Jak wyłączyć tryb incognito?

admin
admin
Dodane przezadmin
25 minut czytania

Wyobraź sobie, że Twoje dziecko siedzi do późna przed laptopem i nagle nerwowo zamyka okno, gdy tylko wchodzisz do pokoju. Znasz to uczucie niepokoju? Tryb incognito to niby fajna sprawa dla prywatności, ale czasem staje się niebezpiecznym narzędziem, które pozwala ukryć przed Tobą szkodliwe treści.

Musisz odzyskać pełną kontrolę nad tym, co dzieje się w Twoim domu.

I właśnie dlatego pokażę Ci, jak raz na zawsze zablokować tę funkcję, bo bezpieczeństwo Twoich bliskich jest najważniejsze. Więc jak to zrobić szybko? To prostsze niż myślisz!

Czym właściwie jest tryb incognito?

Wydaje Ci się pewnie, że tryb incognito to jakaś magiczna peleryna niewidka, która sprawia, że stajesz się duchem w sieci, ale rzeczywistość jest o wiele bardziej przyziemna. To rozwiązanie nie powstało po to, żeby ukryć Cię przed rządem czy hakerami, lecz po to, by Twoja przeglądarka nie zapisywała historii odwiedzanych stron na konkretnym urządzeniu, z którego właśnie korzystasz.

Jeśli dzielisz komputer z kimś bliskim albo używasz sprzętu w bibliotece, ten tryb jest zbawieniem, bo zapobiega wpadkom przy wyszukiwaniu prezentów-niespodzianek… albo czegoś bardziej krępującego. Ale pamiętaj, że Twoja aktywność wciąż jest rejestrowana przez dostawcę usług internetowych (ISP), więc o pełnej anonimowości możesz zapomnieć.

Rodzaje przeglądarek incognito

Mogłoby się wydawać, że tylko gigant z Mountain View oferuje takie bajery, ale każda szanująca się przeglądarka ma teraz swój odpowiednik tej funkcji. Choć cel jest ten sam, to firmy prześcigają się w nazewnictwie, żeby przyciągnąć Twoją uwagę i sprawić wrażenie, że ich ochrona prywatności jest lepsza niż u konkurencji.

Wybór zależy od tego, na jakim systemie pracujesz i co lubisz, bo mechanizm pod maską jest niemal identyczny.

  • W Google Chrome znajdziesz klasyczne Incognito, które kojarzy każdy.
  • Mozilla Firefox stawia na „Tryb prywatny”, który dodatkowo blokuje niektóre skrypty śledzące.
  • Użytkownicy Apple w Safari korzystają z „Przeglądania prywatnego”, co integruje się z ich całym ekosystemem.

Załóżmy, że każda z tych opcji daje Ci tylko podstawowy poziom dyskrecji.

PrzeglądarkaNazwa trybu
Google ChromeIncognito
Mozilla FirefoxTryb prywatny
Microsoft EdgeInPrivate
Safari (Apple)Przeglądanie prywatne
OperaTryb prywatny

Jak to działa (serio, to całkiem proste)

Większość ludzi żyje w błędnym przekonaniu, że tryb incognito tworzy jakiś zaszyfrowany tunel, przez który nikt nie przejdzie. A prawda jest taka, że Twoja przeglądarka po prostu otwiera nową, czystą sesję, która nie ma dostępu do Twoich zapisanych haseł czy ciasteczek z normalnego trybu. Kiedy zamykasz to okno, wszystko, co wydarzyło się w trakcie tej sesji – pliki cookie, dane formularzy i historia – ląduje w cyfrowym koszu i znika na zawsze z pamięci lokalnej.

To tak, jakbyś wszedł do sklepu w masce i rękawiczkach, zrobił zakupy, a potem wyszedł i spalił te rzeczy przed progiem. Sprzedawca (czyli strona internetowa) i tak Cię widział, gdy byłeś w środku, i może nawet zapisał Twój adres IP, ale nikt, kto wejdzie do Twojego domu później, nie znajdzie paragonu w Twojej kieszeni.

Ale musisz wiedzieć coś jeszcze, bo to kluczowe dla Twojego bezpieczeństwa w sieci. Tryb incognito nie chroni Cię przed złośliwym oprogramowaniem ani przed tym, że Facebook czy Google i tak rozpoznają Cię, jeśli zdecydujesz się zalogować na swoje konto w tym „prywatnym” oknie. To tylko lokalna czystka danych, a nie tarcza antyrakietowa, więc nie czuj się zbyt pewnie, klikając w dziwne linki tylko dlatego, że masz na nosie te charakterystyczne okulary incognito.

Dobra, przejdźmy do rzeczy – jak wyłączyć tryb incognito

Instrukcja krok po kroku dla Chrome

Wyobraź sobie taką sytuację: Twoje dziecko spędza coraz więcej czasu przed komputerem, a Ty chcesz mieć pewność, że nie trafia na strony, na które trafiać nie powinno – bezpieczeństwo w sieci to przecież priorytet. W przypadku Chrome’a na Windowsie nie znajdziesz prostego przełącznika w ustawieniach, więc musisz się trochę pobawić w Edytorze Rejestru, co może brzmieć groźnie, ale spokojnie, przeprowadzę Cię przez to bezboleśnie. Wchodzisz w menu Start, wpisujesz „regedit” i musisz doklikać się do folderu `HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Policies\Google\Chrome`, a jeśli go tam nie widzisz, to po prostu musisz go sam stworzyć prawym przyciskiem myszy.

Kiedy już tam będziesz, tworzysz nową wartość DWORD (32-bitowa) i nazywasz ją dokładnie IncognitoModeAvailability, a potem ustawiasz jej wartość na 1. Po ponownym uruchomieniu przeglądarki zobaczysz, że opcja „Nowe okno incognito” po prostu wyparowała z menu i nikt jej tak łatwo nie przywróci bez Twojej wiedzy. Na Macu sprawa wygląda nieco inaczej, bo tam musisz użyć Terminala i wkleić komendę `defaults write com.google.chrome IncognitoModeAvailability -integer 1`, co zadziała natychmiastowo i skutecznie zablokuje prywatne surfowanie.

Kroki blokady w systemie Windows

  • Uruchomienie narzędzia – Wpisz regedit w wyszukiwarkę systemową
  • Lokalizacja klucza: Policies\Google\Chrome
  • Nowa wartość : IncognitoModeAvailability ustawiona na 1

Wyłączanie trybu incognito w innych przeglądarkach

No dobra, a co jeśli Twoja rodzina woli liska albo siedzisz głównie na sprzęcie od Apple i używasz Safari? W Firefoxie sprawa jest nieco bardziej zakręcona, bo musisz pogrzebać w plikach instalacyjnych i stworzyć folder o nazwie „distribution”, w którym umieścisz plik policies.json z odpowiednim kodem blokującym. To świetne rozwiązanie dla kogoś, kto chce mieć pełną kontrolę nad przeglądarką, bo takie ustawienie ignoruje nawet próby resetowania profilu użytkownika przez kogoś, kto chciałby Cię przechytrzyć.

Jeśli natomiast Twoim głównym narzędziem jest iPhone albo iPad, to Twoim najlepszym przyjacielem stanie się funkcja Czas przed ekranem, która jest ukryta w ustawieniach systemowych. Wchodzisz w „Ograniczaj treść i prywatność”, potem w „Ograniczenia treści” i tam wybierasz „Treści internetowe” – zaznaczenie opcji „Ograniczaj witryny dla dorosłych” automatycznie i bez pytania wyłącza tryb prywatny w Safari. Proste, co nie? Nie musisz być żadnym hakerem, żeby ogarnąć to w dwie minuty i mieć święty spokój.

A co z Microsoft Edge, którego pewnie masz zainstalowanego domyślnie na swoim PC? Tutaj gigant z Redmond poszedł w ślady Google, więc jeśli ogarniesz zabawę z rejestrem dla Chrome, to z Edge poradzisz sobie w mgnieniu oka, zmieniając tylko ścieżkę na Microsoft\Edge w edytorze. Pamiętaj tylko, że każda taka zabawa w bebechach systemu niesie ze sobą pewne ryzyko, więc zawsze warto zrobić kopię zapasową rejestru, zanim zaczniesz tam cokolwiek przestawiać na własną rękę. Bo wiesz, jeden błąd i system może zacząć fiksować, a tego byśmy nie chcieli.

Porady i wskazówki dla płynnego działania

Blokada trybu prywatnego to tylko połowa sukcesu, jeśli nie zadbasz o odpowiednią konfigurację przeglądarki. Jeśli bawisz się w edytorze rejestru na Windowsie, to pamiętaj o zrobieniu kopii zapasowej, bo jeden błąd w kluczu `IncognitoModeAvailability` i możesz mieć problem z odpaleniem Chrome-a… no, może nie aż tak, ale po co się stresować? Warto też sprawdzić, czy Twoje rozszerzenia nie gryzą się z nowymi ustawieniami, zwłaszcza te od kontroli rodzicielskiej, które potrafią być dość uparte i blokować więcej, niż byś chciał. Bo wiesz, samo wyłączenie funkcji to nie wszystko, trzeba jeszcze wiedzieć, jak z tym żyć na co dzień bez niepotrzebnej irytacji przy każdym kliknięciu.

  • Skonfiguruj mocne hasło administratora, żeby nikt nie cofnął Twoich zmian w rejestrze w pięć minut.
  • Regularnie czyść pamięć podręczną, bo nawet bez incognito śmieci się zbierają i spowalniają system.
  • Używaj profili użytkowników, żeby oddzielić pracę od rozrywki i zachować porządek w historii.

I nie zapominaj, że niektóre aktualizacje systemu potrafią przywrócić domyślne ustawienia, więc zerknij tam raz na jakiś czas, żeby mieć pewność, że wszystko gra. Załóż, że każda zmiana w rejestrze systemowym wymaga restartu komputera, żeby faktycznie „zaskoczyła” i zaczęła działać poprawnie.

Bezpieczne przeglądanie (ale nie w incognito)

Skoro już pożegnałeś się z trybem prywatnym, to nie znaczy, że masz wystawić swoje dane na pożarcie wszystkim trackerom w sieci. Zainwestuj w dobry VPN, który ukryje Twoje IP przed dostawcą internetu, bo to on widzi najwięcej, nawet jak myślisz, że jesteś niewidzialny. I nie zapomnij o bezpiecznym DNS – Cloudflare (1.1.1.1) robi robotę i przy okazji może trochę przyspieszyć ładowanie stron, co zawsze jest miłym bonusem, prawda? Ale czy wiedziałeś, że czyszczenie ciasteczek co kilka dni daje niemal ten sam efekt co incognito, tylko masz nad tym znacznie większą kontrolę?

Wystarczy wejść w ustawienia prywatności i ustawić automatyczne usuwanie danych przy zamykaniu przeglądarki, co jest super prostym rozwiązaniem, które nie wymaga grzebania w systemie. Chroni Cię to przed nachalnym remarketingiem i śledzeniem Twoich ruchów przez gigantów reklamowych, a jednocześnie pozwala zachować zakładki i zapisane hasła tam, gdzie ich potrzebujesz. Bo umówmy się – nikt nie lubi wpisywać tego samego hasła po dziesięć razy dziennie tylko dlatego, że tryb prywatny wszystko wyciął w pień.

Alternatywy dla trybu incognito

Jeśli brak incognito Cię uwiera, to może czas przesiąść się na przeglądarkę Brave albo używać DuckDuckGo jako głównej wyszukiwarki? Te narzędzia mają prywatność wpisaną w kod i nie potrzebują specjalnych trybów, żeby blokować reklamy czy skrypty śledzące, co jest mega wygodne. A jeśli boisz się, że ktoś podpatrzy Twoją historię, to po prostu stwórz osobny profil w systemie dla innych domowników. To najstarszy trik w książce, ale działa najlepiej, bo każdy ma swoje własne podwórko i nikt nikomu nie zagląda w otwarte karty.

Więc zamiast walczyć z systemem, możesz po prostu zmienić narzędzia na takie, które szanują Twoją przestrzeń bez zbędnych kombinacji. Tryb gościa w Chrome też jest całkiem spoko opcją, bo po zamknięciu okna wszystkie dane z sesji znikają, a Ty nie musisz się martwić o trwałe wyłączanie funkcji systemowych. Ale pamiętaj, że to nie czyni Cię całkowicie anonimowym dla administratora sieci czy Twojego szefa w pracy, więc zawsze zachowaj czujność i nie ufaj bezgranicznie technologii.

I jeszcze jedno – istnieją specjalne rozszerzenia do czyszczenia historii jednym kliknięciem, które są genialne w swojej prostocie. Instalujesz takie cudo i zamiast bawić się w ukrywanie, po prostu robisz porządek wtedy, gdy tego faktycznie potrzebujesz. To daje Ci tę samą swobodę, co tryb incognito, ale bez blokowania sobie dostępu do przydatnych funkcji przeglądarki, które ułatwiają codzienne surfowanie i sprawiają, że internet jest po prostu przyjemniejszy.

Jakie czynniki powinieneś wziąć pod uwagę?

Wyobraź sobie taką sytuację – siedzisz wieczorem przy laptopie, chcesz kupić prezent-niespodziankę na rocznicę, a tu nagle każda reklama na Facebooku czy Instagramie zaczyna krzyczeć o tym konkretnym modelu zegarka, który przed chwilą oglądałeś. No i po wielkiej niespodziance, bo Twoja druga połówka akurat zerknęła Ci przez ramię… Wyłączenie trybu incognito sprawia, że Twoje działania w sieci stają się jawne nie tylko dla systemu, ale i dla algorytmów, które tylko czekają, żeby podsunąć Ci coś „dopasowanego” do Twoich ostatnich kliknięć. Musisz więc realnie ocenić, czy Twoje domowe zacisze jest na tyle bezpieczne, żeby historia przeglądania mogła tam swobodnie wisieć bez ryzyka, że ktoś niepowołany ją przejrzy i wyciągnie pochopne wnioski.

  • Komfort logowania – dzięki historii i ciasteczkom nie musisz co chwilę wpisywać tych samych haseł do banku, maila czy ulubionego sklepu, co oszczędza mnóstwo czasu.
  • Personalizacja treści – internet staje się bardziej „Twój”, strony pamiętają Twoje preferencje, ale dzieje się to kosztem tego, że algorytmy wiedzą o Tobie niemal wszystko.
  • Bezpieczeństwo lokalne – jeśli dzielisz komputer z rodzeństwem albo wścibskim współlokatorem, Twoje prywatne wyszukiwania mogą stać się tematem rozmów przy kolacji.

Thou musisz sam wyważyć, czy wolisz święty spokój i pełną dyskrecję, czy błyskawiczne działanie stron bez zbędnych przeszkód.

Prywatność vs. Wygoda – Co powinieneś wiedzieć

Prywatność to w dzisiejszych czasach towar luksusowy, ale umówmy się – ciągłe przelogowywanie się i walka z weryfikacją dwuetapową przy każdym wejściu na pocztę potrafią doprowadzić do szału. Kiedy wyłączysz tryb prywatny, Twoje życie stanie się prostsze, bo przeglądarka zacznie w końcu pracować dla Ciebie, podpowiadając adresy w pasku wyszukiwania i pamiętając, gdzie ostatnio skończyłeś czytać długi artykuł. Ale jest też druga strona medalu, bo brak bariery ochronnej oznacza, że każda Twoja słabość, chwilowe zainteresowanie czy dziwne pytanie zadane wyszukiwarce o trzeciej nad ranem zostaje zapisane na twardym dysku.

Czy warto rezygnować z tej odrobiny intymności dla zaoszczędzenia minuty dziennie? To zależy od tego, jak bardzo cenisz sobie to, że nikt nie zagląda Ci przez ramię – nawet wirtualnie – bo balans między wygodą a bezpieczeństwem jest bardzo cienki i raz naruszony, bywa trudny do przywrócenia. Jeśli pracujesz na własnym sprzęcie i masz do niego wyłączne prawo, to blokowanie ciasteczek i historii tylko niepotrzebnie utrudnia Ci życie, ale w biurze czy szkole sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.

Prawda o plikach cookie i śledzeniu

Ciasteczka to nie są tylko te irytujące wyskakujące okienka z prośbą o akceptację, które wszyscy zamykamy bez czytania, to realne narzędzia śledzące, które budują Twój cyfrowy portret kawałek po kawałku. Nawet jeśli wyłączysz incognito, to te małe pliki będą śledzić Twój każdy ruch, od tego, jak długo czytasz dany tekst, aż po to, w którym miejscu zatrzymałeś kursor myszy na ekranie. Mechanizmy śledzące są obecnie tak zaawansowane, że potrafią Cię zidentyfikować nawet po unikalnej konfiguracji Twojej przeglądarki, co nazywa się fingerprintingiem i jest w zasadzie nie do uniknięcia przy standardowym przeglądaniu.

Większość z nas akceptuje wszystko jak leci, bo chcemy szybko dotrzeć do treści, ale to błąd, bo w ten sposób karmimy gigantów technologicznych naszymi najskrytszymi danymi bez żadnej refleksji. Prawdziwa kontrola nad ciasteczkami wymaga czegoś więcej niż tylko zmiany trybu przeglądania – to świadome zarządzanie uprawnieniami każdej odwiedzanej strony i regularne czyszczenie pamięci podręcznej.

Warto też pamiętać, że strony internetowe używają skomplikowanych skryptów do powiązania Twoich działań na różnych urządzeniach, nawet jeśli na jednym z nich używasz trybu incognito, a na drugim nie. Dzieje się tak, bo logujesz się na to samo konto społecznościowe czy mailowe, co w zasadzie niweluje wszelkie korzyści z bycia anonimowym wewnątrz danej sesji przeglądania. Jeśli więc planujesz wyłączyć tryb prywatny na stałe, miej świadomość, że Twoja cyfrowa tożsamość stanie się znacznie bardziej spójna i łatwiejsza do sprofilowania przez firmy marketingowe.

Zalety i wady korzystania z trybu incognito

Wiedziałeś, że tryb prywatny to wcale nie jest magiczny przycisk sprawiający, że stajesz się duchem w sieci? Większość z nas odpala go odruchowo, gdy chce sprawdzić coś wstydliwego, ale tak naprawdę to narzędzie służy głównie do zarządzania sesjami i ciasteczkami, a nie do ukrywania się przed całym światem. Wyobraź sobie, że planujesz wakacje i nagle cena lotu do Rzymu skacze o 300 zł, bo algorytmy linii lotniczych „wyczuły”, że bardzo Ci zależy. Właśnie w takich momentach incognito ratuje Twój portfel, bo pozwala wejść na stronę jako kompletnie nowy użytkownik, bez bagażu poprzednich wyszukiwań.

Ale musisz mieć świadomość, że to tylko powierzchowna ochrona, która działa lokalnie na Twoim urządzeniu. Jeśli myślisz, że Twoja historia przeglądania znika z powierzchni ziemi, to jesteś w błędzie. Twoje dane nadal płyną przez serwery dostawcy internetu i to jest fakt, którego nie przeskoczysz bez dodatkowych narzędzi typu VPN. Więc tak, tryb ten daje Ci czystą kartę wewnątrz przeglądarki, ale na zewnątrz Twoje cyfrowe ślady są nadal widoczne dla tych, którzy wiedzą, gdzie patrzeć.

ZaletyWady
Brak zapisu historii przeglądania na urządzeniuDostawca internetu (ISP) nadal widzi Twoją aktywność
Automatyczne usuwanie ciasteczek po zamknięciu oknaPracodawca lub szkoła mogą śledzić ruch w sieci lokalnej
Możliwość logowania na dwa różne konta jednocześniePobrane pliki pozostają fizycznie na dysku komputera
Unikanie spersonalizowanych reklam i śledzenia cenStrony WWW mogą Cię zidentyfikować przez adres IP
Czyste środowisko do testowania stron bez wtyczekBrak ochrony przed wirusami i złośliwym oprogramowaniem
Brak podpowiedzi wyszukiwania na podstawie historiiZakładki utworzone w trybie incognito są widoczne dla wszystkich

Dlaczego to świetna sprawa (serio, ma swoje zalety!)

Najbardziej genialną rzeczą jest to, że możesz być zalogowany na dwa różne konta na tej samej stronie jednocześnie w jednym oknie przeglądarki. Po prostu otwierasz kartę incognito i bum, sprawdzasz prywatnego maila bez konieczności wylogowywania się z konta firmowego w głównej karcie… to oszczędza niesamowitą ilość czasu i eliminuje frustrację związaną z ciągłym wpisywaniem haseł. I nie zapominajmy o czystym komforcie psychicznym, gdy pożyczasz komuś laptopa na chwilę, by coś sprawdził – nie musisz się martwić, że Twoje ostatnie wyszukiwania prezentów czy dziwnych chorób wyskoczą mu w podpowiedziach paska adresu.

No i te nieszczęsne reklamy, które potrafią prześladować Cię tygodniami tylko dlatego, że raz kliknąłeś w ofertę butów ortopedycznych dla kogoś z rodziny. Używając trybu prywatnego, Twoja główna sesja nie „nasiąka” tymi danymi, więc Twój profil reklamowy na Facebooku czy YouTube pozostaje nienaruszony. Bo przecież nikt nie chce widzieć banerów z kosiarkami przez następny miesiąc, prawda? A tak, po prostu zamykasz okno i wszystkie dane sesji lądują w cyfrowym koszu, co jest niesamowicie odświeżające w dzisiejszym internecie pełnym trackerów.

Wady, których nie powinieneś ignorować

Największa pułapka to fałszywe poczucie bezpieczeństwa, bo wielu użytkowników naiwnie wierzy, że tryb incognito to jakaś nieprzenikniona tarcza. A prawda jest bolesna – Twoja firma albo szkoła i tak widzą, co robisz, ponieważ cały ruch przechodzi przez ich routery i serwery proxy. Więc oglądanie memów czy granie w gierki w pracy w tym trybie wcale nie czyni Cię niewidzialnym dla działu IT, który może mieć pełne logi Twojej aktywności z dokładną godziną i adresem odwiedzanych stron.

Pamiętaj też, że ten tryb absolutnie nie chroni Cię przed atakami typu phishing czy złośliwym oprogramowaniem, które może czaić się na podejrzanych witrynach. Jeśli wejdziesz na zawirusowaną stronę i coś pobierzesz, to fakt, że karta jest czarna, nie ma najmniejszego znaczenia dla Twojego bezpieczeństwa. Twoje dane mogą zostać skradzione przez keyloggery dokładnie tak samo, jak w normalnym trybie, więc nadal musisz zachować czujność i nie klikać w co popadnie.

I jeszcze jedno, o czym zapominamy najczęściej – Twoje IP jest nadal publiczne i widoczne dla każdej strony, którą odwiedzasz. Witryny mogą Cię zidentyfikować na podstawie tzw. browser fingerprinting, czyli unikalnej kombinacji Twoich ustawień systemowych, rozdzielczości ekranu i zainstalowanych czcionek. Więc nawet bez ciasteczek, giganci technologiczni są w stanie z dużą dozą prawdopodobieństwa zgadnąć, że Ty to Ty, co sprawia, że ta cała prywatność staje się nieco iluzoryczna.

Moja opinia o trybie incognito: czy warto?

Iluzja prywatności, którą kupujemy każdego dnia

Tryb incognito to jedna z największych ściem, w jakie uwierzyliśmy jako użytkownicy internetu. Choć Twoja przeglądarka faktycznie nie zapisuje historii na dysku, to Twoje dane i tak latają po sieci jak szalone, trafiając do serwerów, o których nawet Ci się nie śniło. Musisz wiedzieć, że Google musiało niedawno pójść na ugodę wartą 5 miliardów dolarów, bo okazało się, że śledzili ludzi nawet wtedy, gdy ci myśleli, że są całkowicie niewidzialni. I co z tego, że mąż czy żona nie zobaczą, co kupujesz na prezent, skoro Twój dostawca internetu (ISP) oraz administrator sieci w pracy widzą każdy Twój ruch bez najmniejszego problemu?

Więc czy to w ogóle ma sens?

Ale z drugiej strony, używanie tego trybu do czysto technicznych spraw, jak sprawdzanie cen biletów lotniczych bez wpływu starych ciasteczek na ich nagły wzrost, to naprawdę świetny trik, który realnie oszczędza Twoje pieniądze. Tylko nie daj się złapać w pułapkę myślenia, że jesteś hakerem nie do wykrycia, bo brak zapisu lokalnego to nie to samo co anonimowość w sieci… a wiele osób o tym zapomina i potem dziwi się, że reklamy na Facebooku dziwnie pasują do tego, co przeglądali w „prywatnym” oknie. Bo prawda jest taka, że jeśli nie używasz solidnego VPN-a albo przeglądarki Tor, to tryb incognito daje Ci jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa, które pęka przy pierwszym lepszym skrypcie śledzącym.

Jak wyłączyć tryb incognito?

Większość osób myśli, że wyłączenie trybu incognito to jakaś wyższa szkoła jazdy i szukają opcji głęboko w ustawieniach, a prawda jest taka, że wystarczy po prostu… zamknąć okno. Serio, to tyle. Kiedy klikasz ten mały krzyżyk w rogu, cała Twoja tajna sesja idzie do piachu i przeglądarka wraca do normalności, więc nie musisz przekopywać się przez menu. Ale uważaj. Bo to, że karta zniknęła, wcale nie znaczy, że Twój szef albo dostawca neta nagle zapomnieli, co tam przeglądałeś o trzeciej rano.

To nie jest magiczna gumka do mazania wszystkiego.

I co teraz zrobisz? Jeśli masz otwartych dziesięć takich kart, to musisz zamknąć każdą z osobna albo po prostu ubić całą aplikację – co jest chyba najszybszą opcją, jak się spieszysz. Bo tryb prywatny nie jest domyślny, więc po restarcie przeglądarka i tak odpali się w standardowym widoku. Chcesz mieć pewność, że nikt nie dowie się o Twoich poszukiwaniach prezentów? Po prostu upewnij się, że ten mały ludzik w kapeluszu zniknął z paska zadań. I tyle, jesteś z powrotem w normalnym internecie.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *