Poznaj zasady gry w bilarda. Naucz się z nami jak grać w bilard!

admin
admin
Dodane przezadmin
29 minut czytania

Ostatnio widać, że bilard przeżywa prawdziwy renesans w lokalnych pubach, bo coraz więcej osób zamiast gapić się w telefon, chwyta za kij. Ale czy Twoja technika pozwala Ci faktycznie kontrolować stół, czy tylko liczysz na farta?

Więc jeśli chcesz przestać wbijać białą do łuzy przez przypadek – co jest najczęstszym błędem początkujących – to jesteś w dobrym miejscu. Bo znajomość zasad to Twój bilet do wygrywania meczów z kumplami. I nauczymy Cię tego szybko.

Zrozumienie gry to klucz do sukcesu.

O co w ogóle chodzi w bilardzie?

Odrobina historii

Musisz wiedzieć, że bilard to nie jest tylko współczesna rozrywka z zadymionych pubów, bo jego korzenie sięgają głęboko w przeszłość, aż do XV-wiecznej Europy. Wyobraź sobie, że początkowo była to gra ogrodowa, taka odmiana krokieta, w którą namiętnie grali królowie i arystokracja na trawnikach. Ale ponieważ pogoda w Europie bywa kapryśna, postanowiono przenieść zabawę do środka, na stoły przykryte zielonym suknem, które miało po prostu udawać trawę.

To niesamowite, jak bardzo zmienił się sprzęt, bo pierwsze kije wcale nie przypominały tych dzisiejszych smukłych modeli – były to ciężkie, zakrzywione maczugi, którymi kule raczej popychano niż uderzano. Z czasem, gdy technika szła do przodu, gracze zauważyli, że proste kije dają o wiele większą kontrolę, a gumowe bandy pozwalają na szalone ewolucje… Czy myślisz, że dzisiejsi mistrzowie poradziliby sobie z tamtym topornym sprzętem?

Rodzaje gier bilardowych

Kiedy stajesz przed stołem, musisz mieć świadomość, że bilard to cała rodzina gier, a nie tylko jeden konkretny zestaw zasad. Najczęściej spotkasz się z ósemką, którą zna chyba każdy, ale świat bilarda oferuje znacznie więcej emocji, jeśli tylko odważysz się spróbować czegoś innego. Każda odmiana wymaga od ciebie innego podejścia do stołu i zupełnie innej pracy głową, co sprawia, że ta gra nigdy się nie nudzi.

Może zainteresuje cię dynamiczna dziewiątka, gdzie liczy się szybkość i precyzyjne wbijanie bil w kolejności numerycznej, co wymusza na tobie planowanie kilku ruchów do przodu. A jeśli czujesz, że masz naprawdę pewną rękę, to czeka na ciebie snooker – gra dla prawdziwych strategów, gdzie stół jest ogromny, a kieszenie wydają się mniejsze niż w rzeczywistości. To tutaj rodzą się prawdziwe legendy tego sportu.

Wybór odpowiedniej gry zależy tylko od tego, na co masz w danej chwili ochotę – czy na szybki mecz ze znajomymi, czy na długą, taktyczną batalię. Pamiętaj, że opanowanie techniki w jednej odmianie często przekłada się na lepsze wyniki w innych, więc warto eksperymentować z różnymi stylami. Nie bój się porażek, bo każdy błąd na stole to najlepsza lekcja, jaką możesz dostać, żeby w przyszłości grać jak profesjonalista.

  • Solidny uchwyt kija nie może być zbyt mocny, bo stracisz czucie nad białą bilą i cała precyzja pójdzie w las.
  • Dobra analiza sytuacji na stole przed uderzeniem oszczędzi ci wielu kłopotów w dalszej części partii, więc nie spiesz się z kijem.
  • Właściwa rotacja pozwala na kontrolowanie białej bili po zderzeniu z celem, co jest kluczem do pozycjonowania się pod kolejny ruch.
  • Any zawodnik, który traktuje tę grę poważnie, powie ci, że bez pokory i cierpliwości nie zajdziesz zbyt daleko.
Rodzaj gry Główna cecha
Ósemka Podział na bile pełne i połówki
Dziewiątka Wbijanie bil zgodnie z numeracją od 1 do 9
Snooker Największy stół i bardzo skomplikowana punktacja
Karambol Brak łuz w stole i gra tylko trzema bilami
Dziesiątka Konieczność deklarowania każdego uderzenia i dziury

Dlaczego zdecydowanie powinieneś spróbować bilarda

Czynnik frajdy

Pamiętasz ten moment, kiedy zupełnie przypadkiem wbiłeś czarną do łuzy, a wszyscy znajomi zaczęli wiwatować, jakbyś właśnie wygrał mistrzostwa świata? To jest właśnie ta magia, której nie da się podrobić w żadnej innej grze barowej, bo bilard daje ci niesamowitą satysfakcję z każdego czystego uderzenia, a dźwięk zderzających się bil… no cóż, to najlepszy dreszcz emocji, jaki możesz sobie zafundować podczas wieczornego wyjścia. Nie musisz być od razu profesjonalistą, żeby czerpać z tego radość, bo frajda płynie z samej próby zapanowania nad białą bilą, która czasem wydaje się mieć własną osobowość i złośliwie ucieka tam, gdzie akurat jej nie chcesz.

Możesz pomyśleć, że to tylko uderzanie kijem w kulki, ale poczekaj do momentu, gdy uda ci się ten jeden, niemożliwy strzał od bandy, o którym będziesz opowiadać przez następny tydzień. Satysfakcja z precyzyjnego wbicia bili, która toczy się powoli do łuzy i wpada tam z tym charakterystycznym, głębokim stuknięciem, jest po prostu uzależniająca – i to nie jest tylko moje zdanie, bo statystyki pokazują, że gry zręcznościowe błyskawicznie podnoszą poziom dopaminy w twoim organizmie.

To czysta radość z rywalizacji, która nie wymaga od ciebie kondycji maratończyka, a daje kopa energii.

Integracja i umiejętności

Kiedyś spędziłem całą noc grając z gościem, którego imienia nawet nie znałem, a pod koniec wieczoru wiedzieliśmy o sobie wszystko – od ulubionych kijów po wspólne narzekanie na korki w mieście. Bilard to idealny lodołamacz w sytuacjach towarzyskich, bo pozwala na swobodną rozmowę bez tej niezręcznej ciszy, która czasem zapada przy stoliku w restauracji. Ale nie daj się zwieść, bo to nie tylko luźne gadanie, ale też intensywny trening dla twojego mózgu i koordynacji oko-ręka, który przydaje się w codziennym życiu bardziej, niż ci się wydaje.

Przy stole bilardowym znikają bariery wiekowe czy zawodowe, bo liczy się tylko to, jak ustawisz mostek i czy potrafisz opanować nerwy przy decydującym uderzeniu. To niesamowite, jak wspólna, zdrowa rywalizacja buduje relacje i zaufanie szybciej niż jakiekolwiek nudne spotkania integracyjne w biurze. Twoja pewność siebie rośnie z każdą partią, a umiejętność planowania trzech ruchów do przodu sprawia, że stajesz się lepszym strategiem nie tylko na zielonym suknie.

Bo widzisz, bilard uczy cię czegoś, czego trudno szukać w innych sportach – niesamowitego opanowania pod presją, gdy masz ostatnią bilę do wbicia, a wszyscy w pubie nagle milkną i patrzą tylko na twoje ręce. Podczas jednej, intensywnej sesji przy stole możesz przejść nawet kilka kilometrów krążąc wokół band, co w połączeniu z ciągłym skłonami i analizą kątów odbicia, daje ci solidną dawkę ruchu i gimnastyki umysłowej. To sport, który wymaga od ciebie maksymalnego skupienia i cierpliwości, a te cechy są dzisiaj na wagę złota, więc każda godzina spędzona z kijem w ręku to inwestycja w twoją mentalną formę.

Podstawy bilarda – co musisz wiedzieć

Pamiętasz swoją pierwszą wizytę w klubie, kiedy po prostu waliliście z kumplami w kule z całej siły, licząc na to, że coś przypadkiem wpadnie do dziury? No właśnie, bilard to nie jest tylko bezmyślne uderzanie, ale przede wszystkim geometria i niesamowite opanowanie nerwów, które musisz wypracować z czasem. Musisz zrozumieć, że każda rotacja, którą nadasz białej bili, i kąt, pod jakim uderzysz, mają kolosalne znaczenie dla tego, co wydarzy się na zielonym suknie sekundę później.

Cała zabawa polega na tym, żebyś przestał myśleć tylko o wbiciu konkretnej bili, a zaczął planować, gdzie Twoja biała zatrzyma się po zderzeniu. Bo co z tego, że trafisz idealnie do łuzy, skoro biała poleci zaraz za nią albo ustawi Ci się w tak beznadziejnym miejscu, że kolejny ruch będzie niemożliwy? Precyzyjne pozycjonowanie białej bili to różnica między amatorem a kimś, kto faktycznie wie, co robi przy stole.

Sprzęt, którego potrzebujesz

Wybierając kij ze stojaka w barze, koniecznie sprawdź najpierw, czy nie jest on przypadkiem krzywy jak banan, bo inaczej zapomnij o jakimkolwiek celowaniu tam, gdzie chcesz. Standardowy kij do bilarda ma zazwyczaj od 145 do 150 cm długości i waży w granicach 19-21 uncji, co daje Ci odpowiedni balans i siłę przy wypchnięciu bili. Jeśli czujesz, że kij jest za lekki albo końcówka (tzw. kapiszon) jest zupełnie płaska i twarda, to lepiej poszukaj innego egzemplarza, zanim zaczniesz grę na poważnie.

I nie zapominaj o kredzie, bo to nie jest tylko gadżet dla profesjonalistów, który ma fajnie wyglądać w dłoni. Smarowanie końcówki kija przed każdym trudniejszym zagraniem to absolutna podstawa, żeby uniknąć fatalnego w skutkach kiksa, czyli ześlizgnięcia się kija z powierzchni bili. Serio, bez tej niebieskiej kostki Twoja kontrola nad rotacją praktycznie nie istnieje… a nic tak nie psuje humoru jak biała bila wyskakująca poza stół, bo pożałowałeś sekundy na kredowanie.

Stół i bile – o co w tym wszystkim chodzi?

Kiedyś widziałem gościa, który z rozpędu postawił piwo na bandzie i… no cóż, sukno bilardowe nie wybacza takich błędów, bo każda plama czy drobne zadrapanie zmienia tarcie i tor lotu bili. Stoły, na których pewnie będziesz grać, mają zazwyczaj 7, 8 lub 9 stóp długości, a pod tym kolorowym materiałem kryje się ciężka płyta łupkowa, która musi być idealnie wypoziomowana. Jeśli stół „ściąga” bile na jedną stronę, to nawet Twoja najlepsza technika nic nie pomoże, bo fizyka i tak wygra z Twoimi zamiarami.

Bile do poola, w którego pewnie najczęściej grasz, mają średnicę dokładnie 57,2 mm i każda z nich musi być idealnie wyważona, żeby gra była sprawiedliwa dla obu stron. Masz zestaw 15 bil kolorowych podzielonych na „całe” i „połówki” oraz tę jedną najważniejszą – białą, którą będziesz sterować całym tym zamieszaniem na stole. Pamiętaj, że czarna bila z numerem 8 jest tą, która decyduje o Twoim zwycięstwie lub porażce, więc traktuj ją z należytym szacunkiem i nie próbuj jej wbijać za wcześnie!

Warto też zwrócić uwagę na to, że kieszenie, czyli potocznie łuzy, mają specyficznie ścięte krawędzie i gumowe bandy, które mogą „wypluć” Twoją bilę z powrotem na stół, jeśli uderzysz za mocno pod złym kątem. Szybkość sukna to kolejny parametr, który musisz wyczuć już po pierwszych dwóch-trzech uderzeniach, bo na nowym materiale bile toczą się znacznie dalej niż na starym, zużytym płótnie. Więc zanim zaczniesz ryzykować trudne wbicia, sprawdź jak mocno musisz uderzyć, żeby biała przeturlała się przez całą długość stołu i wróciła do Ciebie.

Moje spojrzenie na techniki bilardowe

Postawa – dlaczego jest tak ważna

Największym zaskoczeniem dla wielu osób jest to, że stabilność w bilardzie zaczyna się od Twoich stóp, a nie od pewnego chwytu kija, więc jeśli stoisz jak przysłowiowy kołek, to zapomnij o powtarzalnych uderzeniach. Twoja dominująca noga powinna tworzyć z linią strzału kąt około 45 stopni, co pozwala na swobodne poruszanie ramieniem bez obijania się o własne biodro – to niby mały detal, ale zmienia absolutnie wszystko w Twojej grze i pozwala uniknąć niepotrzebnych spięć mięśniowych.

I widziałem setki graczy, którzy próbowali nadrabiać złą postawę wyginaniem nadgarstka, co zawsze kończy się tak samo: pudłem i narastającą frustracją. Musisz czuć się jak solidny fundament budynku, bo każda milimetrowa wibracja Twojego tułowia przenosi się bezpośrednio na czubek kija, a stamtąd prosto na białą bilę, która zamiast do łuzy, poleci w bandę… Stabilna baza to Twoja jedyna polisa ubezpieczeniowa przed przypadkowymi błędami, których nie da się skorygować już po wypuszczeniu kija z dłoni.

Celowanie jak profesjonalista

Zapomnij o patrzeniu prosto w łuzę, bo to najprostsza droga do tego, żeby kompletnie przestrzelić kąt uderzenia, co zdarza się nawet tym, którzy spędzili przy stole setki godzin. Prawdziwa magia dzieje się w Twojej głowie, gdy musisz wyobrazić sobie tzw. bilę widmo (ghost ball), czyli wirtualny punkt styku, w którym biała bila musi się znaleźć, żeby wypchnąć kolorową prosto do celu, zachowując idealną linię prostą.

I wiesz co jest w tym najtrudniejsze? To, że Twoje oczy muszą skakać między punktem styku a białą bilą co najmniej trzy razy przed oddaniem strzału, bo inaczej mózg po prostu zgubi perspektywę i uderzysz zbyt grubo albo zbyt cienko. Statystyki pokazują, że gracze stosujący system ćwiartowania bili mają o 30% większą skuteczność przy trudnych cięciach, więc warto poświęcić te kilka dodatkowych sekund na dokładną wizualizację linii, zanim w ogóle wykonasz swój finalny zamach.

Precyzyjne celowanie to w 90% wyobraźnia, a tylko w 10% mechanika ruchu.

Ale nie daj się zwieść, że samo patrzenie wystarczy, bo musisz też brać pod uwagę zjawisko „throw”, czyli lekkie zboczenie bili z kursu przez tarcie, szczególnie jeśli Twoje bile są brudne albo po prostu stare. Jeśli grasz na profesjonalnym suknie typu Iwan Simonis 860, to tarcie jest znacznie mniejsze, ale przy tańszych, wełnianych obiciach musisz celować o milimetr lub dwa szerzej, żeby skompensować ten efekt – to jest właśnie ta subtelna różnica między kimś, kto po prostu wbija, a kimś, kto faktycznie kontroluje stół i wie, co się na nim wydarzy za sekundę.

Oddawanie strzału – wskazówki i triki

Wielu amatorów zakłada błędnie, że kluczem do sukcesu jest siła uderzenia, ale prawda jest taka, że precyzja uderzenia bije moc na głowę w każdej sytuacji. Musisz zrozumieć, że bilard to gra geometrii i delikatności, więc zamiast walić w kule z całej siły, skup się na tym, gdzie dokładnie celujesz swoim kijem. Jeśli Twoja postawa przy stole jest chwiejna, to nawet najlepszy sprzęt Ci nie pomoże, bo ciało musi stanowić stabilny fundament dla ruchu ramienia. Zwróć uwagę na to, by Twoja noga postawna była lekko ugięta, co pozwoli Ci zachować balans podczas wyprowadzania kija do przodu.

  • Stabilność mostka – Twoja dłoń na stole nie może drgnąć nawet o milimetr.
  • Punkt celowania – zawsze patrz na bilę obiektową w momencie uderzenia, a nie na białą.
  • Kredowanie kija – to nie jest rytuał na pokaz, kreda zwiększa tarcie i zapobiega błędom.

Wiedząc, jak ważne jest zgranie Twojego wzroku z ruchem ręki, zaczniesz dostrzegać linie na stole, których wcześniej nie widziałeś.

Perfekcyjne uderzenie

Ludzie często myślą, że kij trzeba trzymać tak mocno, jakby miał zaraz uciec z rąk, ale to najprostsza droga do spięcia mięśni i fatalnego strzału. Twój uchwyt kija powinien być na tyle luźny, byś czuł jego ciężar, ale jednocześnie na tyle pewny, by kontrolować kierunek ruchu. Wyobraź sobie, że trzymasz w dłoni delikatne jajko – nie chcesz go zgnieść, ale nie możesz też pozwolić, żeby wypadło na podłogę podczas zamachu. Kiedy już to opanujesz, poczujesz, że płynność ruchu przychodzi naturalnie i nie musisz już walczyć z własnym ciałem przy każdym uderzeniu.

Pamiętaj, że kij powinien poruszać się jak wahadło w starym zegarze, bez gwałtownych szarpnięć w ostatniej fazie.

Zamiast gwałtownie przyspieszać ręką, pozwól, aby masa kija wykonała większość pracy za Ciebie, co jest szczególnie ważne przy uderzeniach z rotacją. Widziałem mnóstwo graczy, którzy mają świetne oko, ale ich technika kuleje, bo próbują „popychać” bilę zamiast ją uderzać czystym, przelotowym ruchem. Jeśli skrócisz ruch kija zaraz po kontakcie z białą, stracisz kontrolę nad tym, co stanie się z nią później. Dlatego zawsze prowadź kij daleko przed siebie, jakbyś chciał przebić bilę na wylot, co zawodowcy nazywają „follow-through”.

Typowe błędy, których należy unikać

Wydaje Ci się pewnie, że pudło to po prostu pech albo krzywy stół, ale w 90% przypadków winny jest Twój wzrok i to, że odrywasz głowę zbyt wcześnie od kija. Chcesz zobaczyć, czy bila wpadła do łuzy, więc podnosisz wzrok jeszcze zanim kij skończył swój ruch… i bum, spudłowane, bo Twoje ramię nieświadomie podążyło za głową. To klasyczny błąd, który robią nawet ludzie grający od lat, więc musisz się pilnować, żeby zostać w pozycji dopóki bila nie dotknie celu. Czy to trudne? Na początku tak, ale koncentracja to mięsień, który musisz trenować tak samo jak biceps.

Inna sprawa to kompletne ignorowanie kredowania kapiszonu przed każdym ważniejszym zagraniem, co kończy się tak zwanym kiksem. Słyszysz ten charakterystyczny pisk, kij ześlizguje się z bili, a Ty stoisz z głupią miną, podczas gdy przeciwnik podchodzi do stołu. Statystyki są nieubłagane – brak kredy to najczęstsza przyczyna przegranych partii na poziomie amatorskim, więc wyrób sobie nawyk smarowania końcówki po każdym uderzeniu. To nie jest strata czasu, to Twoja polisa ubezpieczeniowa przed głupimi błędami, które mogą Cię kosztować cały mecz.

Nie zapominaj też o odpowiednim dystansie od stołu, bo jeśli staniesz zbyt blisko, Twoje ramię nie będzie miało miejsca na pełny wymach. Jeśli się skulisz, zablokujesz sobie możliwość wykonania płynnego uderzenia i Twoja precyzja drastycznie spadnie, bo będziesz musiał nienaturalnie wyginać nadgarstek. Stań pewnie, daj sobie przestrzeń i oddychaj spokojnie, bo w bilardzie pośpiech jest Twoim największym wrogiem, zaraz po zbyt pewnym siebie rywalu.

Gra ze znajomymi – jak utrzymać luźną atmosferę

Bilard to nie tylko technika i sztywne trzymanie się reguł, bo przecież najczęściej lądujesz przy stole z paczką znajomych i zimnym napojem w ręku. Chodzi o to, żebyś nie spinał się przy każdym uderzeniu, nawet jeśli biała bila wpadnie do łuzy trzy razy pod rząd, co zdarza się nawet najlepszym. Pamiętaj, że wspólne wyjście ma być odskocznią od codzienności, a nie powodem do frustracji czy kłótni o milimetry przy bandzie.

Kluczem do sukcesu jest tutaj Twoje podejście – jeśli będziesz celebrować każde udane zagranie kumpla tak samo jak swoje, atmosfera od razu stanie się lżejsza. Nie ma nic gorszego niż „pro-gracz”, który wytyka każdą pomyłkę, więc po prostu wrzuć na luz i pozwól, by rozrywka była ważniejsza niż wynik na tablicy.

Pamiętaj, że przy stole bilardowym liczy się przede wszystkim wspólny czas, a nie puchar, którego i tak nikt Wam nie wręczy.

Zachowanie luzu

Możesz wprowadzić proste zasady, które sprawią, że nikt nie będzie czuł presji, na przykład dając początkującym „drugą szansę” przy ewidentnie pechowych strzałach. To sprawia, że gra toczy się płynnie, a Ty nie musisz patrzeć na smutną minę znajomego, który właśnie po raz dziesiąty nie trafił w najprostszą bilę. I tak, możesz czasem przymknąć oko na drobne błędy w ustawieniu mostka, bo przecież nie gracie o złote kalesony w finale mistrzostw świata… prawda?

Jeśli widzisz, że ktoś zaczyna się irytować, rzuć jakimś żartem albo zaproponuj krótką przerwę, bo bilard to sport towarzyski, a nie pole bitwy. Dobrym pomysłem jest też puszczenie w tle ulubionej playlisty, która zagłuszy stukot bil i pozwoli Wam się zrelaksować, zamiast analizować każde pociągnięcie kija jakby od tego zależało Twoje życie. Luźne pogaduchy między turami to absolutna podstawa, żeby nikt nie poczuł się jak na egzaminie z fizyki kwantowej.

Ciekawe warianty gry do wypróbowania

Kiedy standardowa „ósemka” zaczyna Was nudzić, warto sprawdzić coś bardziej dynamicznego, jak na przykład popularny „Killer”, gdzie każdy z graczy ma określoną liczbę „żyć”. To genialna opcja, gdy przy stole jest więcej niż dwie osoby, bo wprowadza dreszczyk emocji i sprawia, że każda pomyłka naprawdę boli – ale w ten zabawny sposób. Wystarczy, że nie trafisz do łuzy i tracisz życie – proste, brutalne i niesamowicie wciągające, zwłaszcza przy większej ekipie, gdzie rotacja graczy jest szybka.

Inną świetną opcją jest „Cutthroat”, znany u nas często jako „Trójki”, gdzie dzielicie się na grupy i staracie się wbić bile przeciwników, by Wasze zostały na stole jak najdłużej. To uczy strategii i wymusza sojusze, które i tak pewnie rozpadną się po dwóch minutach, ale hej – o to właśnie chodzi w dobrej zabawie! Możecie też spróbować gry na czas, co kompletnie zmienia dynamikę i zmusza do błyskawicznych decyzji, często kończących się salwami śmiechu, gdy ktoś w pośpiechu ledwo trafia w bilę.

Warto też wiedzieć, że w „Killerze” możecie ustalić zasadę „odkupienia”, gdzie wbicie czarnej bili przywraca stracone życie, co dodaje grze dodatkowej głębi. Takie modyfikacje sprawiają, że nawet po kilku godzinach przy stole nikt nie czuje znużenia, bo zasady ewoluują razem z Waszym humorem i poziomem zmęczenia. Kombinujcie, zmieniajcie i nie bójcie się tworzyć własnych domowych reguł, bo to właśnie one tworzą najlepsze wspomnienia z wieczornych wypadów do klubu.

Podsumowanie: Czas chwycić kij i sprawdzić się w praktyce!

Czy czujesz już ten dreszczyk emocji, kiedy biała bila toczy się idealnie w stronę łuzy? Bilard to w sumie taka gra, która niby wydaje się prosta, ale jak już staniesz przy stole, to nagle te wszystkie kąty i siła uderzenia zaczynają żyć własnym życiem. Nie przejmuj się, jeśli na początku bila wyleci ci poza stół albo nie trafisz w najprostszą łuzę… każdemu się zdarzało, serio. Najważniejsze, żebyś trzymał kij pewnie i nie zapominał o kredowaniu końcówki, bo bez tego to ani rusz.

Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero wtedy, kiedy przestajesz myśleć o teorii, a zaczynasz po prostu czuć stół.

Ale nie daj się zwieść, że to tylko machanie kijem, bo tu liczy się każda sekunda skupienia i twój spokój ducha. Bo bilard to trochę taka lekcja cierpliwości, której wszyscy potrzebujemy w tym zabieganym świecie. Więc idź, graj i nie bój się wyzwań. Twoja technika z każdym dniem będzie lepsza, a ty sam zobaczysz, że ta gra wciąga bardziej niż cokolwiek innego.

FAQ

Q: Czy przy rozbiciu naprawdę muszę użyć całej swojej siły, żeby to miało sens?

Większość nowicjuszy myśli, że jak huknie w te bile z całej pary, to od razu połowa wpadnie do łuz i sprawa będzie załatwiona. No i tu was zaskoczę – to najprostsza droga do tego, żeby biała wyleciała ze stołu albo wpadła tam, gdzie absolutnie nie powinna. Serio, kontrola nad kijem jest sto razy ważniejsza niż to, ile macie pary w bicku.

W bilardzie chodzi o technikę, a nie o wyżywanie się na sprzęcie. Czasem lekkie, precyzyjne uderzenie rozbije trójkąt znacznie lepiej niż taki totalny chaos, po którym bile latają wszędzie jak szalone. Bo co z tego, że bile się rozleciały, skoro nie macie potem żadnego sensownego ustawienia do kolejnego ruchu?

Precyzja bije siłę na głowę. Zawsze.

I pamiętajcie o jednej zasadzie, o której połowa grających w barach notorycznie zapomina – przy rozbiciu przynajmniej cztery bile muszą dotknąć bandy, jeśli nic nie wpadnie do kieszeni. Inaczej to błąd i przeciwnik może przejąć stół na swoich warunkach. Więc nie chodzi tylko o to, żeby „coś tam drgnęło”, ale żeby to rozbicie miało ręce i nogi, a bila biała została tam, gdzie ją zaplanowaliście.

Q: Co się stanie, jak wbiję czarną bilę przedwcześnie albo do złej kieszeni?

To jest właśnie ten moment, kiedy w pubach najczęściej wybuchają największe kłótnie, bo nagle się okazuje, że każdy ma swoją „własną” wersję zasad wyniesioną z domu. Ale słuchajcie, prawda jest brutalna i krótka – wbicie czarnej, zanim posprzątacie wszystkie swoje bile (czyli te pełne albo połówki), to po prostu natychmiastowy koniec gry. Przegrywacie. I nie ma znaczenia, że prowadziliście przez całą partię i graliście jak młodzi bogowie.

Pamiętajcie, że czarna to taka wisienka na torcie, którą zjada się na samym końcu gry. Ale jest jeszcze jeden sprytny haczyk, o którym warto wiedzieć.

W profesjonalnych zasadach musicie zadeklarować, do której łuzy ma wpaść ta ósemka. Jeśli wpadnie do innej… no cóż, gratulacje, właśnie oddaliście zwycięstwo kumplowi za darmo. Tak samo jest, jak przy okazji wbijania czarnej wpadnie wam też biała – to boli najbardziej, bo niby zadanie wykonane, a jednak wychodzicie z niczym. Więc oczy dookoła głowy, bo jeden głupi błąd kasuje cały wasz wysiłek!

Q: Czy mogę dotknąć innej bili ręką albo kijem, jeśli mi strasznie przeszkadza w celowaniu?

No jasne, że nie wolno! Choć przyznam szczerze, że pokusa jest czasem ogromna, zwłaszcza jak brakuje tych paru milimetrów, żeby się wygodnie złożyć do strzału i nie zahaczyć o nic bokiem. Ale bilard to gra dżentelmenów i dam, więc każde przypadkowe dotknięcie jakiejkolwiek bili innej niż biała (i to tylko czubkiem kija!) to faul. I to taki konkretny, który może was sporo kosztować.

Wtedy przeciwnik dostaje tak zwaną „białą w ręce”. A to jest w bilardzie jak rzut karny w piłce nożnej, tylko jeszcze groźniejszy.

Może sobie ustawić bilę w dowolnym miejscu na stole i nagle wasza genialna strategia obronna idzie w rozsypkę. Bo on sobie po prostu wybierze najłatwiejszy strzał i pozamiatane. Więc uważajcie na te swoje mankiety, zegarki i zbyt szerokie rękawy, bo można przegrać partię przez czyste gapiostwo.

I jeszcze jedna sprawa, bo ludzie często o to pytają – czy można grać, jak obie stopy są w górze? No właśnie nie można, przynajmniej jedna noga musi mieć kontakt z podłogą, kiedy uderzacie w bilę. Więc żadnego leżenia na stole w poszukiwaniu idealnego kąta, chyba że chcecie wyglądać śmiesznie i jeszcze dostać karę od przeciwnika.

Otagowano:
Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *