Dlaczego gotowy biznesplan ściągnięty z Internetu nie jest dla Ciebie?

admin
admin
Dodane przezadmin
24 minut czytania

Ostatnio w sieci wysypało ofertami z gotowymi szablonami sukcesu za grosze, ale czy to faktycznie ma sens? No nie bardzo, bo kopiowanie cudzych założeń bez żadnej analizy to najkrótsza droga do spalenia budżetu już na starcie.

Twój pomysł potrzebuje unikalnej strategii, a nie generycznej papki, która kompletnie nie uwzględnia Twojej lokalnej konkurencji czy specyfiki branży. I co z tego, że szablon ładnie wygląda?

Banki i inwestorzy od razu wyczują brak autentyczności w Twoich wyliczeniach.

Dlaczego generyczny biznesplan po prostu nie zadziała?

Wyobraź sobie, że próbujesz wcisnąć się w garnitur, który ma pasować na każdego faceta w Twoim mieście – no nie ma szans, żeby leżał idealnie, prawda? Tak samo jest z tymi szablonami z sieci, które obiecują złote góry, a w rzeczywistości serwują Ci przestarzałe dane rynkowe, które nijak mają się do Twojej lokalnej rzeczywistości i specyficznych wyzwań, z którymi przyjdzie Ci się mierzyć każdego ranka.

Jeśli Ty chcesz otworzyć kawiarnię rzemieślniczą w Krakowie, a Twój plan był pisany pod masową gastronomię w Warszawie albo, co gorsza, pod rynek amerykański, to już na starcie palisz pieniądze. Statystyki są bezlitosne i pokazują, że ponad 70% startupów upada w ciągu pierwszych dwóch lat, a jedną z głównych przyczyn jest właśnie brak realnego dopasowania modelu biznesowego do konkretnej niszy rynkowej. Bo biznes to nie jest wypełnianie rubryk w tabelce, tylko walka o klienta, który ma dzisiaj milion innych opcji.

Rozmiar uniwersalny nie istnieje

Każdy biznes to zupełnie inna bestia i musisz to zrozumieć, zanim zainwestujesz choćby złotówkę. Nawet jeśli otwierasz kolejny sklep z butami, to Twoja konkretna lokalizacja, Twoi dostawcy i przede wszystkim Twoja unikalna propozycja wartości sprawiają, że strategia „kopiuj-wklej” to najkrótsza droga do finansowej katastrofy. Pomyśl o tym przez chwilę – czy plan ściągnięty za darmo uwzględnia, że 300 metrów od Twojego lokalu właśnie otwiera się wielka sieciówka z budżetem marketingowym liczonym w milionach?

No właśnie, nie uwzględnia, bo te gotowce są pisane tak ogólnie, żeby każdy mógł je pobrać, ale przez to tracą jakąkolwiek wartość strategiczną. Twoje koszty stałe, jak czynsz, media czy pensje pracowników, będą drastycznie inne w centrum Wrocławia niż na obrzeżach mniejszego miasta. Ignorowanie tych różnic w arkuszu Excel to proszenie się o kłopoty z płynnością finansową już w trzecim miesiącu działalności, a wtedy żaden szablon z internetu nie uratuje Twojego konta bankowego.

Nie wiesz tego, czego nie wiesz

Najgorsze w gotowych dokumentach jest to, że dają Ci fałszywe poczucie bezpieczeństwa, bo przecież „wszystko jest opisane”, ale diabeł tkwi w szczegółach, których tam po prostu nie ma. Nie znajdziesz tam rzetelnej analizy ryzyka specyficznego dla Twojej branży, jak choćby nagłe zmiany w lokalnych przepisach czy specyficzne problemy z łańcuchem dostaw, które mogą wykończyć Twój projekt w tydzień.

A co z Twoimi słabymi stronami jako managera? Szablon ich nie zna i nie podpowie Ci, gdzie musisz się podszkolić. Ty musisz wiedzieć, gdzie masz luki w kompetencjach, żeby móc je zawczasu załatać, a gotowiec powie Ci tylko, że „marketing jest ważny” – co jest tak odkrywcze jak stwierdzenie, że woda jest mokra. Musisz mieć konkretny plan na to, co zrobisz, gdy koszt pozyskania klienta (CAC) nagle wzrośnie o 40%, bo konkurencja zaczęła agresywną kampanię, której nie przewidziałeś.

I tu dochodzimy do sedna sprawy – bez głębokiego researchu, którego nikt za Ciebie nie zrobi, nie zauważysz, że Twoje założenia dotyczące marży są prawdopodobnie zbyt optymistyczne o jakieś 15-20%. W prawdziwym biznesie te kilka procent to często jedyna różnica między zyskiem a bankructwem, więc poleganie na cudzych, uśrednionych liczbach to jak skakanie z samolotu z kolorowym parasolem zamiast profesjonalnego spadochronu. Po prostu nie ryzykuj swojej przyszłości dla pozornej oszczędności czasu.

Problemy z internetowymi szablonami

Ostatnio na LinkedInie i TikToku widzę prawdziwy wysyp „ekspertów”, którzy sprzedają paczki stu gotowych biznesplanów za cenę jednej pizzy. To wydaje się genialnym skrótem, prawda? Ale musisz wiedzieć jedno – bankierzy i inwestorzy wyczuwają takie „kopiuj-wklej” z kilometra, bo widzieli te same sformułowania już setki razy u ludzi, którzy nigdy nie ruszyli z miejsca. I tak właśnie zaczynają się Twoje schody, bo zamiast budować fundamenty, stawiasz domek z kart na cudzym pomyśle, który nie ma nic wspólnego z Twoim lokalnym rynkiem.

Te szablony są tworzone masowo pod algorytmy SEO, żeby dobrze się klikały, a nie żeby realnie zarabiały pieniądze w Twoim portfelu. Często zawierają ogólnikowe analizy SWOT, które pasują do wszystkiego i do niczego jednocześnie. Jeśli Twoja strategia opiera się na zdaniu „wysoka jakość usług przy niskiej cenie”, to już na starcie masz problem, bo to nie jest strategia, tylko pobożne życzenie, które w starciu z realną konkurencją po prostu nie wytrzyma próby czasu.

Serio, one są zazwyczaj przestarzałe

Rynek zmienia się teraz szybciej niż trendy na Instagramie, a większość darmowych wzorów w sieci pamięta jeszcze czasy przed pandemią albo wielkim skokiem inflacji. Pomyśl tylko – czy naprawdę chcesz planować swój budżet na 2024 rok w oparciu o stawki za energię czy wynajem lokalu z 2019 roku? To prosta droga do katastrofy finansowej, bo koszty prowadzenia działalności w Polsce wzrosły w niektórych sektorach o ponad 40 proc. w ciągu zaledwie trzech lat.

Nawet jeśli szablon wygląda na świeży, to dane demograficzne czy nawyki zakupowe Twoich klientów mogły się drastycznie zmienić w ciągu ostatnich miesięcy. Nieaktualne dane finansowe to najczęstszy powód, dla którego wnioski o dotacje z urzędu pracy lądują w koszu. Nie możesz przecież zakładać, że Twoi dostawcy utrzymają ceny sprzed dwóch lat, skoro wszystko wokół drożeje – to po prostu naiwne i niebezpieczne dla Twojej płynności.

Brak osobistego akcentu – Twój unikalny styl

Twój biznes to Twoje „dziecko”, Twoja wizja i Twoja energia, a w gotowym pliku z internetu tego po prostu nie ma. Inwestorzy szukają w dokumentach Twojego unikalnego sposobu na rozwiązanie problemów klientów, a nie suchych regułek, które mógłby napisać każdy. Jeśli Twój plan brzmi jak instrukcja obsługi kserokopiarki, to nikt nie uwierzy, że masz w sobie dość pasji, żeby przetrwać trudne momenty, które na pewno przyjdą.

Brakuje tam tego, co Amerykanie nazywają „secret sauce” – Twojej specyficznej wiedzy o lokalnej społeczności czy unikalnego podejścia do obsługi. Bez tego jesteś tylko kolejnym numerem w statystyce nowych firm, które zamykają się przed upływem roku. Twoja autentyczność jest Twoją największą przewagą konkurencyjną, a próbując wcisnąć się w ciasne ramy cudzego szablonu, dobrowolnie z niej rezygnujesz.

Zastanów się, dlaczego klient miałby wybrać właśnie Ciebie, a nie konkurencję zza rogu, skoro Twój plan działania jest identyczny jak tysiące innych dostępnych w sieci za darmo? Twoja unikalna propozycja wartości (USP) musi bić z każdej strony dokumentu, od opisu produktu po strategię marketingową. Tylko wtedy Twój biznesplan stanie się realnym narzędziem pracy, a nie tylko nudnym plikiem .pdf, który zalega na dysku i nie przynosi żadnych realnych zysków.

Moje podejście do dostosowywania planu

Prawie 70% małych firm zamyka się przed upływem dekady, bo ich właściciele trzymali się sztywnych, cudzych schematów zamiast elastycznie reagować na to, co dzieje się wokół nich. Skoro czytasz ten tekst, pewnie już wiesz, że kopiuj-wklej to najprostsza droga do porażki, bo gotowiec to tylko martwy szkielet, a Ty potrzebujesz żywego organizmu, który oddycha Twoim pomysłem. Dostosowanie planu to ten kluczowy moment, w którym przestajesz tylko marzyć, a zaczynasz realnie budować fundamenty pod własny sukces, dopasowane do Twoich możliwości finansowych i czasu, który możesz poświęcić na start.

Twój biznes to nie jest kolejna kawiarnia z szablonu, więc dlaczego miałbyś traktować go jak produkt z taśmy produkcyjnej? Musisz wziąć ten ogólny zarys i zacząć go ciąć, zmieniać i dopasowywać, aż poczujesz, że każda cyfra w tabelce ma sens. I nie bój się wywalać całych sekcji, które nie pasują do Twojej lokalizacji czy specyfiki branży – autentyczność w biznesplanie jest warta więcej niż sto stron profesjonalnie brzmiącego bełkotu, który nie ma pokrycia w rzeczywistości.

To musi odzwierciedlać Twoją wizję

Około 82% startupów bankrutuje przez problemy z cash flow, które często wynikają z nierealnych założeń wziętych prosto z darmowego szablonu znalezionego w sieci. Twoja wizja to nie są tylko ładne słówka na papierze, ale konkretne cele, które Ty chcesz osiągnąć, a nie jakiś anonimowy autor PDF-a sprzed pięciu lat. Jeśli planujesz butikową palarnię kawy, a ściągasz plan dla sieciowej kawiarni, to od razu fundujesz sobie niebezpieczny rozdźwięk między strategią a codziennym działaniem, co wyjdzie przy pierwszym lepszym kryzysie.

Czy naprawdę chcesz, żeby bankowiec albo inwestor widział w Twoich dokumentach cudze ambicje i skopiowane błędy? Prawdziwa siła Twojej marki tkwi w tym, co odróżnia Cię od konkurencji, więc Twój plan musi krzyczeć Twoimi wartościami i pokazywać, dlaczego to właśnie Ty odniesiesz sukces. Musisz czuć każdą stronę tego dokumentu, bo to Ty będziesz musiał go bronić, gdy przyjdzie do trudnych pytań o model biznesowy czy strategię wyjścia.

Dodawanie własnych badań

Dokładne badanie lokalnego rynku potrafi zwiększyć Twoje szanse na pozyskanie kapitału o ponad 50%, ponieważ banki i aniołowie biznesu kochają twarde, aktualne dane. Nie wystarczy napisać, że rynek rośnie – musisz wiedzieć, ile dokładnie osób w Twoim mieście potrzebuje Twojej usługi i ile są w stanie za nią zapłacić w dobie szalejącej inflacji. Własne dane to Twoja najmocniejsza karta przetargowa, która sprawia, że przestajesz zgadywać, a zaczynasz realnie zarządzać ryzykiem.

Zrób własne ankiety, pogadaj z potencjalnymi klientami na grupach na Facebooku i sprawdź, co ich najbardziej boli u Twojej konkurencji. Jeśli odkryjesz, że 40% Twoich potencjalnych odbiorców narzeka na brak dostawy w weekendy, to wpisanie tego do planu jako Twojej przewagi jest najlepszym sposobem na szybkie przejęcie rynku. Nie polegaj na ogólnopolskich raportach, które mają się nijak do tego, co dzieje się na Twojej ulicy lub w Twojej niszy.

Pamiętaj też, że globalne trendy rzadko przekładają się jeden do jednego na lokalne warunki w Polsce, szczególnie w mniejszych miejscowościach. To, co świetnie działa w Warszawie czy Wrocławiu, może kompletnie leżeć w mniejszym mieście, więc skup się na analizie swojej bezpośredniej okolicy i realnej konkurencji, którą masz za rogiem. Zamiast kopiować analizę SWOT z Internetu, przejdź się do konkurenta, zobacz, jak obsługuje ludzi i wyciągnij z tego wnioski, które faktycznie uratują Twój budżet przed wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

Jaką realną wartość daje Ci indywidualny plan?

Pomaga Ci zrozumieć Twój rynek

Około 42% nowych firm bankrutuje w ciągu pierwszych lat tylko dlatego, że ich produkt całkowicie rozmija się z realnymi potrzebami rynku. Kiedy pobierasz szablon z sieci, dostajesz ogólne frazesy o „grupie docelowej”, które pasują do wszystkiego i do niczego zarazem. Tworząc własną strategię, musisz wyjść z bańki i sprawdzić, czy w Twoim mieście faktycznie brakuje rzemieślniczej piekarni, czy może po prostu ludzie nie chcą płacić 15 złotych za chleb, bo wolą ten z marketu obok.

Analiza rynku zrobiona własnoręcznie zmusza Cię do policzenia konkretnych głów i portfeli, a to otwiera oczy szerzej niż jakikolwiek darmowy PDF. Musisz wiedzieć, że Twoja bezpośrednia konkurencja to nie tylko inne firmy w Google, ale też każdy alternatywny sposób, w jaki klient może wydać swoje pieniądze. Jeśli nie zrozumiesz, że Twoim największym wrogiem jest przyzwyczajenie klienta do starych rozwiązań, to nawet najładniejszy wykres z internetowego wzoru nie uratuje Twojej sprzedaży.

Dopiero rzetelne dane o Twojej okolicy i branży pozwolą Ci uniknąć bolesnego przepalenia budżetu na starcie.

Pozwala Ci skupić się na celach

Statystyki jasno pokazują, że przedsiębiorcy spisujący swoje cele mają o 16% większe szanse na zbudowanie rentownego biznesu niż ci, którzy trzymają wszystko tylko w głowie. W gotowcu cele są zazwyczaj „ambitne” i „rozwojowe”, ale co to właściwie znaczy dla Twojego warsztatu samochodowego czy sklepu z biżuterią? Nic. Pisząc plan pod siebie, wyznaczasz konkretne punkty kontrolne, jak na przykład zdobycie pierwszych 20 płacących klientów w ciągu 60 dni, co daje Ci jasny sygnał, czy idziesz w dobrą stronę, czy czas na szybką zmianę kursu.

I właśnie ta precyzja sprawia, że nie rozmieniasz się na drobne, bo wiesz, że każda godzina Twojej pracy musi przybliżać Cię do osiągnięcia progu rentowności. Zamiast tracić czas na wybieranie koloru wizytówek, co sugerują niektóre durne poradniki, skupiasz się na tym, co faktycznie przynosi pieniądze. Twój własny plan to taka mapa drogowa, która nie pozwoli Ci skręcić w ślepą uliczkę tylko dlatego, że akurat pojawiła się jakaś nowa, błyszcząca okazja marketingowa.

Pamiętaj też, że posiadanie własnej listy priorytetów działa jak filtr bezpieczeństwa, gdy przychodzą gorsze dni – a te na pewno przyjdą, bo taki jest biznes. Kiedy nagle koszty stałe rosną o 30% z powodu inflacji czy nowych przepisów, nie wpadasz w panikę, tylko zaglądasz do swoich notatek i sprawdzasz, gdzie masz zapas, a gdzie musisz docisnąć. To Twoja osobista kotwica, która trzyma Cię w pionie, podczas gdy inni, jadący na gotowcach, miotają się bez sensu od ściany do ściany.

Dlaczego samodzielne dopracowanie planu to najlepsza inwestycja?

Dowiesz się o swojej firmie więcej, niż myślisz

Pamiętasz Marka, który chciał otworzyć kawiarnię? Myślał, że marża na espresso to czysty zysk, dopóki nie usiadł do tabelki i nie wliczył w to serwisu ekspresu za 2000 zł rocznie oraz kosztów utylizacji fusów. Kiedy sam grzebiesz w danych, nagle okazuje się, że Twoja grupa docelowa wcale nie siedzi na Facebooku, tylko szuka usług lokalnie na grupach osiedlowych. To jest ten moment „eureka”, którego nie da Ci żaden PDF z sieci, bo tamte dane są po prostu martwe i nieprzystosowane do Twojej lokalizacji.

Analizując rynek pod kątem własnego pomysłu, odkrywasz, że lokalna konkurencja ma słabe opinie właśnie tam, gdzie Ty możesz zabłysnąć – na przykład w szybkości dostawy czy jakości obsługi klienta. I to są te detale, które budują Twoją przewagę konkurencyjną już na starcie. Bo przecież nie chcesz być kolejnym klonem, prawda? Chcesz wiedzieć dokładnie, dlaczego klient ma zostawić pieniądze u Ciebie, a nie u gościa za rogiem, a tego dowiesz się tylko przekopując się przez realne liczby i opinie.

To Twoja mapa drogowa do sukcesu

Wyobraź sobie, że jedziesz w góry, ale zamiast aktualnej mapy, masz w ręku szkic kogoś, kto był tam dziesięć lat temu i to w zupełnie innym regionie. No bez sensu. Własny plan działa jak precyzyjny GPS ustawiony pod Twoje możliwości finansowe i czasowe. Pozwala Ci wyznaczyć realne kamienie milowe, jak na przykład zdobycie pierwszych 50 klientów w trzy miesiące, a nie mityczne „zwiększanie zasięgów”, o którym piszą w darmowych szablonach ściągniętych z neta.

I co najważniejsze, taki plan przygotowuje Cię na najgorsze, bo rozpisując go, musisz zadać sobie pytanie: „co zrobię, jeśli sprzedaż spadnie o 30%?”. To nie jest czarnowidztwo, to realne zarządzanie ryzykiem, które ratuje tyłek, gdy przychodzi pierwszy gorszy miesiąc i nagle trzeba ciąć koszty. Mając gotowe scenariusze w głowie, nie panikujesz, tylko po prostu wyciągasz plan B i działasz dalej zgodnie z instrukcją, którą sam dla siebie stworzyłeś, mając pełną kontrolę nad sytuacją.

Biznes to nie jest sztywna konstrukcja, ale żywy organizm, więc Twoja mapa musi być elastyczna i gotowa na szybkie zmiany kursu. Ale żeby wiedzieć, jak skręcić w bok, musisz najpierw znać główny kierunek i wiedzieć, ile paliwa masz w baku. Dobre planowanie pozwala Ci zachować kontrolę nad budżetem, zamiast przepalać pieniądze na przypadkowe reklamy, które „może zadziałają”. Bo w biznesie nie chodzi o to, żeby biegać wszędzie, tylko żeby biec tam, gdzie faktycznie jest meta i Twoje pieniądze.

Co się stanie, gdy pominiesz ten krok?

Zastanawiałeś się kiedyś, jak bardzo bolesne może być zderzenie z rzeczywistością, gdy Twój plan opiera się na danych z innego kraju albo sprzed pięciu lat? Kiedy bezmyślnie kopiujesz gotowca, tracisz jedyną szansę na zrozumienie własnych procesów biznesowych, a to prosta droga do tego, żebyś obudził się z ręką w nocniku, gdy przyjdzie do płacenia pierwszych poważnych faktur. Bo wiesz, biznesplan to nie jest tylko kartka papieru dla urzędnika, to Twoja mapa drogowa, bez której po prostu błądzisz po omacku w gęstej mgle rynkowych niepewności.

Banki i inwestorzy wyczują brak autentyczności na kilometr, uwierz mi na słowo. Jeśli podczas spotkania nie będziesz potrafił obronić liczb, bo ich po prostu nie wyliczyłeś samemu, Twoje szanse na uzyskanie finansowania spadają niemal do zera. Nie da się oszukać kogoś, kto widział tysiące takich „kopiuj-wklej” projektów i od razu widzi, że nie masz bladego pojęcia o kosztach zmiennych w swojej branży.

Ryzyko działania na oślep

Jak myślisz, ile pieniędzy przepalisz na marketing, który jest skierowany do zupełnie innej grupy docelowej, tylko dlatego, że tak było napisane w darmowym szablonie z sieci? Statystyki są bezlitosne – nawet 42% startupów upada, bo po prostu nie ma realnego zapotrzebowania rynkowego na ich produkt, a Ty tego nigdy nie sprawdzisz, kopiując cudzy, teoretyczny pomysł. Działasz wtedy jak kapitan statku bez kompasu, który liczy na to, że jakoś to będzie, ale prądy rynkowe szybko zweryfikują tę naiwność.

Brak rzetelnej analizy konkurencji lokalnej sprawi, że zostaniesz zjedzony przez mniejszych, ale bardziej świadomych graczy, zanim w ogóle zdążysz rozwinąć skrzydła. Jeśli nie wiesz, jakie stawki oferuje pan Janek z biura obok, to Twoja „unikalna propozycja sprzedaży” z internetowego wzoru może okazać się po prostu śmieszna dla Twoich potencjalnych klientów.

Bez własnej analizy ryzykujesz, że Twój biznes stanie się tylko kolejną smutną cyfrą w statystykach upadłości.

Uniknijmy typowych pułapek

Czy naprawdę wierzysz, że Twoje koszty najmu lokalu będą identyczne jak u kogoś z Warszawy, jeśli otwierasz swój biznes w małym miasteczku na Podlasiu? Największą pułapką, w jaką wpadają początkujący, jest zbyt optymistyczne prognozowanie przychodów, które w gotowcach zawsze wyglądają różowo, a rzeczywistość zwykle daje nam mocno w kość już w pierwszym kwartale działalności. Musisz brać pod uwagę takie detale jak sezonowość, przestoje w dostawach czy chociażby galopującą inflację, która potrafi wywrócić tabelki w Excelu do góry nogami w zaledwie kilka miesięcy.

Pamiętaj, że Twój biznesplan to żywy dokument, a nie statyczny plik PDF, który ma tylko ładnie wyglądać w szufladzie i zbierać kurz. Jeśli nie wpiszesz tam realnych stawek za prąd, paliwo czy ZUS, które przecież ciągle się zmieniają, to Twoja marża rozpłynie się szybciej niż lody w upalny dzień. I co wtedy zrobisz? Kolejny szablon z neta Cię przed tym nie uratuje, bo on nie zna specyfiki Twojego regionu ani aktualnej sytuacji podatkowej.

Zamiast brać gotowe formułki, usiądź i rozpisz swój najgorszy możliwy scenariusz finansowy, bo to on uratuje Ci skórę, gdy sprawy pójdą nie po Twojej myśli. Jeśli Twój plan nie przewiduje czarnej godziny, gdy sprzedaż spadnie o 30 procent, to tak naprawdę nie masz planu, tylko listę życzeń, która pęknie jak bańka mydlana przy pierwszym poważniejszym kryzysie na rynku.

Dlaczego gotowy biznesplan ściągnięty z Internetu nie jest dla Ciebie?

Twoje marzenia o własnej firmie to nie jest jakaś tam tabelka w Excelu, którą ktoś wrzucił do sieci pięć lat temu, bo Twój pomysł ma duszę, a ten szablon… no cóż, on jej po prostu nie ma. Jeśli myślisz, że bank albo inwestor nie wyczują na kilometr, że to zwykłe „kopiuj-wklej”, to niestety jesteś w błędzie i to kosztownym. Bo Twój biznes to Ty, Twoja energia i Twój unikalny sposób patrzenia na rynek, a nie czyjeś stare przemyślenia sprzed dekady.

Bo Twój biznes to Ty.

Pomyśl o tym w ten sposób – czy kupiłbyś garnitur szyty na miarę zupełnie obcej osoby i liczył, że będziesz w nim wyglądać jak milion dolarów? No właśnie. Gotowiec nie uwzględni Twojej lokalizacji, specyfiki Twoich klientów ani tych wszystkich małych detali, które sprawiają, że Twój pomysł jest unikalny. A przecież chcesz wygrać, prawda? Więc przestań szukać drogi na skróty, bo one zazwyczaj prowadzą prosto w ślepą uliczkę, a Ty przecież zasługujesz na plan, który faktycznie zadziała w Twojej rzeczywistości i pomoże Ci zarobić konkretne pieniądze.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *