Etna – jak zdobyć najwyższy wulkan w Europie

admin
admin
Dodane przezadmin
27 minut czytania

Etna ma obecnie około 3357 metrów wysokości, choć ta liczba ciągle skacze przez erupcje, więc nigdy nie wiesz, co właściwie zastaniesz na szczycie… planujesz tam wejść? Tylko pamiętaj, że pogoda w górach zmienia się w sekundę i bez porządnych butów oraz przewodnika nie ma co ryzykować spaceru pod kratery. Tu nie ma żartów.

Ale słuchaj, te księżycowe panoramy po prostu zwalają z nóg! Bo czy jest coś lepszego niż stanięcie na szczycie aktywnego giganta? Więc pakuj swój plecak, bo przygoda czeka.

Dlaczego wejście na Etnę to absolutny obowiązek

Co jest takiego wyjątkowego w tym wulkanie?

Często słyszę, że Etna to po prostu kolejna góra do odhaczenia na turystycznej mapie, ale to totalna bzdura, bo przecież mówimy o najbardziej aktywnym wulkanie w całej Europie, który dosłowie żyje pod Twoimi stopami. To nie jest martwa skała, tylko potężny gigant o wysokości około 3357 metrów n.p.m. – choć ta liczba ciągle się zmienia przez kolejne erupcje – który potrafi pluć lawą i popiołem w najmniej oczekiwanym momencie. I to właśnie ta nieprzewidywalność sprawia, że każda wyprawa jest inna.

A wiedziałeś, że Etna ma aż cztery kratery szczytowe? To nie jest jeden nudny stożek, jak na rysunkach w podręcznikach, ale skomplikowany system, gdzie Bocca Nuova czy Voragine potrafią zafundować Ci pokaz siły natury, którego nie zapomnisz do końca życia. Bo widzisz, stojąc tam na górze, czujesz to specyficzne drżenie ziemi i zapach siarki, który przypomina, że Twoje bezpieczeństwo zależy tu od humoru góry, a nie tylko od markowych butów trekkingowych, które masz na nogach. To miejsce uczy pokory. Szybko.

Szybki rzut oka na widoki

Niektórzy myślą, że na Etnie zobaczysz tylko nudny, czarny pył i nic poza tym. No cóż, grubo się mylą! Kiedy w końcu staniesz na krawędzi, Twoim oczom ukaże się niesamowity kontrast między czarną, zastygłą lawą a intensywnym błękitem Morza Jońskiego, który dosłownie zwala z nóg. Widok jest tak surrealistyczny, że momentami będziesz się zastanawiać, czy wciąż jesteś na Ziemi, czy może wylądowałeś na Marsie.

Przy dobrej widoczności możesz dostrzec nawet wybrzeże Kalabrii, a to już nie lada gratka dla fanów dalekich obserwacji. Ale uważaj, bo nagłe załamania pogody i gęsta mgła potrafią w minutę zabrać Ci całą panoramę, zostawiając Cię w księżycowym, nieco przerażającym krajobrazie, gdzie nie widać własnych butów. Czy to nie brzmi jak prawdziwa przygoda? Właśnie po to się tam idzie.

I nie zapominaj o Valle del Bove. To gigantyczna depresja, która wygląda jak sceneria z mrocznego filmu science-fiction, gdzie zastygłe rzeki lawy tworzą skomplikowane wzory, jakich nie znajdziesz nigdzie indziej na świecie. To właśnie tam najlepiej widać, jak potężna niszczycielska siła wulkanu kształtuje Sycylię od tysięcy lat, sprawiając, że poczujesz się przy tym wszystkim naprawdę mały, ale jednocześnie niesamowicie żywy.

Jak się tam dostać – serio, to proste!

Gdzie zacząć swoją przygodę?

Zastanawiasz się, gdzie w ogóle wbić pinezkę w GPS-ie, żeby nie krążyć bez sensu po sycylijskich wioskach, kiedy lawa czeka? Twoim głównym celem powinno być Rifugio Sapienza, czyli schronisko położone na wysokości ok. 1900 m n.p.m., bo to właśnie stąd rusza większość szlaków i słynna kolejka linowa. Bo umówmy się – nikt nie chce marnować czasu na błądzenie, gdy ma przed sobą taką górę.

Większość podróżników wybiera południową stronę wulkanu, bo jest po prostu najlepiej skomunikowana z Katanią. Dojazd z centrum miasta zajmie Ci około godziny, a po drodze miniesz Nicolosi – urokliwe miasteczko, które wszyscy nazywają bramą do Etny. To tam warto zrobić ostatnie zakupy, bo im wyżej, tym ceny za zwykłą wodę szybują w kosmos!

Najlepsze opcje transportu

Myślisz, że bez własnego auta jesteś uziemiony w Katanii i możesz tylko pomarzyć o szczycie? Nic bardziej mylnego, chociaż musisz być rannym ptaszkiem, bo jedyny bezpośredni autobus firmy AST odjeżdża z okolic dworca głównego zazwyczaj około godziny 8:15 rano. I nie licz na to, że na Ciebie poczekają – Sycylijczycy mają swój luz, ale ten autobus jest wyjątkowo punktualny.

Wynajęcie samochodu to jednak totalna wygoda i wolność, bo droga SP92 jest niesamowicie widokowa i pozwala na przystanki tam, gdzie akurat spodoba Ci się zastygnięty jęzor lawy. Pamiętaj tylko o jednym – parking przy schronisku jest płatny i lokalni strażnicy tylko czekają, żeby wlepić mandat tym, którzy zostawili auto „na dziko” przy drodze. Serio, te kilka euro za bilet parkingowy to najtańsza polisa ubezpieczeniowa na Twoje wakacje.

I jeszcze mała rada, bo drogi na Etnę są kręte i czasem dość wąskie, więc jeśli nie czujesz się pewnie za kółkiem na górskich serpentynach, to może lepiej wybierz zorganizowany transport. Prowadzenie auta w chmurach bywa stresujące, zwłaszcza gdy nagle z mgły wyłoni się stado kóz albo inny turysta, który nagle zahamował, bo zobaczył ładny kamień. Ale jeśli kochasz prowadzić, to te zakręty dadzą Ci mnóstwo frajdy, tylko pilnuj hamulców przy zjeździe!

Przygotuj sprzęt – co tak naprawdę musisz spakować

Buty, które cię nie zawiodą

Myślisz pewnie, że skoro to gorąca Sycylia, to wystarczą ci stare adidasy albo sandały trekkingowe, ale to najprostsza droga do bolesnej kontuzji… Podłoże na Etnie to nie jest miły spacer po parku, tylko zdradliwy, ostry jak brzytwa pył wulkaniczny i luźne piargi, które wchodzą wszędzie. Potrzebujesz butów z twardą podeszwą i wysoką cholewką, bo skręcenie kostki na wysokości 3000 metrów to ostatnia rzecz, jakiej chcesz podczas urlopu.

I nie daj się zwieść tym, którzy mówią, że „jakoś to będzie” – bo nie będzie. Solidny bieżnik to podstawa, żebyś nie zjeżdżał w dół przy każdym kroku, a wierz mi, że podeszwa typu Vibram robi tu gigantyczną różnicę. Dobrze też zainwestować w stuptuty, bo te małe, czarne kamyczki wpadające do środka buta potrafią doprowadzić do szału już po pierwszym kilometrze podejścia.

Dobre buty to jedyna rzecz, na której nie możesz oszczędzać, jeśli chcesz wrócić o własnych siłach.

Nie zapomnij o warstwach!

Wiele osób zakłada, że skoro Etna to wulkan, to pod stopami będzie czuć bijące ciepło, więc wystarczy krótki rękawek i dobry humor… To kompletna bzdura! Na górze temperatura potrafi spaść o 15 stopni w porównaniu do Katanii, a wiatr urywa głowę tak mocno, że bez porządnej kurtki po prostu zamarzniesz zanim w ogóle zobaczysz krater. Ubieraj się na cebulkę, bo pogoda zmienia się tu w pięć minut – słońce może świecić, a za chwilę przykryje cię lodowata chmura.

I nie zapomnij o czymś, co zatrzyma ten wściekły wiatr. Cienka bluza to za mało, więc weź ze sobą lekki softshell albo kurtkę typu hardshell, która nie przepuści podmuchów. Bo wiesz, nawet jeśli na dole w Rifugio Sapienza jest przyjemne 25 stopni, to wyżej poczujesz się jak na środku mroźnej pustyni.

Ale to nie tylko o wiatr chodzi, bo słońce na tej wysokości operuje dwa razy mocniej niż na plaży. Krem z filtrem 50 to absolutny mus, chyba że chcesz wrócić z twarzą w kolorze lawy. I weź czapkę, serio – taką, która zakryje uszy, bo przewianie na Etnie to klasyk, który kończy się tygodniem w łóżku zamiast zwiedzania wyspy.

Pamiętaj, że góra nie wybacza braku szacunku do pogody, a hipotermia w lipcu jest tu jak najbardziej możliwa.

Wspinaczka – jak to wygląda w rzeczywistości?

Wyobraź sobie ten specyficzny dźwięk – chrupanie pod butami, które najbardziej przypomina chodzenie po potłuczonym szkle albo bardzo grubym, suchym żwirze. To właśnie pył wulkaniczny i lapille, czyli drobne odłamki lawy, które będą Ci towarzyszyć przez prawie całą drogę na szczyt. Kiedy stoisz na wysokości ponad 3000 metrów, powietrze staje się wyraźnie rzadsze, a Ty zaczynasz czuć każde uderzenie serca w skroniach, zwłaszcza gdy wiatr nagle zmienia kierunek i uderza w Ciebie intensywny zapach siarki, który potrafi nieźle drapać w gardle.

I nagle zdajesz sobie sprawę, że ta wielka góra pod Twoimi stopami naprawdę żyje, bo ziemia w niektórych miejscach jest wyraźnie ciepła, nawet jeśli wokół leżą płaty zeszłorocznego śniegu. Widok z góry zapiera dech, ale nie tylko przez panoramę Sycylii – po prostu dym wydobywający się z kraterów tworzy tak gęstą mgłę, że momentami nie widzisz własnych butów. To jest ten moment, kiedy czujesz respekt do natury, jakiego nie doświadczysz na żadnym innym szczycie w Europie.

Czego spodziewać się na szlaku?

Pogoda na Etnie to totalna loteria i musisz być na to gotowy, bo w ciągu godziny przejdziesz od palącego słońca do lodowatego wichru, który dosłownie chce Cię zdmuchnąć z krawędzi. Szlak z Rifugio Sapienza zaczyna się od wjazdu kolejką Funivia, ale to dopiero początek zabawy, bo prawdziwa przygoda rusza wyżej, gdzie krajobraz zmienia się w absolutnie księżycową pustynię pozbawioną jakiejkolwiek roślinności. Nie ma tu cienia, nie ma gdzie się schować przed wiatrem, są tylko kilometry czarnego i rdzawego żużlu, który ciągnie się aż po horyzont.

Większość trasy pokonujesz idąc wzdłuż starych koryt lawy, które wyglądają jak zastygłe, czarne rzeki o niesamowitych, ostrych kształtach. I choć trasa jest szeroka, to musisz uważać na terenowe busy 4×4, które co chwilę mijają turystów, wzbijając chmury pyłu, więc Twoje ubrania i twarz po dziesięciu minutach będą pokryte szarą warstwą wulkanicznego osadu. Ale hej, to tylko dodaje klimatu, prawda? Po drodze miniesz też kratery Silvestri, które przy głównym stożku wyglądają jak małe kopczyki, choć w rzeczywistości są ogromne.

Czy jest trudno? Bądźmy szczerzy

Jeśli myślisz, że to zwykły spacer po górach, to muszę Cię trochę sprowadzić na ziemię, bo wchodzenie po sypkim pyle wulkanicznym to jak próba biegania po wydmach w ciężkich butach trekkingowych. Każdy krok w górę to małe osunięcie się w dół, co potwornie męczy łydki i wysysa energię szybciej, niż Ci się wydaje, więc po pierwszej godzinie możesz mieć ochotę po prostu usiąść i tam zostać. Ale czy warto? No jasne, że tak, chociaż Twoje kolana mogą mieć na ten temat inne zdanie, szczególnie przy schodzeniu, gdy stopy grzęzną w czarnym piachu aż po kostki.

Największym wyzwaniem nie jest wcale nachylenie terenu, ale wysokość i gazy wulkaniczne, które potrafią zawrócić w głowie nawet wysportowanym osobom. Pamiętaj, że powyżej 2900 metrów prawo zabrania wchodzenia bez licencjonowanego przewodnika, i to nie są żarty – aktywne kratery potrafią być nieprzewidywalne, a nagła mgła sprawi, że w pięć minut stracisz orientację w tym czarnym labiryncie. Więc jeśli nie masz kondycji maratończyka, po prostu rób częste przerwy i pij dużo wody, bo suchy, wulkaniczny pył błyskawicznie Cię odwodni.

Najtrudniejszy jest ostatni odcinek przed samym szczytem, gdzie podejście staje się naprawdę strome, a podłoże najbardziej niestabilne.

Bezpieczeństwo przede wszystkim – jak uniknąć kłopotów

Etna to nie jest zwykły pagórek, na który wejdziesz w klapkach, choć widziałem już takich śmiałków i – wierz mi – zazwyczaj kończyło się to wezwaniem pomocy albo bolesnymi otarciami. Różnica między przyjemnym spacerem a walką o przetrwanie sprowadza się tutaj do Twojego przygotowania i respektu przed naturą, która na wysokości ponad 3000 metrów dyktuje własne warunki. Musisz zrozumieć, że ten wulkan to żywy organizm, który oddycha, mruczy i potrafi zmienić zdanie co do Twojej obecności w ciągu kilku minut.

  • Zawsze sprawdzaj komunikaty INGV, czyli lokalnego instytutu, bo oni monitorują każdy wstrząs i zmianę ciśnienia w kraterach.
  • Zainwestuj w wysokie buty trekkingowe, ponieważ ostra lawa potrafi pociąć zwykłe trampki w pył w niecałą godzinę.
  • Miej w plecaku kurtkę przeciwwiatrową, bo nawet jeśli na dole w Katanii jest 30 stopni, na górze może Cię przywitać przeszywający ziąb.

Nie lekceważ też lokalnych przewodników, bo ci ludzie znają każdy kamień i potrafią wyczuć zmianę pogody, zanim Ty w ogóle wyjmiesz telefon, żeby sprawdzić prognozę. Perceiving niebezpieczeństwo jako realną składową Twojej przygody, paradoksalnie pozwalasz sobie na więcej spokoju podczas samej wspinaczki.

Bezpieczeństwo na zboczach

Chodzenie po zboczach Etny przypomina trochę marsz po głębokim piasku, tyle że ten piasek jest ostry jak potłuczone szkło i nie wybacza upadków. Musisz uważać na niestabilne podłoże, zwłaszcza w okolicach świeżych pól lawowych, gdzie pod zastygłą skorupą wciąż mogą znajdować się puste przestrzenie. Czy wiesz, że jeden fałszywy krok może skończyć się nie tylko skręceniem kostki, ale i poważnym poparzeniem, jeśli trafisz na aktywny jeszcze kanał gazowy? No właśnie, dlatego trzymanie się wyznaczonych ścieżek to nie jest sugestia, to Twoja polisa na życie.

Kolejna sprawa to opary siarki, które przy niekorzystnym wietrze potrafią nagle uderzyć prosto w Twoje płuca. Jeśli poczujesz charakterystyczny zapach zgniłych jaj i zacznie Cię drapać w gardle, natychmiast naciągnij chustę na twarz i staraj się odejść pod wiatr. To nie są żarty – wysokie stężenie gazów wulkanicznych potrafi zwalić z nóg nawet najtwardszego zawodnika. Patrz pod nogi i nie daj się zwieść pozornej stabilności terenu.

Kiedy zawrócić

Większość ludzi ma ogromny problem z odpuszczaniem, zwłaszcza gdy szczyt wydaje się być na wyciągnięcie ręki, ale Etna to nie miejsce na chorą ambicję. Jeśli widzisz, że nad krater zaczyna nadciągać gęsta, biała czapa chmur, to znak, że za chwilę widoczność spadnie do zera i zgubisz szlak w mgnieniu oka. Nagła zmiana pogody na wulkanie to klasyk – słońce znika, temperatura leci na łeb, a Ty zostajesz sam w labiryncie czarnych skał. Słyszysz głuchy huk dobiegający z wnętrza ziemi albo czujesz wyraźne drżenie pod stopami?

To jest ten moment. Odwróć się na pięcie i schodź. Żadne zdjęcie na Instagram nie jest warte ryzykowania życia podczas nagłej emisji popiołu, która może zablokować drogi oddechowe i uniemożliwić ucieczkę.

Pamiętaj też o swoim organizmie, bo choroba wysokościowa potrafi zaatakować znienacka, objawiając się silnym bólem głowy albo nudnościami. Jeśli Twoje serce wali jak oszalałe, a Ty masz mroczki przed oczami, to znak, że Twoje ciało mówi „dość” i musisz natychmiast zejść niżej. Góra postoi tu jeszcze kolejne tysiące lat, więc nie ma sensu zgrywać bohatera, gdy brakuje Ci tchu, a nogi odmawiają posłuszeństwa na wysokości 2900 metrów.

Moje spojrzenie na najlepsze pory roku na wspinaczkę

Możesz pomyśleć, że środek lata to absolutnie najlepszy moment na atak szczytowy, ale uważaj na temperatury przekraczające 35 stopni Celsjusza w niższych partiach, które potrafią błyskawicznie wyssać z Ciebie całą energię. Najlepsze okno pogodowe to zazwyczaj maj i czerwiec albo wrzesień i październik, bo wtedy powietrze jest najbardziej przejrzyste i przy dobrych wiatrach zobaczysz nawet zarysy Malty na horyzoncie. Wtedy unikasz tych najgorszych tłumów i duszącego upału, który sprawia, że podejście po sypkim, czarnym pyle staje się prawdziwą katorgą.

I nigdy nie zapominaj o kapryśnej naturze tego olbrzyma, bo pogoda na wysokości 3000 metrów potrafi zmienić się w dosłownie pięć minut… Nawet jeśli w Katanii czy Taorminie chodzisz w krótkim rękawku, na górze porywisty wiatr i nagłe mgły mogą być śmiertelnie niebezpieczne, więc zawsze sprawdzaj prognozy dedykowane konkretnie dla stref podszczytowych. Czy naprawdę chcesz utknąć w chmurze gryzącej siarki bez widoczności na metr? No właśnie, dlatego planuj wyjście z głową i miej zawsze w zapasie kurtkę przeciwdeszczową, nawet jeśli niebo wydaje się idealnie błękitne.

Lato kontra zima – o co w tym chodzi?

Zimą Etna zmienia się w kompletnie inną, groźną bestię i jeśli nie masz sporego doświadczenia w chodzeniu w rakach, to lepiej odpuść sobie samodzielne wyjścia powyżej 2500 metrów. Śnieg potrafi tu zalegać od grudnia aż do kwietnia, a jazda na nartach z widokiem na dymiący krater i błękitne Morze Jońskie to przeżycie, którego nie da się podrobić w żadnych innych górach. Ale pamiętaj, że lód na zboczach bywa twardy jak beton i jeden mały błąd na stromym podejściu może skończyć się bardzo długim, niekontrolowanym zjazdem w dół prosto na ostre skały wulkaniczne.

Latem z kolei Twoim największym wrogiem staje się pył i drobne kamienie, które wchodzą do butów przy każdym kroku, co po kilku godzinach bywa niesamowicie irytujące. Słońce operuje tu z ogromną siłą, bo brak cienia i ciemne podłoże potęgują odczuwalny żar, co prowadzi do błyskawicznego odwodnienia organizmu. Więc jeśli wybierasz ten wakacyjny termin, zacznij podejście o samym świcie – tak około 5 lub 6 rano – żeby być na górze, zanim słońce zacznie naprawdę palić Twoją skórę.

Wydarzenia, na które warto zwrócić uwagę

Jeśli kochasz adrenalinę i chcesz zobaczyć, jak inni wyciskają z siebie siódme poty w ekstremalnych warunkach, celuj w termin Etna Trail, który zazwyczaj odbywa się w lipcu. To niesamowite widowisko patrzeć, jak biegacze pokonują mordercze przewyższenia na trasach liczących nawet 94 kilometry po zastygłej, chropowatej lawie. Atmosfera w bazach biegowych jest wtedy elektryzująca i możesz poczuć tę specyficzną wspólnotę ludzi, którzy tak samo jak Ty dali się uwieść magii tego wulkanu.

A może wolisz coś znacznie spokojniejszego, ale równie klimatycznego dla Twoich zmysłów? Wrzesień to czas ViniMilo, czyli wielkiego święta wina w urokliwym miasteczku Milo na wschodnich zboczach, gdzie degustujesz najlepsze trunki uprawiane na żyznej, wulkanicznej glebie. To idealna okazja, żeby połączyć trud wspinaczki z lokalną kulturą i spróbować specjałów, które smakują tak wyjątkowo tylko w tym jednym miejscu na świecie. Bo przecież nic nie smakuje lepiej niż zasłużony kieliszek Etna Rosso po bezpiecznym zejściu z dymiącego krateru, prawda?

Warto też śledzić dokładne daty festiwalu Etna in Scena w Zafferana Etnea, gdzie przez całe lato odbywają się koncerty i spektakle pod gołym niebem. Widok dymiącego wulkanu w tle sceny robi piorunujące wrażenie i dodaje każdemu występowi niesamowitego, wręcz mistycznego charakteru. To świetny sposób na regenerację zmęczonych nóg po całym dniu walki z nachyleniem terenu i zdradliwym, wulkanicznym żwirem, który zostaje w pamięci na bardzo długo.

Kilka słów na koniec o twojej wyprawie na Etnę

Etna ma obecnie około 3357 metrów wysokości, choć ta liczba zmienia się po każdej większej erupcji, więc wchodzisz na teren, który dosłownie żyje i rośnie na twoich oczach. To nie jest zwykła wycieczka w góry- to walka z pyłem, wiatrem i własnym zmęczeniem, ale widok zastygłej lawy pod stopami wynagradza absolutnie wszystko. Pamiętaj tylko o porządnych butach z twardą podeszwą, bo wulkaniczny żużel potrafi być naprawdę bezlitosny dla twoich stóp i kostek. Chcesz poczuć tę adrenalinę? Jasne, że tak!

Wyprawa na ten wulkan to przygoda, którą zapamiętasz do końca życia.

I nie daj się zwieść upałowi na dole, bo na szczycie pogoda potrafi się zmienić w pięć minut… bez porządnej kurtki nawet nie podchodź do głównego krateru. Ten zapach siarki i księżycowy krajobraz sprawią, że poczujesz się jak na innej planecie, a satysfakcja z wejścia na najwyższy czynny wulkan Europy zostanie z tobą na zawsze. Bo przecież nie codziennie masz okazję stanąć oko w oko z taką potęgą natury. Więc jak, pakujesz już plecak na swoją wielką sycylijską przygodę?

FAQ

Q: Czy na Etnę można wejść samemu bez przewodnika?

Wielu turystów zakłada, że skoro płacą za wakacje na Sycylii, to góra należy do nich i mogą sobie dreptać pod sam dymiący krater bez żadnej opieki. No niestety, tak to nie działa, bo Etna to humorzasta bestia, która co chwilę pluje lawą albo popiołem, a zasady bezpieczeństwa zmieniają się tam szybciej niż pogoda w marcu. Powyżej pewnej wysokości – zazwyczaj jest to granica 2800-2900 metrów – prawo jasno mówi: stop. Bez certyfikowanego przewodnika alpejskiego ani rusz, bo mandaty są słone, a ryzyko, że nagle coś wybuchnie pod Twoimi nogami, jest całkiem realne.

Bezpieczeństwo na wulkanie to nie żart, serio.

Więc jeśli marzy Ci się zaglądanie w głąb kraterów szczytowych, musisz po prostu zabulić za przewodnika i tyle w temacie. Ale spokojnie, bo niższe partie i boczne kratery, których jest cała masa, są dostępne dla każdego, kto ma sprawne nogi i trochę zacięcia do chodzenia po sypkim żwirze. I wierz mi, te niższe punkty widokowe też potrafią urwać tyłek, zwłaszcza przy zachodzie słońca.

Q: Czy muszę mieć kondycję jak sportowiec, żeby zdobyć szczyt?

Panuje takie dziwne przekonanie, że na wulkan to trzeba mieć kondycję jak Robert Lewandowski, inaczej padniesz po stu metrach i trzeba będzie Cię znosić. Prawda jest jednak taka, że wszystko zależy od tego, jaką trasę wybierzesz, bo opcji jest mnóstwo – od leniwego wjazdu kolejką po mordercze podejścia z buta od samego dołu. Jeśli bierzesz kolejkę linową, a potem terenowe busy, to zostaje Ci tylko krótki spacer, który ogarnie nawet Twoja ciocia na wakacjach, o ile nie ma lęku wysokości.

Schody zaczynają się, gdy chcesz iść o własnych siłach przez te wszystkie sypkie pyły wulkaniczne…

Bo to jest właśnie ten moment, kiedy poczujesz każde piwko wypite wieczorem w Katanii, nogi zapadają się w czarnym żwirze, a powietrze robi się coraz rzadsze z każdym krokiem. Ale czy to jest niemożliwe dla zwykłego śmiertelnika? Skądże! Wystarczy normalna sprawność, wygodne buty trekkingowe i tempo dostosowane do własnego serducha, żeby cieszyć się tym księżycowym krajobrazem bez wypluwania płuc.

Q: Czy na górze jest ciepło, skoro to Sycylia i aktywny wulkan?

Ludzie często myślą, że skoro jadą na gorącą Sycylię, gdzie słońce wypala trawę w lipcu, to na wulkanie też będzie jak w piekarniku. Bo przecież to wulkan, tam pod ziemią kipi lawa, nie? No nie do końca, bo wysokość robi swoje i na górze potrafi pizgać złem nawet w środku lata, o czym wielu zapomina pakując do plecaka tylko krótkie spodenki. Różnica temperatur między Katanią a szczytem Etny to często jakieś 20-25 stopni, więc branie samej koszulki to proszenie się o solidne przeziębienie.

Ubieranie się na cebulkę to Twój najlepszy przyjaciel na szlaku.

Potrzebujesz porządnej wiatrówki, długich spodni i czegoś, co ochroni uszy przed tym wściekłym wiatrem, który tam wieje niemal zawsze i wciska pył w każdą szczelinę ubrania. I nie daj się zwieść słońcu na dole – weź ze sobą warstwy, bo jak tylko słońce zajdzie za chmurę, to zęby zaczną Ci dzwonić z zimna szybciej, niż zdążysz zrobić zdjęcie na Instagram. A buty? Zapomnij o sandałach, chyba że chcesz mieć stopy pocięte przez ostre jak brzytwa kawałki zastygłej lawy.

Otagowano:
Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *