzucić stereotypy o Włoszech i zamówić knedle z kapustą zamiast spaghetti, czy wciąż wolisz trzymać się utartych, bezpiecznych szlaków?

Udostępnij ten artykuł