Franczyza McDonald’s – jakie warunki należy spełnić?

admin
admin
Dodane przezadmin
26 minut czytania

Marzysz o własnej budce z burgerami, ale McDonald’s to zupełnie inna liga, bo tutaj nie Ty ustalasz reguły, tylko gigant z USA. Zastanawiasz się, czy Twój portfel udźwignie 1,8 mln zł wkładu własnego? Bo to absolutne minimum, bez którego nawet nie masz co pukać do ich drzwi!

Musisz też być gotowy na rezygnację z innych biznesów i pełne oddanie, więc zapomnij o wolnych weekendach. Ale hej, rozpoznawalność marki i gotowy system to potężny as w Twoim rękawie, prawda? Pytanie tylko, czy przejdziesz mordercze szkolenie trwające niemal rok?

Dlaczego franczyza McDonald’s?

Ostatnio w branży gastronomicznej wszyscy gadają o totalnej automatyzacji i AI, a McDonald’s już dawno wdrożył rozwiązania, które inni dopiero nieśmiało testują. Widzisz te wszystkie kioski i aplikacje? To nie przypadek, bo ta sieć to najlepiej naoliwiona maszyna biznesowa na świecie, która przetrwała każdy kryzys od lat 50. XX wieku i wciąż dyktuje warunki na rynku.

Wybierając ten model, nie bawisz się w testowanie przepisów w swojej kuchni, bo dostajesz do ręki system operacyjny sprawdzony w ponad 100 krajach. To trochę tak, jakbyś kupował bilet do pierwszej klasy w biznesie – ryzyko porażki jest zminimalizowane do absolutnego minimum, o ile tylko będziesz trzymać się tych ich twardych, czasem wręcz rygorystycznych zasad.

Co jest w niej takiego świetnego?

Przede wszystkim to, że nie musisz wymyślać koła na nowo, bo McDonald’s daje Ci dostęp do legendarnego Hamburger University, gdzie uczą Cię zarządzać milionami dolarów obrotu tak, jakby to była najprostsza rzecz na świecie. Wiedziałeś, że ponad 90% restauracji na świecie prowadzą niezależni franczyzobiorcy? To pokazuje, że ten model po prostu działa i pozwala na realne budowanie majątku, który zostanie w Twojej rodzinie na pokolenia.

Ale to nie tylko kasa, ale też logistyka, która potrafi urwać głowę swoją precyzją. Masz dostęp do łańcucha dostaw, o którym inni mogą tylko pomarzyć, co w praktyce oznacza, że Twoje koszty są często niższe niż u małej konkurencji za rogiem. I to jest właśnie ta magia… masz najniższe ceny zakupu surowców przy zachowaniu najwyższych standardów, co przy dzisiejszej inflacji jest po prostu zbawienne dla Twojego portfela.

Moje zdanie o sile marki

Spójrz na te złote łuki i powiedz mi szczerze, że ich nie znasz – to logo jest rozpoznawalne bardziej niż jakiekolwiek inne znaki graficzne w historii. Twoja pozycja jako przedsiębiorcy rośnie w momencie podpisania umowy, bo stajesz się partnerem giganta, którego wartość wycenia się na dziesiątki miliardów dolarów. To daje Ci niesamowitą przewagę na start, bo nie musisz walczyć o każdego pierwszego klienta… on już tam jest i po prostu czeka na swojego ulubionego burgera.

I wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze? Ta marka buduje lojalność od najmłodszych lat, co zapewnia Ci stały dopływ klientów przez dekady, a nie tylko krótką, sezonową modę na jakiś konkretny typ jedzenia. To nie jest biznes na pięć minut, ale potężna forteca finansowa, która opiera się na psychologii i przyzwyczajeniach, których ludzie nie zmieniają ot tak.

Bo prawda jest taka, że siła McDonald’s leży w tej ich morderczej powtarzalności, której nie da się podrobić w żadnym innym modelu. Nieważne, czy Twój lokal jest w centrum Warszawy, czy na obrzeżach Nowego Jorku, klient oczekuje dokładnie tego samego smaku i go dostaje za każdym razem. To sprawia, że Twoje ryzyko operacyjne drastycznie spada, a Ty możesz skupić się na zarządzaniu ludźmi, mając za plecami marketingową bestię, która wydaje fortunę na reklamy, żebyś Ty nie musiał się o to martwić.

Prawdziwe koszty inwestycji początkowej

Ile gotówki naprawdę potrzebujesz?

Musisz mieć świadomość, że wejście do świata złotych łuków wymaga posiadania co najmniej 2 milionów złotych płynnych środków własnych, które nie mogą pochodzić z kredytu. To twardy warunek, którego nie przeskoczysz, bo korporacja chce mieć pewność, że masz solidny fundament finansowy i nie zbankrutujesz przy pierwszym lepszym wahaniu rynku. Całkowity koszt uruchomienia nowej restauracji w Polsce zazwyczaj zamyka się w przedziale od 5 do 7 milionów złotych, zależnie od tego, czy budujesz obiekt od zera, czy przejmujesz istniejący lokal.

Dlaczego te kwoty są tak gigantyczne? Bo płacisz za absolutnie wszystko – od najnowocześniejszych systemów kuchennych, przez designerskie meble, aż po zaawansowane kioski do zamawiania, które kosztują małą fortunę. McDonald’s nie bawi się w półśrodki i jeśli ich standardy mówią, że masz mieć konkretny model grilla za kilkadziesiąt tysięcy, to po prostu musisz go kupić. Twoja gotówka znika błyskawicznie na etapie wyposażania, a przecież jeszcze nawet nie otworzyłeś drzwi dla pierwszego klienta!

Twoje osobiste oszczędności muszą pokryć minimum 25% całkowitej inwestycji, a resztę możesz sfinansować kredytem, o ile masz świetną zdolność.

Czy istnieją ukryte koszty?

Opłata wstępna za samą licencję to obecnie 45 000 dolarów, ale to tylko bilet wstępu do bardzo drogiego kina, w którym za popcorn płacisz co miesiąc. Mało kto o tym głośno mówi, ale Twoje dziewięciomiesięczne szkolenie jest całkowicie bezpłatne w sensie nauki, ale to Ty pokrywasz koszty dojazdów, hoteli i utrzymania się przez ten czas bez żadnych dochodów. To brutalny test wytrzymałości finansowej, bo przez prawie rok tylko wydajesz pieniądze, nie mogąc prowadzić w tym czasie innej działalności, która odciągałaby Twoją uwagę od nauki smażenia frytek.

Potem zaczynają się schody z comiesięcznymi opłatami, gdzie oddajesz 4% przychodu na fundusz reklamowy i zazwyczaj około 4% jako stałą opłatę licencyjną. Ale najciekawszy jest czynsz, bo on nie jest stały – McDonald’s często pobiera procent od Twojego obrotu, co oznacza, że im ciężej pracujesz i im więcej zarabiasz, tym więcej oddajesz centrali. Czy to boli? Pewnie tak, ale w zamian dostajesz markę, którą zna każde dziecko na planecie, więc coś za coś.

Musisz też brać pod uwagę cykliczne modernizacje, bo sieć co kilka lat wymusza tak zwany „remodeling” i nie interesuje ich, że Twoje kanapy wyglądają jak nowe. Jeśli centrala uzna, że teraz modny jest beton i drewno, to musisz wyłożyć kilkaset tysięcy złotych na remont, żeby utrzymać standardy sieci. To są realne wydatki, które potrafią wydrenować portfel w najmniej oczekiwanym momencie, dlatego zawsze musisz mieć odłożoną potężną rezerwę finansową na „widzimisię” korporacji.

Jakie są wymagania na start?

Czy potrzebujesz doświadczenia?

Znam faceta, który przez piętnaście lat siedział za biurkiem w korporacji finansowej i o smażeniu frytek wiedział tyle, co z reklam w telewizji, a dzisiaj zarządza trzema lokalami pod złotymi łukami i radzi sobie świetnie. McDonald’s wcale nie szuka mistrzów kuchni ani osób, które całe życie spędziły w gastronomii. Szukają ludzi, którzy potrafią zarządzać dużymi zespołami i mają żyłkę do interesów, a całej reszty operacyjnej magii po prostu Cię nauczą od zera.

Musisz się jednak przygotować na to, że proces szkolenia to nie są dwa tygodnie luźnego przyuczenia przy kawie. To trwa zazwyczaj od 9 do nawet 12 miesięcy, gdzie przejdziesz przez każde możliwe stanowisko – od mopa i czyszczenia grilla, przez kasę, aż po zarządzanie całą zmianą. Brzmi to jak wyzwanie? Bo tak właśnie jest, ale dzięki temu będziesz dokładnie wiedzieć, co czuje Twój pracownik o 22:00 w gorącą sobotę, gdy kolejka nie ma końca.

I to jest klucz do ich sukcesu, bo jako licencjobiorca stajesz się częścią maszyny, która musi działać bez zgrzytów.

Podejdź poważnie do standardów

Mój znajomy kiedyś zażartował przy piwie, że chciałby dodać do menu w swoim lokalu własny sos czosnkowy, bo przecież Polacy go kochają… Szybko mu wybili to z głowy na etapie rozmów kwalifikacyjnych. W McDonald’s nie ma miejsca na radosną twórczość czy eksperymenty z recepturami, bo tutaj liczy się bezwzględna powtarzalność i globalny standard, który sprawia, że cheeseburger smakuje identycznie w Warszawie, Berlinie czy Nowym Jorku. Jeśli masz duszę artysty, który musi codziennie coś zmieniać po swojemu, to ta franczyza może Cię zwyczajnie przytłoczyć swoją dyscypliną.

Wszystko kręci się wokół legendarnego już systemu QSC&V (Quality, Service, Cleanliness, Value), czyli jakości, obsługi, czystości i wartości. To Twoja nowa Biblia. Każdy krok, od sposobu witania gościa po czas, w jakim mięso trafia z zamrażarki na grill, jest opisany w grubych podręcznikach operacyjnych, których musisz przestrzegać co do joty. Bo jeden brudny stolik albo zimne frytki rzutują na opinię o całej sieci, a na to centrala nigdy sobie nie pozwoli.

I nie myśl sobie, że te kontrole to tylko czysta formalność, którą załatwisz uśmiechem i dobrym słowem. Tajemniczy klienci i oficjalne audyty sprawdzają absolutnie wszystko: od temperatury produktów, przez czas oczekiwania na zamówienie, aż po to, czy każda płytka w łazience lśni czystością. Jeśli zawalisz te testy kilka razy z rzędu, Twoja licencja może zawisnąć na bardzo cienkim włosku, więc musisz być osobą, która kocha procedury bardziej niż własną wygodę.

Jak przejść przez proces aplikacji

Wskazówki na gładki start

Jak sprawić, by Twoja aplikacja nie wylądowała w koszu już na starcie? Myślisz pewnie, że wystarczy wypełnić formularz i czekać na telefon, ale no nie do końca, bo McDonald’s szuka liderów, a nie tylko inwestorów z grubym portfelem. Musisz pokazać, że rozumiesz ich kulturę pracy i jesteś gotów na 9-miesięczne szkolenie, które wyciśnie z Ciebie siódme poty – nikt tutaj nie daje licencji za ładne oczy. Pamiętaj, że szczerość w kwestii Twoich finansów to absolutna podstawa, bo jeśli ukryjesz jakieś zobowiązania, system to wyłapie szybciej niż myślisz.

Zanim w ogóle klikniesz „wyślij”, upewnij się, że masz przygotowane konkretne odpowiedzi na pytania o zarządzanie zespołem i sytuacje kryzysowe. Nie bój się też mówić o swoich porażkach, bo korporacja ceni wyciąganie wniosków bardziej niż wyidealizowane CV, które wygląda zbyt pięknie, by było prawdziwe. Bądź sobą, ale taką wersją siebie, która nie boi się pracy u podstaw i rozumie, że sukces franczyzy buduje się na zapleczu, a nie tylko przy kawie z kontrahentami.

  • Przygotuj pełną dokumentację finansową potwierdzającą posiadanie co najmniej 1,8 mln zł środków własnych.
  • Pokaż swoją pasję do operacji, bo to biznes oparty na detalach i powtarzalności każdego ruchu.
  • Bądź gotowy na testy psychologiczne oraz wieloetapowe rozmowy z zarządem, które sprawdzą Twoją odporność.

Jakiekolwiek niedopowiedzenia w Twoim wniosku mogą sprawić, że stracisz szansę na ten biznes życia.

Częste pułapki, których warto unikać

Gdzie najłatwiej wyłożyć się podczas rekrutacji na franczyzobiorcę? Wielu kandydatów wpada w pułapkę myślenia, że skoro mają sukcesy w innych branżach, to tutaj pójdzie im jak z płatka… Błąd! McDonald’s ma swój specyficzny system, którego nie zmienisz, choćbyś miał trzy doktoraty z ekonomii i dwadzieścia lat doświadczenia w handlu. Jeśli podczas rozmowy zaczniesz sugerować, że wiesz lepiej, jak smażyć frytki albo układać grafik, to prawdopodobnie szybko się pożegnacie, bo oni szukają kogoś, kto potrafi się dostosować do globalnych standardów, a nie rewolucjonisty.

Innym problemem jest bagatelizowanie czasu, jaki musisz poświęcić na naukę od zera. Nie możesz po prostu wysłać pracownika na szkolenie, a samemu pojechać na wakacje na Bali. Musisz osobiście przejść przez każdy etap – od mycia podłóg po zarządzanie skomplikowanymi dostawami w środku nocy. Jeśli Twoja rodzina nie akceptuje faktu, że przez pierwszy rok będziesz spędzać w restauracji po 12 godzin dziennie, to lepiej odpuść sobie ten temat już teraz, bo ten biznes pożera czas jak nic innego.

Największym sitem jest zazwyczaj trzydniowa praktyka w restauracji, czyli tzw. OJE (On-the-Job Evaluation). To tam wychodzi szydło z worka! Jeśli będziesz się krzywić na widok brudnego stolika albo uznasz, że obsługa klienta przy kasie jest poniżej Twojej godności, to Twoja przygoda skończy się szybciej niż promocja na Drwala. McDonald’s patrzy na to, jak reagujesz na stres i tempo pracy, więc udawanie kogoś, kim nie jesteś, po prostu nie przejdzie – tam liczy się autentyczne zaangażowanie i pokora wobec systemu.

Bieżące koszty – czego się spodziewać?

Opłaty licencyjne i prowizje

Wyobraź sobie, że Twój lokal tętni życiem, a zapach frytek przyciąga tłumy, ale zanim policzysz czysty zysk, musisz pamiętać o comiesięcznym „podatku” od sukcesu, który jest nieunikniony. Prowadząc restaurację pod złotymi łukami, regularnie oddajesz część swoich przychodów, co w świecie franczyzy nazywamy opłatą serwisową, która zazwyczaj wynosi około 5% sprzedaży netto. To cena za korzystanie z potężnego systemu operacyjnego i wsparcie, którego nie dostaniesz nigdzie indziej, ale musisz być gotowy na to, że te pieniądze znikają z Twojego konta automatycznie, niezależnie od tego, jak wysokie miałeś marże w danym miesiącu.

Ale to nie koniec wydatków na markę, bo dochodzi jeszcze składka na fundusz marketingowy, oscylująca wokół 4%, dzięki której Twoi klienci widzą reklamy w telewizji i internecie w każdym zakątku kraju. I choć może Cię czasem boleć serce, gdy przelewasz te sumy, to właśnie one sprawiają, że nie musisz się martwić o budowanie rozpoznawalności od zera. Po prostu płacisz za to, że cały świat kojarzy Twoje logo z szybkim i powtarzalnym jedzeniem, więc traktuj to jako inwestycję w stały dopływ głodnych gości, którzy przychodzą do Ciebie, bo znają markę od dziecka.

Utrzymanie biznesu w ruchu

Pewnego razu znajomy franczyzobiorca opowiadał mi, jak nagła awaria nowoczesnej maszyny do lodów w środku upalnego lipca niemal doprowadziła go do szału – i to właśnie są te momenty, w których doceniasz posiadanie solidnych rezerw finansowych na bieżące naprawy. Codzienne operacje to nie tylko zakup bułek i mięsa, ale też ogromne koszty pracownicze oraz media, które przy obecnych cenach prądu potrafią nieźle namieszać w Twoim biznesplanie, jeśli nie pilnujesz ich każdego dnia. Musisz dbać o to, żeby standardy czystości i jakości były zachowane co do milimetra, a to oznacza regularne przeglądy techniczne i wymianę zużytego sprzętu, co generuje stałe, niemałe wydatki, o których często zapomina się na etapie planowania.

A co z samym towarem? Twoje magazyny muszą być zawsze pełne, a łańcuch dostaw McDonald’s jest niezwykle rygorystyczny, co oznacza, że nie możesz sobie ot tak kupić tańszej sałaty na lokalnym rynku, bo liczy się tylko ta z certyfikowanego źródła, która przeszła setki testów jakościowych. To bezpieczeństwo i powtarzalność kosztują więcej niż produkty „no-name”, ale dzięki temu masz pewność, że żaden klient nie wróci do Ciebie z reklamacją dotyczącą świeżości składników. Czy to się opłaca? Tak, bo lojalność klienta buduje się latami, a traci w pięć minut przez jeden błąd w jakości.

Pamiętaj też, że koszty szkolenia personelu praktycznie nigdy się nie kończą, ponieważ rotacja w branży gastronomicznej jest naturalnie wysoka i musisz ciągle inwestować w nowych ludzi, by Twój zespół działał jak dobrze naoliwiona maszyna. Każdy nowy pracownik musi przejść przez system szkoleń, co kosztuje Twój czas i pieniądze, ale bez tego standardy obsługi, z których słynie sieć, po prostu by się zawaliły, a Ty straciłbyś kontrolę nad tym, co dzieje się na kuchni czy przy kasie.

Szkolenia i wsparcie – co otrzymasz?

Czego nauczy Cię McDonald’s?

Wyobraź sobie, że zamiast eleganckiego garnituru zakładasz zwykły fartuch i przez dobrych kilka tygodni stoisz na kasie albo przerzucasz mięso na grillu, bo dokładnie tak zaczyna się Twoja droga w Uniwersytecie Hamburgera. To nie jest tylko teoria z nudnych podręczników, ale intensywny program szkoleniowy trwający od 9 do 12 miesięcy, podczas którego musisz poznać każdy, nawet najmniejszy trybik w tej ogromnej maszynie. Nauczysz się zarządzać ludźmi, kontrolować koszty food cost i ogarniać logistykę dostaw tak sprawnie, żeby w Twojej restauracji nigdy nie zabrakło bułek w szczycie obiadowym.

I nie myśl sobie, że to tylko machanie łopatką do frytek, bo sieć kładzie ogromny nacisk na standardy jakości i bezpieczeństwa żywności, które są wręcz legendarne. Dowiesz się, jak czytać raporty finansowe i jak reagować, gdy wskaźniki sprzedaży nagle zaczną spadać. A wszystko to dzieje się pod okiem doświadczonych instruktorów, którzy widzieli już chyba każdą możliwą wpadkę w tym biznesie. Bo przecież w McDonald’s nic nie dzieje się przez przypadek i każda sekunda Twojej pracy jest zoptymalizowana pod kątem maksymalnego zysku.

Ile wsparcia faktycznie dostaniesz?

Kiedy już w końcu przetniesz wstęgę i przyjmiesz pierwszych gości, wcale nie zostajesz rzucony na głęboką wodę bez koła ratunkowego, bo nad Twoim biznesem czuwa Opiekun Operacyjny (Field Consultant). To Twój prywatny doradca i jednocześnie surowy audytor, który regularnie wpada z wizytą, żeby sprawdzić, czy frytki są idealnie chrupiące, a łazienki lśnią czystością. Masz też dostęp do potężnej machiny marketingowej, więc nie musisz łamać sobie głowy nad reklamą w telewizji czy internecie – centrala robi to za Ciebie, pompując miliony w promocję nowych burgerów, które ludzie i tak kupią.

Wsparcie techniczne i operacyjne działa 24/7, więc nawet jeśli w środku nocy padnie Ci system kasowy, nie jesteś z tym problemem sam.

Ale musisz mieć świadomość, że to wsparcie to też stała kontrola i bardzo wąskie pole do własnej inwencji, bo tutaj nie ma miejsca na radosną twórczość w menu. Dostajesz gotowe receptury, sprawdzonych dostawców i systemy IT, które po prostu działają, ale w zamian musisz grać dokładnie tak, jak Ci zagrają. Czy to ogranicza Twoją wolność jako przedsiębiorcy? Trochę tak, ale dzięki temu ryzyko bankructwa jest minimalne w porównaniu do otwierania własnej, autorskiej knajpy, gdzie każdy błąd mógłby Cię kosztować fortunę… a tutaj masz za plecami globalnego giganta.

Franczyza McDonald’s – jakie warunki należy spełnić?

Wyobraź sobie, że stoisz wieczorem przed tymi świecącymi, złotymi łukami i nagle dociera do Ciebie, że to mógłby być Twój własny kawałek tortu. Ale żeby w ogóle wejść do tej ligi, musisz mieć nie tylko naprawdę gruby portfel, ale i stalowe nerwy- bo McDonald’s to maszyna, która po prostu nie wybacza żadnych błędów. Masz te kilkaset tysięcy złotych wolnych środków i jesteś gotów na to, żeby Twoje życie kręciło się wokół burgerów i frytek przez najbliższe lata? Bo umówmy się, oni wcale nie szukają kogoś, kto tylko wyłoży kasę i będzie czekał na przelewy, siedząc sobie wygodnie na kanapie.

To gra o naprawdę wysoką stawkę, gdzie liczy się każda sekunda wydawania zamówienia.

Więc jeśli czujesz, że masz w sobie ten gen przedsiębiorcy i nie boisz się naprawdę ciężkiej harówki, to może być Twoja szansa na życiowy sukces. Ale pamiętaj, że to nie jest krótki sprint, tylko bardzo długi maraton, gdzie Twoja determinacja liczy się bardziej niż cokolwiek innego. I co, czujesz, że dasz radę przejść przez to gęste sito rekrutacyjne i te wszystkie szkolenia, żeby w końcu usłyszeć, że restauracja jest Twoja?

Większość z nas, kiedy myśli o stabilnym biznesie, ma przed oczami te słynne frytki i burgery, które sprzedają się przecież same, prawda? Ale prawda jest taka, że McDonald’s to nie jest po prostu kolejna franczyza, którą kupujesz i zapominasz, bo ich wymagania potrafią zwalić z nóg nawet doświadczonych przedsiębiorców.

Chodzi o to, że oni nie szukają tylko kogoś z portfelem, ale kogoś, kto odda temu serce i każdą wolną chwilę. Jeśli zastanawiasz się, czy masz to coś, co pozwoli Ci stanąć pod złotymi łukami, to musisz wiedzieć, że poprzeczka wisi naprawdę wysoko.

To nie jest zabawa dla amatorów, tylko twarda gra o wielką stawkę.

FAQ

Q: Ile tak naprawdę trzeba mieć kasy na start, żeby w ogóle z nimi gadać?

A: No i tu zaczynają się schody, bo McDonald’s nie bawi się w drobne i musisz mieć co najmniej 2 miliony złotych czystej gotówki. I uwaga – to nie mogą być pieniądze z kredytu ani pożyczone od rodziny, bo oni chcą widzieć Twoje własne, wypracowane środki. To jest tylko wkład własny na start, bo cała inwestycja w restaurację może kosztować znacznie więcej, ale te dwa miliony to absolutne minimum, żeby w ogóle przeszli do konkretów. Bo przecież wyposażenie kuchni, wystrój i te wszystkie systemy kosztują fortunę, więc musisz być finansowo przygotowany na spory wydatek już na wejściu.

Q: Czy mogę po prostu zainwestować pieniądze i zatrudnić kogoś, kto będzie tym zarządzał za mnie?

A: Zapomnij o tym, serio, bo to tak nie działa w tym systemie. McDonald’s szuka operatorów, a nie inwestorów, którzy chcą tylko patrzeć na przelewy siedząc na plaży. Musisz być na miejscu, zarządzać ludźmi, pilnować standardów i po prostu żyć tą restauracją każdego dnia. To jest praca na pełen etat, a nawet więcej, bo oni wymagają osobistego zaangażowania w każdą pierdołę. Jeśli nie planujesz samemu stać za sterami i pilnować interesu, to Twoja aplikacja wyląduje w koszu szybciej niż myślisz.

Oni chcą lidera, który pociągnie zespół za sobą, a nie kogoś, kto tylko wykłada gotówkę.

Q: Jak długo trwa całe to przygotowanie i czy faktycznie muszę smażyć burgery na szkoleniu?

A: Tak, dokładnie tak to wygląda i nie ma żadnej drogi na skróty, nawet jak masz trzy dyplomy z zarządzania. Szkolenie trwa zazwyczaj od 9 do nawet 12 miesięcy i przez ten czas uczysz się wszystkiego od zera, dosłownie od mycia podłóg i smażenia frytek. Bo jak masz zarządzać restauracją, skoro nie wiesz, jak działa maszyna do lodów albo ile sekund ma się smażyć mięso? To jest mega intensywny czas, za który nie dostajesz wynagrodzenia, a na koniec i tak muszą Cię ocenić, czy w ogóle nadajesz się na franczyzobiorcę. Więc jeśli nie masz w sobie pokory, żeby założyć fartuch i pracować ramię w ramię z nastolatkami na zmianie, to nie masz tam czego szukać.

To jest prawdziwa szkoła życia, a nie tylko zwykły kurs biznesowy.

Więc zanim wyślesz zgłoszenie, zastanów się dwa razy, czy jesteś gotowy na taką rewolucję w życiu. Bo prowadzenie własnego Maca to prestiż, ale okupiony naprawdę ciężką harówką. Ale hej, jeśli masz tę iskrę i odpowiednie zaplecze, to może to być najlepsza decyzja w Twoim życiu zawodowym!

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *