Program partnerski eBrokerPartner.pl – zarabiaj na leadach

admin
admin
Dodane przezadmin
23 minut czytania

Wiesz, że wcale nie musisz niczego sprzedawać, żeby na Twoje konto wpadała konkretna kasa? Brzmi jak bajka, ale eBrokerPartner.pl płaci Ci po prostu za to, że ktoś zostawi swoje dane… no wiesz, za wypełnienie prostego wniosku.

I to jest w tym najlepsze! Bo Twoim jedynym zadaniem jest skierowanie tam odpowiednich ludzi, a system sam robi resztę-serio. Ale uważaj, bo jakość Twoich leadów to absolutny fundament, inaczej nic z tego nie będzie.

Zarabianie na polecaniu produktów finansowych nigdy nie było tak blisko Ciebie.

O co właściwie chodzi z tym eBrokerPartner.pl?

Rozkładając to na czynniki pierwsze – co musisz wiedzieć

W przeciwieństwie do ogromnych, bezosobowych sieci afiliacyjnych, które próbują sprzedać ci wszystko od karmy dla psów po elektronikę, eBrokerPartner skupia się na tym, co faktycznie generuje najwyższe marże – na finansach. Masz tu pod ręką ponad 100 różnych produktów, od prostych kont osobistych po zaawansowane kredyty hipoteczne, a wszystko to podane w czytelnym panelu, który nie przypomina Excela z lat dziewięćdziesiątych. Ale wiesz, co jest w tym najlepsze? Nie musisz być certyfikowanym doradcą finansowym, żeby zacząć, bo system sam podpowiada, które kampanie akurat „żrą” najlepiej i mają najwyższą przyznawalność.

I tu dochodzimy do sedna, czyli do modelu rozliczeń, bo przecież po to tu jesteś, prawda? Większość akcji opiera się na modelu CPL (Cost Per Lead) lub CPS (Cost Per Sale), co w praktyce oznacza, że zarabiasz konkretne pieniądze za samo wypełnienie wniosku przez klienta albo za finalną sprzedaż produktu. Czasem wystarczy, że ktoś tylko zostawi swój numer telefonu do konsultacji w sprawie ubezpieczenia, a Ty już widzisz prowizję na swoim koncie… i to jest właśnie ta magia wysokich stawek w branży finansowej, gdzie za jeden skuteczny wniosek możesz zgarnąć nawet kilkaset złotych prowizji.

Konkrety – co sprawia, że ta sieć się wyróżnia

Zamiast męczyć się z ręcznym tworzeniem tabel i porównań, które i tak zaraz będą nieaktualne, dostajesz gotowe narzędzia, które robią robotę za ciebie. Możesz w kilka minut wygenerować własny, responsywny ranking kont oszczędnościowych albo porównywarkę kredytów gotówkowych, wrzucić to na swoją stronę i patrzeć, jak wpada ruch. To nie jest tylko suchy link partnerski, ale interaktywny widget, który realnie pomaga Twoim czytelnikom podjąć decyzję, a Tobie pozwala budować wizerunek eksperta, nawet jeśli dopiero uczysz się, czym różni się RRSO od stopy procentowej.

A co z wypłatami? Bo przecież nikt nie chce czekać miesiącami na swoje ciężko zarobione pieniądze. W eBrokerPartner próg wypłaty to zaledwie 150 złotych netto, co przy stawkach rzędu 50-200 zł za jeden wniosek kredytowy, możesz osiągnąć dosłownie jednym trafnym poleceniem. I nie musisz się martwić o skomplikowane faktury, jeśli nie prowadzisz firmy, bo rozliczasz się jako osoba fizyczna na podstawie rachunku do umowy najmu powierzchni reklamowej – co jest mega wygodne, szybkie i przede wszystkim w pełni legalne.

No i te statystyki… serio, podgląd w czasie rzeczywistym to coś, co ratuje budżet, kiedy testujesz nową kampanię na Facebooku czy w Google Ads. Widzisz od razu, czy ludzie klikają i co się dzieje z Twoimi leadami, więc nie przepalasz kasy na darmo, a w razie problemów masz do dyspozycji dedykowanego opiekuna, który nie jest tylko botem na czacie. Ten człowiek faktycznie odbiera telefon i potrafi podpowiedzieć, który bank ma teraz najluźniejszą politykę przyznawania kredytów, co bezpośrednio przekłada się na Twoją wyższą konwersję i więcej zer na koncie.

Dlaczego uważam, że każdy powinien rozważyć współpracę

Widzisz, co się ostatnio dzieje na rynku – inflacja niby trochę odpuściła, ale ceny w sklepach i tak drenują portfele, więc prawie każdy szuka teraz sposobu, żeby wpaść na jakąś dodatkową fuksa i dorobić parę stówek bez rzucania etatu. I tu właśnie wchodzi eBrokerPartner, bo to nie jest kolejna obietnica „złotych gór” z internetu, tylko konkretne narzędzie do monetyzacji ruchu, który i tak pewnie generujesz w swoich social mediach albo na blogu. Nie musisz być żadnym rekinem finansjery, żeby zacząć, bo system jest tak prosty, że ogarniesz go w jeden wieczór, a prowizje za jeden skuteczny wniosek o kredyt czy konto potrafią przekroczyć nawet 200-300 złotych, co przy kilku leadach miesięcznie robi już fajną sumkę.

Ale to nie tylko o kasę chodzi, bo liczy się też twoja niezależność i to, że nikt nie stoi ci nad głową z batem. Sam decydujesz, kiedy wrzucasz linka, komu polecasz produkt i jak bardzo się w to angażujesz – czy to ma być tylko drobny dodatek do kawy, czy może poważne źródło dochodu pasywnego, które będzie pracować, gdy ty śpisz. Bo prawda jest taka, że ludzie i tak potrzebują kont bankowych, ubezpieczeń czy pożyczek, więc dlaczego mieliby ich szukać gdzieś indziej, skoro ty możesz im podsunąć sprawdzone rozwiązanie i jeszcze na tym zarobić?

Realne korzyści z dołączenia do programu

Największym plusem, który od razu rzuca się w oczy, jest to, że nie bawisz się w żadne skomplikowane integracje technologiczne, bo dostajesz gotowe widgety i porównywarki, które po prostu wklejasz na stronę i one działają. Masz pod ręką dostęp do ofert kilkudziesięciu największych banków i instytucji finansowych w Polsce, co sprawia, że twoja oferta jest zawsze aktualna i atrakcyjna dla odbiorcy. I co najważniejsze – system raportowania w czasie rzeczywistym pozwala ci śledzić każdy klik i każdy wygenerowany lead, więc dokładnie wiesz, która kampania zarabia, a która wymaga poprawki.

Pamiętaj też o tym, że eBrokerPartner to nie tylko finanse, bo w panelu znajdziesz też kampanie z branży energetycznej czy telekomunikacyjnej. To daje ci ogromne pole do manewru i możliwość dopasowania produktu pod konkretną potrzebę twojego czytelnika, zamiast wciskać mu coś na siłę. A jeśli będziesz miał jakiekolwiek wątpliwości, to dedykowany opiekun pomoże ci dobrać najlepsze narzędzia, co jest mega ważne, bo nie zostajesz z tym wszystkim sam jak palec.

Moje doświadczenie – czy to się opłaciło?

Przyznam szczerze, że na początku podchodziłem do tego z lekkim dystansem, bo myślałem, że to kolejna „ściema” dla naiwnych… ale jak po pierwszym tygodniu zobaczyłem zatwierdzoną prowizję na 450 złotych za dwa konta firmowe i jedną kartę kredytową, to szybko zmieniłem zdanie. I to bez żadnego wielkiego wysiłku! Po prostu wrzuciłem linka w odpowiednie miejsce na stronie, gdzie ludzie i tak szukali rozwiązań dla swojego małego biznesu, a system resztę zrobił za mnie. To było jak olśnienie – nagle zrozumiałem, że skalowanie takich zarobków jest w zasięgu ręki, jeśli tylko poświęci się trochę czasu na optymalizację treści.

Z czasem te kwoty zaczęły rosnąć, bo im lepiej poznasz panel partnera, tym łatwiej wyłapać najlepiej konwertujące kampanie z wysokim EPC, czyli zarobkiem na jednym kliknięciu. To nie jest żadna magia, tylko czysta statystyka i testowanie różnych podejść – raz zadziała krótki post na Facebooku, innym razem obszerny ranking na blogu. Ale hej, kiedy widzisz, że twoje miesięczne zarobki z afiliacji zaczynają pokrywać ratę kredytu albo leasingu, to motywacja do dalszego działania wskakuje na zupełnie inny poziom.

I jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć, bo często o tym zapominamy – bonusy za aktywność i regularne konkursy dla partnerów potrafią nieźle podbić końcowy wynik na fakturze. Czasem wystarczy dowieźć kilka leadów więcej w danym miesiącu, żeby zgarnąć ekstra premię pieniężną, co cieszy oko bardziej niż jakikolwiek suchy poradnik o marketingu. To właśnie te detale sprawiają, że współpraca z eBrokerPartner jest po prostu opłacalna w długim terminie i pozwala budować realny kapitał na przyszłość.

Porozmawiajmy o leadach – jak to właściwie działa?

Czym właściwie jest ten lead?

Pamiętam, jak mój znajomy po raz pierwszy wszedł na moją stronę i zapytał mnie prosto z mostu, czy te wszystkie formularze kontaktowe to nie jest jakaś kolejna ściema, która ma tylko wyciągnąć od ludzi numery telefonów… Musiałem mu wtedy wytłumaczyć, że w świecie eBrokerPartner to właśnie te „formularze” są Twoją największą żyłą złota, bo lead to nic innego jak konkretny ślad zainteresowania zostawiony przez potencjalnego klienta. To nie jest przypadkowy klik kogoś, kto się nudzi, ale świadoma akcja użytkownika, który faktycznie szuka rozwiązania swojego problemu finansowego, na przykład chce założyć konto w banku albo potrzebuje szybkiej gotówki na remont mieszkania.

W praktyce wygląda to tak, że gdy ktoś wypełnia wniosek przez Twój link, staje się wartościowym leadem sprzedażowym, za który instytucja finansowa jest gotowa Ci zapłacić określoną prowizję. Nie musisz niczego sprzedawać bezpośrednio ani namawiać nikogo przez telefon, bo Twoim jedynym zadaniem jest tylko skuteczne połączenie klienta z produktem, którego on i tak już w tej chwili potrzebuje. To mega proste, bo system eBroker sam zlicza te wszystkie akcje w panelu, a Ty po prostu widzisz, jak Twoja praca zamienia się w realne pieniądze bez konieczności wychodzenia z domu czy dzwonienia do kogokolwiek.

Zamiana leadów na gotówkę – moje wskazówki

Moja pierwsza prowizja w eBrokerPartner wpadła, gdy kompletnie się tego nie spodziewałem – napisałem krótki tekst o darmowych kontach, a rano w panelu zobaczyłem zaakceptowany wniosek na kilkadziesiąt złotych. Kluczem do sukcesu nie jest wcale spamowanie linkami gdzie popadnie, bo to tylko irytuje ludzi, ale budowanie autorytetu i pokazywanie swoim czytelnikom, że dany produkt finansowy faktycznie im się opłaci w dłuższej perspektywie. Jeśli wrzucisz link do kredytu na przypadkową grupę dyskusyjną, to pewnie nic z tego nie będzie, ale jeśli zrobisz rzetelne porównanie ofert na swoim blogu, to konwersja wystrzeli Ci w kosmos.

Najwięcej zarobisz, jeśli skupisz się na intencji użytkownika i dostarczysz mu dokładnie to, czego szuka w danym momencie, zamiast wciskać mu coś na siłę. Używaj prostego języka, unikaj bankowego żargonu, który tylko odstrasza normalnych ludzi, i zawsze podkreślaj największe korzyści danej oferty, takie jak brak prowizji za udzielenie pożyczki czy darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów na świecie.

  • Stawiaj na content marketing wysokiej jakości, który rozwiązuje realne problemy finansowe Twoich odbiorców.
  • Testuj różne przyciski call-to-action, bo czasem hasło „Odbierz bonus” działa o niebo lepiej niż nudne „Złóż wniosek”.
  • Wykorzystuj social media do kierowania ruchu na Twoje artykuły z rankingami, zamiast wrzucać tam same suche linki afiliacyjne.

Any strategia oparta na szczerości i pomaganiu ludziom w wyborze najlepszej opcji finansowej zawsze przynosi najwyższe zwroty z inwestycji Twojego czasu.

Nie zapominaj o regularnym sprawdzaniu, co aktualnie najlepiej „żre” w systemie, bo oferty bankowe rotują niezwykle szybko i to, co było hitem miesiąc temu, dziś może być już nieaktualne. Czasem jedna nowa promocja na konto z premią potrafi wygenerować więcej leadów w tydzień niż inne produkty przez cały kwartał, więc trzymaj rękę na pulsie i regularnie aktualizuj swoje wpisy. Dobrym pomysłem jest też segmentacja odbiorców, czyli kierowanie innych ofert do studentów szukających darmowego konta, a innych do osób szukających kredytu hipotecznego, co drastycznie podnosi jakość Twoich leadów w oczach banku.

  • Analizuj statystyki odrzuceń w panelu partnera, żeby wiedzieć, które kampanie mają zbyt restrykcyjne wymagania dla Twoich użytkowników.
  • Dbaj o szybkość ładowania strony na telefonach, bo większość wniosków ludzie składają teraz mobilnie, stojąc w kolejce po kawę.
  • Stosuj wyróżnienia wizualne dla najlepszych ofert w rankingu, aby od razu przyciągnąć wzrok czytelnika do najciekawszych opcji na rynku.

Any działanie, które przybliża Cię do lepszego poznania potrzeb Twojej grupy docelowej, sprawi, że zarabianie na leadach stanie się Twoim stabilnym źródłem dochodu.

Prawda o prowizjach – ile realnie możesz zarobić?

Rozliczenie zarobków pod lupą

Pewnie obiło Ci się o uszy, że w afiliacji finansowej dostaje się tylko jakieś marne grosze za kliknięcie, ale to kompletna bzdura, która krąży wśród osób niemających pojęcia o nowoczesnych modelach rozliczeń. W eBrokerPartner nie bawisz się w zbieranie drobniaków, bo system opiera się na konkretach, czyli modelach CPL (Cost Per Lead) oraz CPA (Cost Per Action), gdzie stawki potrafią zwalić z nóg. Za jeden poprawnie wypełniony wniosek o kartę kredytową możesz zgarnąć od 100 do nawet 250 PLN, a jeśli uda Ci się dowieźć klienta na kredyt hipoteczny, to prowizje idą już w tysiące – i to za jedną osobę!

Wszystko zależy od tego, jak bardzo „gorący” jest Twój lead i czy dany bank akurat nie odpalił kampanii z bonusem, bo wtedy Twoje zarobki potrafią wystrzelić w kosmos bez żadnego ostrzeżenia. Musisz zrozumieć, że branża finansowa ma najgrubsze portfele w całym internecie, więc jeśli ktoś Ci mówi, że na leadach zarabia się tylko na waciki, to po prostu nie potrafi dobrać odpowiedniego produktu do swojej grupy odbiorców. Najlepsi partnerzy wykręcają tutaj wyniki rzędu 15 000 – 30 000 PLN miesięcznie, operując głównie na pożyczkach pozabankowych i kontach osobistych, które sprzedają się jak świeże bułeczki, bo przecież każdy chce mieć darmowe prowadzenie rachunku i jeszcze dostać za to premię od banku.

Czy to w ogóle jest warte Twojego czasu?

Często słyszę takie naiwne podejście, że afiliacja to dochód pasywny, który robi się sam, kiedy Ty leżysz na plaży i popijasz drinka z palemką… no, niestety muszę Cię rozczarować, bo na początku trzeba się nieźle napocić, żeby to wszystko ruszyło. Ale kiedy już zrozumiesz, jak działają mechanizmy konwersji i zaczniesz dostarczać wysokiej jakości ruch, to skala tego biznesu staje się wręcz nieprawdopodobna. To nie jest praca na etacie, gdzie masz sufit nad głową – tutaj Twoim jedynym ograniczeniem jest liczba osób, do których dotrzesz ze swoją ofertą, a internet przecież nie ma granic, prawda?

Jeśli masz już jakikolwiek ruch, na przykład bloga, kanał na YouTube czy nawet mocną grupę na Facebooku, to niekorzystanie z eBrokerPartner jest po prostu paleniem pieniędzy w kominku. Zwrot z inwestycji czasu jest gigantyczny, zwłaszcza że panel partnera daje Ci gotowe narzędzia, porównywarki i widgety, więc nie musisz być programistą z NASA, żeby to wszystko u siebie zaimplementować. Wystarczy kilka kliknięć, wrzucasz link i patrzysz, jak wpadają pierwsze prowizje – a uwierz mi, że widok rosnącego salda w panelu uzależnia bardziej niż poranna kawa.

Pamiętaj jednak, że kluczem do sukcesu jest tutaj wiarygodność i budowanie zaufania, bo jeśli będziesz wciskać ludziom byle jakie chwilówki z ogromnym RRSO tylko dla wysokiej prowizji, to Twój biznes padnie szybciej, niż się zaczął. Najwięcej zarabiają ci, którzy potrafią doradzić swojemu czytelnikowi i wybrać dla niego realnie najlepszą ofertę na rynku – wtedy taki klient wraca do Ciebie przy kolejnej okazji, a Ty budujesz maszynkę do zarabiania, która kręci się latami. I to jest właśnie ta prawdziwa wolność, o której wszyscy marzą, ale tylko nieliczni mają odwagę, żeby po nią sięgnąć i faktycznie zacząć działać, zamiast tylko o tym czytać.

Masz pytania? Oto najczęstsze FAQ!

Rozwiewamy typowe obawy

Pewnie zastanawiasz się teraz, czy Twoje ciężko wypracowane leady nie „wyparują” nagle w czeluściach systemu, co jest chyba największą zmorą każdego początkującego afilianta. Musisz wiedzieć, że eBrokerPartner to nie jest firma krzak, bo działają na polskim rynku od ponad 10 lat i mają wyrobioną renomę wśród tysięcy wydawców. Jasne, zdarzają się odrzucenia wniosków, ale zazwyczaj wynikają one z tego, że klient podał błędny PESEL albo po prostu nie przeszedł weryfikacji kredytowej w banku – sieć nie ma interesu w tym, żeby Cię oszukiwać, bo przecież zarabiają tylko wtedy, gdy Ty dostarczasz im realną sprzedaż.

Kolejna sprawa to bezpieczeństwo Twoich danych i pieniędzy, bo przecież nikt nie chce czekać w nieskończoność na zarobione środki. W tym programie minimalny próg wypłaty to zaledwie 50 zł netto, więc nie musisz zbierać tysięcy, żeby zobaczyć pierwsze owoce swojej pracy na koncie bankowym. Jeśli boisz się skomplikowanych formalności, to odetchnij z ulgą – wszystko odbywa się elektronicznie, a system sam generuje niezbędne dokumenty, więc Twoim jedynym zadaniem jest kliknięcie przycisku „wypłać” po zatwierdzeniu prowizji przez reklamodawców.

Moje odpowiedzi na Twoje najważniejsze pytania

Często pytacie mnie, czy bez własnej strony internetowej w ogóle jest sens się w to bawić i moja odpowiedź brzmi: absolutnie tak! Możesz przecież promować linki w swoich mediach społecznościowych, na grupach dyskusyjnych czy nawet podsyłać je znajomym, którzy i tak szukają akurat dobrego konta osobistego. Pamiętaj tylko, żeby nie spamować bezmyślnie linkami, bo to najkrótsza droga do bana, a zamiast tego skup się na doradzaniu ludziom – prowizja za darmowe konto bankowe z premią 400 zł dla klienta wpada o wiele łatwiej, niż gdybyś próbował wcisnąć komuś na siłę drogi kredyt.

A co z kwestią podatków, bo to zawsze budzi dreszczyk emocji u osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej? Tutaj sprawa jest banalnie prosta, bo rozliczasz się jako osoba fizyczna na zasadzie najmu powierzchni reklamowej, co jest w pełni legalne i bardzo korzystne podatkowo. Nie potrzebujesz firmy, żeby zarabiać konkretne sumy, a podatek ryczałtowy wynosi zazwyczaj tylko 8,5%, więc większość zarobionej kasy zostaje w Twojej kieszeni. To idealne rozwiązanie, jeśli chcesz sobie dorobić do etatu albo stypendium bez zbędnej biurokracji i użerania się z urzędami.

Jeśli planujesz wejść w to na poważnie, koniecznie wykorzystaj gotowe widgety porównywarek i kalkulatory, które eBroker udostępnia w panelu całkowicie za darmo. Wklejasz jeden krótki kod na swojego bloga i masz od razu aktualny ranking pożyczek czy lokat, który samoczynnie aktualizuje się o nowe oferty, więc nie musisz codziennie sprawdzać, czy dany bank nie zmienił oprocentowania. To oszczędza mnóstwo czasu, który możesz poświęcić na tworzenie lepszych treści i ściąganie ruchu, zamiast na ręczne poprawianie tabelek z ofertami co drugi dzień.

Program partnerski eBrokerPartner.pl – zarabiaj na leadach

W bazie eBrokerPartner znajdziesz obecnie ponad 300 różnych kampanii finansowych i ubezpieczeniowych, co daje Ci naprawdę potężne pole do popisu przy monetyzacji Twoich działań w sieci. Nie musisz być wcale wielkim ekspertem od bankowości, żeby zacząć na tym sensownie zarabiać, bo panel jest mega intuicyjny i w sumie sam Cię prowadzi za rękę przez te wszystkie wnioski i statystyki… wystarczy tylko trochę chęci i wolnego czasu. Ale pamiętaj, że kluczem do sukcesu jest tutaj dopasowanie oferty do Twoich odbiorców – nikt przecież nie kliknie w skomplikowany kredyt hipoteczny, jeśli akurat szuka szybkiej pożyczki na wakacje, prawda? Więc testuj różne kreacje, sprawdzaj co klika i po prostu wyciągaj z tego wnioski, bo realna kasa leży na stole i czeka, aż po nią sięgniesz.

Zacznij działać już dzisiaj i zobacz, jak Twoje statystyki idą w górę.

Prowizje za jeden skuteczny lead potrafią sięgać nawet kilkuset złotych, więc gra jest zdecydowanie warta świeczki, zwłaszcza jeśli masz już jakąś bazę czytelników albo choćby skromny ruch na stronie. I nie bój się pytać opiekunów o radę, bo oni tam są po to, żeby pomóc Ci wykręcać jak najlepsze wyniki, bo w końcu Twój zysk to też ich zysk. Bo w tej branży liczy się refleks i ciągłe sprawdzanie nowych opcji – a z takim zapleczem narzędziowym, jakie dostajesz w eBrokerPartner, po prostu szkoda byłoby nie spróbować swoich sił w budowaniu solidnego, dodatkowego dochodu przez internet. I co najważniejsze, wypłaty są terminowe, więc nie musisz się stresować, czy pieniądze trafią na Twoje konto na czas.

Otagowano:
Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *