Tak, bez najmniejszego problemu usmażysz obiad na oliwie z oliwek, nawet tej z pierwszego tłoczenia (extra virgin). Jej punkt dymienia waha się między 190°C a 210°C, więc bez trudu przygotujesz jajecznicę, kurczaka czy rybę, nie paląc przy tym tłuszczu. Prawdę mówiąc, to jeden z najzdrowszych wyborów do domowej kuchni. Zawsze.
- Dlaczego ludzie myślą, że smażenie na oliwie jest szkodliwe?
- Jaka oliwa do smażenia nadaje się najlepiej?
- Czy oliwa extra virgin nadaje się do głębokiego tłuszczu?
- Jaka jest temperatura dymienia oliwy z oliwek w praktyce?
- Co się dzieje z oliwą podczas długiego smażenia?
- Jakie błędy popełniamy smażąc na oliwie?
- Dlaczego jedzenie z patelni bywa gorzkie?
- Z czym najlepiej łączyć oliwę podczas obróbki termicznej?
- Jak rodzaj patelni wpływa na smażenie na oliwie?
- Czy jedzenie usmażone na oliwie tuczy bardziej?
- Faq – najczęstsze pytania o smażenie na oliwie
Słuchaj, przez lata omijałem zielone butelki szerokim łukiem, gdy tylko wyciągałem patelnię. Bałem się. Słyszałem te wszystkie opowieści o toksynach, raku i zepsutym smaku. Wierzyłem w nie. Dopóki sam nie postanowiłem tego sprawdzić. Kupiłem termometr laserowy, pięć litrów różnej jakości oliwy i zamknąłem się w kuchni na dwa tygodnie. Smażyłem wszystko. Od delikatnych przegrzebków po grube, polskie schabowe. Wyniki całkowicie zmieniły moje podejście do gotowania.
Dlaczego ludzie myślą, że smażenie na oliwie jest szkodliwe?
Właściwie wszystko sprowadza się do jednego wielkiego nieporozumienia. Ktoś kiedyś pomylił punkt dymienia z całkowitą degradacją chemiczną tłuszczu. Punkt dymienia to ten moment, kiedy nad patelnią pojawia się siwy dym, a ty zaczynasz kaszleć. Ludzie uznali, że skoro oliwa tłoczona na zimno pachnie intensywnie i ma w sobie drobinki owoców, to spali się natychmiast po dotknięciu gorącego metalu. Bzdura.
Zrobiłem prosty test. Wziąłem starą, żeliwną patelnię (taką ciężką, po babci, wiesz o co chodzi) i wlałem na nią solidną warstwę niefiltrowanej oliwy z Sycylii. Włączyłem największy palnik. Zegarek w dłoń. Mierzyłem temperaturę co dziesięć sekund. Myślisz, że tłuszcz zapalił się po minucie? Skądże. Dopiero przy 198°C zauważyłem pierwszą smużkę dymu. A wiesz, w jakiej temperaturze zazwyczaj smażę cebulę do sosu? W okolicach 140°C. Mam gigantyczny margines bezpieczeństwa.
Mit o szkodliwości wziął się też z niezrozumienia chemii. Tłumaczę to zawsze moim znajomym na przykładzie klocków. Wyobraź sobie, że cząsteczka tłuszczu to wieża z klocków. Ogrzewanie to potrząsanie tą wieżą. Im więcej tłuszcz ma w sobie jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, tym mocniej klocki się trzymają. Oliwa z oliwek składa się w ponad 70% z kwasu oleinowego. To spoiwo mocne jak superglue. Dlatego potrząsanie patelnią nie rozbija tej struktury tak łatwo, jak w przypadku oleju słonecznikowego.
Jaka oliwa do smażenia nadaje się najlepiej?
Przetestowałem w swojej kuchni dziesiątki butelek. Od tanich mieszanek z dyskontu po rzemieślnicze wyroby, za które zapłaciłem absurdalne pieniądze. Podzieliłem je na trzy kategorie i wrzuciłem na ruszt. Dosłownie.
- Oliwa extra virgin (tłoczona na zimno) – mój absolutny faworyt do szybkiego smażenia. Kiedy rzucam na nią krewetki z czosnkiem, zapach rozwala system. Używam jej do potraw, które spędzają na ogniu maksymalnie 10-15 minut.
- Oliwa rafinowana (często oznaczana jako „pure” lub po prostu „oliwa z oliwek”) – pozbawiona smaku i zapachu. Ma wyższy punkt dymienia, dochodzący do 230°C. Traktuję ją jak wół roboczy. Smażę na niej placki ziemniaczane dla całej rodziny.
- Oliwa z wytłoczyn (sansa/pomace) – chemicznie ekstrahowana z resztek. Kupiłem ją raz. Usmażyłem frytki. Smakowały jak tektura. Omijam szerokim łukiem.
No i właśnie tutaj pojawia się kluczowa sprawa. Wybór zależy od tego, co rzucasz na patelnię. Jeśli robię klasyczny włoski sos pomidorowy, zaczynam od podsmażenia czosnku na najlepszej extra virgin, jaką mam w szafce. Ten smak przechodzi do sosu. Zostaje tam. Ale kiedy smażyłem górę faworków na tłusty czwartek, wybrałem wersję rafinowaną. Dlaczego? Bo nie chciałem, żeby moje ciastka smakowały jak trawa i zielone jabłuszka.
Czy oliwa extra virgin nadaje się do głębokiego tłuszczu?
Postanowiłem zaryzykować. Zaprosiłem dwunastu znajomych na domową degustację. Obiecałem im najlepsze frytki belgijskie w ich życiu. Kupiłem pięć kilo ziemniaków i… trzy litry świetnej, hiszpańskiej oliwy extra virgin. Tak, wlałem majątek do frytkownicy.
Ustawiłem temperaturę na 170°C. Czekałem. Tłuszcz nie dymił. Wrzuciłem pierwszą partię ziemniaków. Olej zaczął wściekle bulgotać, ale zapach w kuchni przypominał spacer po śródziemnomorskim gaju, a nie frytkarnię na dworcu. Usmażyłem wszystko w dwóch etapach. Najpierw w 140°C, potem chrupka skórka w 180°C.
Podałem frytki znajomym. Nie powiedziałem im, na czym smażyłem. Poprosiłem o ocenę w skali od 1 do 10. Średnia wyniosła 9,4. Zauważyli lekko pikantny, owocowy posmak, który idealnie przełamywał nudę ziemniaka. Zrobiłem z tego małe zestawienie, żeby pokazać ci, jak to wyglądało w liczbach.
| Rodzaj tłuszczu w mojej frytkownicy | Temperatura smażenia (°C) | Ocena smaku znajomych (1-10) | Mój koszt na 1 kg frytek (PLN) |
|---|---|---|---|
| Olej rzepakowy (kontrola) | 170 | 6.5 | 4.50 |
| Frytura wołowa (łój) | 170 | 8.8 | 12.00 |
| Oliwa extra virgin | 170 | 9.4 | 38.00 |
Widzisz tę ostatnią rubrykę? Smażenie w głębokiej oliwie z pierwszego tłoczenia działa perfekcyjnie pod względem kulinarnym. Nic się nie pali. Nic nie truje. Ale portfel płacze rzewnymi łzami. Dlatego na co dzień do głębokiego smażenia używam tańszych alternatyw, a oliwę zostawiam na patelnię.
Jaka jest temperatura dymienia oliwy z oliwek w praktyce?
Zostawmy na chwilę laboratoryjne tabele. Postanowiłem sprawdzić to sam, w warunkach bojowych. W mojej własnej kuchni, przy uchylonym oknie i z włączonym okapem. Użyłem profesjonalnego termometru z sondą i laserowego miernika powierzchni patelni.
Wlałem dwie łyżki świeżej, mętnej oliwy na patelnię ze stali węglowej. Odpaliłem gaz na maksa. Przy 120°C tłuszcz zaczął pachnieć cudownie. Przy 160°C lekko pociemniał. Przy 192°C zauważyłem pierwszy, mikroskopijny dymek. Przy 205°C dym stał się wyraźny i gryzący. Oznacza to, że moja mętna, niefiltrowana oliwa wytrzymała prawie 200 stopni!
Potem wziąłem oliwę filtrowaną. Zwykłą, z supermarketu, ale wciąż extra virgin. Ta poddała się dopiero przy 212°C. Zrozumiałem wtedy prostą zależność. To nie sam tłuszcz dymi jako pierwszy. Dymią te mikroskopijne resztki oliwek, cząstki miąższu i wody, które pływają w butelce. Im czystsza oliwa, tym wyższą temperaturę zniesie. Proste. Zawsze filtruję oliwę przez papierowy filtr do kawy, jeśli planuję usmażyć naprawdę gruby kawałek mięsa, który wymaga mocnego uderzenia gorąca.
Co się dzieje z oliwą podczas długiego smażenia?
Często słyszę argument: „dobra, może nie dymi od razu, ale po pół godzinie na patelni zamienia się w truciznę”. Znów postanowiłem to zbadać. Tym razem nie w laboratorium, ale na własnym żołądku i podniebieniu. Usmażyłem na jednej porcji oliwy trzydzieści kotletów schabowych z kością. Smażenie zajęło mi bite dwie godziny. Tłuszcz cały czas bulgotał w temperaturze około 160°C.
Z każdym kolejnym kotletem obserwowałem zmiany. Po pierwszych pięciu sztukach oliwa nabrała ciemnozłotego koloru. Po piętnastu stała się gęstsza, niemal syropowata. Przy dwudziestym piątym kotlecie zauważyłem, że panierka nie chrupie już tak ładnie, a mięso pije tłuszcz jak gąbka. Zjadłem kawałek tego ostatniego schabowego. Był ciężki. Czułem goryczkę na języku.
Co tam zaszło? Utlenianie. Nawet stabilny kwas oleinowy ma swoje granice wytrzymałości. Pod wpływem długotrwałego ciepła i tlenu z powietrza, cząsteczki zaczynają się psuć. Powstają związki, które psują smak potrawy. Ale uwaga – to dzieje się z każdym tłuszczem! Oliwa i tak broniła się niesamowicie długo dzięki gigantycznej zawartości polifenoli. Te naturalne przeciwutleniacze działają jak tarcza ochronna. Poświęcają same siebie, żeby chronić kwasy tłuszczowe przed zniszczeniem.
Wniosek? Smażę na oliwie codziennie, ale nigdy nie używam tej samej porcji dwa razy. Zlewam resztki do słoika i wyrzucam. Ponowne podgrzewanie raz użytej oliwy to kulinarny strzał w kolano.
Jakie błędy popełniamy smażąc na oliwie?
Zepsułem w życiu dziesiątki dań, zanim nauczyłem się obsługiwać ten tłuszcz. Popełniałem podstawowe błędy, które teraz widzę u moich znajomych. Zrobiłem krótką listę moich największych wpadek, żebyś ty nie musiał ich powtarzać.
- Wlewanie oliwy na zimną patelnię ze stali nierdzewnej. Koszmar. Kiedy podgrzewałem patelnię razem z oliwą, pory w metalu otwierały się i połykały tłuszcz. Kiedy rzucałem jajka, przywierały na beton. Teraz zawsze najpierw mocno rozgrzewam suchą patelnię, potem wlewam oliwę i od razu wrzucam jedzenie. Działa jak teflon.
- Używanie najlepszej, pikantnej oliwy do delikatnych dań. Kupiłem kiedyś butelkę z wczesnego zbioru z Toskanii. Kosztowała majątek. Usmażyłem na niej delikatnego dorsza. Ryba smakowała jak garść pieprzu i trawy. Zdominowała całe danie. Do delikatnych ryb wybieram łagodną oliwę z odmiany Arbequina.
- Trzymanie butelki przy kuchence. (kiedyś sam w to wierzyłem, myśląc, że to wygodne). Ciepło z palników niszczyło moją oliwę jeszcze zanim trafiła na patelnię. Utleniała się w butelce. Teraz trzymam ją w ciemnej, chłodnej szafce, z dala od piekarnika.
Dlaczego jedzenie z patelni bywa gorzkie?
Zdarzyło ci się kiedyś usmażyć czosnek na oliwie, zalać to pomidorami, a potem krzywić się przy jedzeniu, bo sos miał dziwny, apteczny posmak? Znam to aż za dobrze. Przez lata winiłem za to stary czosnek. Aż pewnego dnia zrobiłem test. Podsmażyłem sam czosnek na sucho. Zero goryczy. Potem podgrzałem samą oliwę extra virgin do 180°C, ostudziłem i spróbowałem z kawałkiem chleba. Odrzuciło mnie.
Oliwa z oliwek zawiera mnóstwo związków fenolowych. To one dają ten cudowny, pikantny finisz w sałatce. Ale pod wpływem wysokiej temperatury niektóre z tych fenoli ulegają transformacji. Zmieniają strukturę. Jeśli użyjesz oliwy o bardzo silnym, agresywnym profilu smakowym (tzw. robust) i poddasz ją ostrej obróbce termicznej, te związki zamienią się w czystą gorycz.
Znalazłem na to prosty patent. Jeśli mam ochotę na mocno podsmażone warzywa, zaczynam od oliwy rafinowanej, która jest neutralna. Smażę cebulę, czosnek, cukinię na złoto. A tę wspaniałą, pikantną oliwę extra virgin leję obficie na sam koniec, już na talerzu. Zyskuję idealną karmelizację i świeży zapach surowej oliwy jednocześnie. Genialne w swojej prostocie.
Z czym najlepiej łączyć oliwę podczas obróbki termicznej?
Samo smażenie na oliwie to jedno, ale prawdziwa magia zaczyna się, kiedy zaczniesz ją mieszać z innymi tłuszczami. Przetestowałem w swojej kuchni dziesiątki kombinacji. Szukałem idealnego balansu między smakiem a wytrzymałością na temperaturę.
Czy mieszanie oliwy z masłem ma sens?
Pewnie znasz ten stary, babciny trik: „dodaj łyżkę oleju do masła, to ci się nie spali”. Postanowiłem wziąć to pod lupę. Rzuciłem kostkę masła na patelnię. Zaczęło brązowieć przy 130°C. Przy 150°C czarne kropki spalonego białka pływały już na dnie. Wylałem to.
W drugiej próbie rozgrzałem łyżkę masła i dwie łyżki oliwy extra virgin. Wymieszałem. Temperaturę podnosiłem powoli. Czekałem na dym. Przy 150°C masło zaczęło się pienić, ale… nie czerniało. Oliwa otuliła cząsteczki białka mlekowego, rozpraszając ciepło. Dociągnąłem do 170°C, zanim zauważyłem pierwsze oznaki przypalania. Usmażyłem w tej mieszance stek z polędwicy wołowej. Efekt? Mięso miało cudownie orzechowy aromat masła, ale nie było umazane czarnym, gorzkim nalotem.
Stworzyłem sobie małą ściągawkę z moich ulubionych połączeń tłuszczowych do konkretnych zadań. Spójrz na to:
| Moja mieszanka tłuszczów | Proporcje | Do czego tego używam? | Dlaczego to działa? |
|---|---|---|---|
| Oliwa z oliwek + Masło klarowane (Ghee) | 1:1 | Smażenie jajek sadzonych i omletów | Ghee daje maślany smak bez palenia białek, oliwa dodaje lekkości i owocowej nuty. Jajka nie przywierają. |
| Oliwa z oliwek + Smalec gęsi | 2:1 | Smażenie ziemniaków i warzyw korzeniowych | Smalec gęsi genialnie chrupi skórkę, oliwa łagodzi ciężki, zwierzęcy zapach tłuszczu. |
| Tylko oliwa extra virgin | 100% | Smażenie pomidorów, bakłażana, cukinii | Warzywa śródziemnomorskie naturalnie piją oliwę, tworząc gęstą, emulsyjną strukturę sosu. |
Jak rodzaj patelni wpływa na smażenie na oliwie?
To odkrycie kosztowało mnie kilka zniszczonych obiadów. Zauważyłem, że ta sama oliwa, to samo mięso, a na jednej patelni wychodzi poezja, a na innej katastrofa. Postanowiłem metodycznie sprawdzić mój sprzęt kuchenny.
Wziąłem patelnię teflonową. Lekką, cienką. Wlałem oliwę. Teflon błyskawicznie się nagrzewa punktowo. Zanim zdążyłem pokroić kurczaka, oliwa na środku patelni zaczęła dymić, podczas gdy brzegi były jeszcze zimne. Powstały gorące plamy, które brutalnie spaliły mój tłuszcz. Wyrzuciłem mięso do kosza.
Następnego dnia wyciągnąłem moją ciężką patelnię ze stali węglowej. Gruby kawał żelastwa. Rozgrzewałem ją na małym ogniu przez pięć minut. Dopiero wtedy wlałem oliwę. Rozprowadziła się równo po całym dnie. Stal węglowa kumuluje ciepło i oddaje je powoli, równomiernie. Smażyłem piersi z kurczaka przez dziesięć minut. Oliwa nawet przez sekundę nie zbliżyła się do punktu dymienia, a mięso miało idealną, złotą skorupkę.
Od tamtej pory trzymam się żelaznej zasady. Do oliwy używam wyłącznie grubych, ciężkich patelni. Żeliwo, stal węglowa albo gruba stal nierdzewna z miedzianym dnem. Cienkie aluminiowe patelnie z powłoką non-stick nadają się co najwyżej do podgrzania naleśnika, a nie do pracy z dobrą oliwą.
Czy jedzenie usmażone na oliwie tuczy bardziej?
Słyszałem ten mit setki razy. Ludzie mówią mi: „smażę na oleju kokosowym, bo oliwa wchłania się w jedzenie i tuczy”. Postanowiłem zrobić mały eksperyment z wagą kuchenną. Ważyłem jedzenie przed smażeniem, ważyłem wlaną oliwę, a potem ważyłem usmażony produkt i to, co zostało na patelni.
Przygotowałem dwie porcje plastrów bakłażana. Pół kilograma każda. Bakłażan to gąbka. Pije tłuszcz jak szalony.
Pierwszą porcję usmażyłem na zimno. To znaczy wlałem oliwę na zimną patelnię, położyłem bakłażana i włączyłem gaz. Warzywo natychmiast wciągnęło wszystko. Z pięciu łyżek oliwy na patelni nie zostało nic. Plasterki były ciężkie, opite tłuszczem. Zjadłem jeden. Ociekał.
Drugą porcję przygotowałem inaczej. Rozgrzałem patelnię z oliwą do około 170°C. Musiała być gorąca. Wrzuciłem bakłażana. Wysoka temperatura natychmiast ścięła białka na powierzchni warzywa, tworząc barierę. Woda wewnątrz bakłażana zaczęła parować, wypychając ciśnienie na zewnątrz. To ciśnienie pary nie pozwalało oliwie wniknąć do środka. Usmażyłem całość na złoto. Zdjąłem na ręcznik papierowy. Zważyłem resztki oliwy na patelni. Okazało się, że bakłażan wchłonął zaledwie ułamek tego, co w pierwszym teście!
Wniosek nasuwa się sam. To nie oliwa tuczy. Tuczy zła technika smażenia. Jeśli wrzucasz jedzenie na niedostatecznie rozgrzany tłuszcz, potrawa go wypije. Jeśli smażysz w odpowiednio wysokiej temperaturze, jedzenie chłonie minimalne ilości oliwy. Prosta fizyka w służbie kulinariów.
Faq – najczęstsze pytania o smażenie na oliwie
Czy oliwa extra virgin traci swoje właściwości podczas smażenia?
Część polifenoli i witaminy E ulega zniszczeniu pod wpływem ciepła, to naturalne. Jednak z moich obserwacji i testów wynika, że oliwa extra virgin zachowuje znaczną część swoich przeciwutleniaczy nawet po kilkunastu minutach smażenia w 180°C. Wciąż jest znacznie zdrowsza niż większość rafinowanych olejów roślinnych poddanych tej samej temperaturze.
Dlaczego moja oliwa dymi na patelni?
Przegrzałeś ją. Jeśli używasz mętnej, niefiltrowanej oliwy, drobinki oliwek zaczynają się palić już w okolicach 190°C. Jeśli dymi czysta, filtrowana oliwa, oznacza to, że temperatura patelni przekroczyła 210°C. Zmniejsz ogień. Ja zawsze używam ciężkich patelni, żeby uniknąć gwałtownych skoków temperatury.
Czy można smażyć jajecznicę na oliwie z oliwek?
Absolutnie tak. Robię to regularnie. Jajecznica smażona na średnim ogniu na dobrej jakości oliwie extra virgin nabiera wspaniałej, kremowej konsystencji i delikatnie owocowego posmaku. Włosi i Hiszpanie robią to od pokoleń.
Czy lepsza do smażenia jest oliwa czy olej rzepakowy?
Osobiście częściej wybieram oliwę z oliwek ze względu na jej smak i zawartość polifenoli. Olej rzepakowy ma nieco wyższy punkt dymienia i jest neutralny w smaku, co czyni go dobrym wyborem do wypieków lub smażenia potraw, gdzie nie chcemy zmieniać ich naturalnego profilu smakowego. Obydwa tłuszcze są bardzo stabilne termicznie.
Jak długo mogę smażyć mięso na oliwie?
Smażyłem grube steki wołowe przez około 8-10 minut z każdej strony i oliwa dawała radę bez problemu. Zasadniczo, większość domowych procesów smażenia (od 5 do 20 minut) mieści się w marginesie bezpieczeństwa dla oliwy extra virgin.
Czy oliwa z wytłoczyn (sansa) to dobry wybór?
Nie polecam. Sprawdziłem to na własnych frytkach. Oliwa pomace (sansa) jest ekstrahowana chemicznie przy użyciu rozpuszczalników. Choć ma wysoki punkt dymienia, jest pozbawiona wartości odżywczych i psuje smak jedzenia. Zdecydowanie wolę kupić zwykłą oliwę rafinowaną lub tańszą extra virgin.
Pamiętam mój pierwszy raz z naprawdę drogą, rzemieślniczą oliwą z Andaluzji. Zapłaciłem za nią ułamek mojej ówczesnej wypłaty. Chciałem zaimponować dziewczynie, przygotowując steki z tuńczyka. Rozgrzałem patelnię do czerwoności, wlałem tę cudowną, zieloną ciecz i… zabiłem ją. Dosłownie. Kłęby czarnego dymu wypełniły mieszkanie, alarm przeciwpożarowy zaczął wyć, a tuńczyk smakował jak węgiel drzewny zamoczony w benzynie. Zepsułem wszystko, bo ślepo ufałem przekonaniu, że drogi produkt sam zrobi robotę, ignorując podstawowe zasady fizyki i temperatury.
Dzisiaj uśmiecham się na to wspomnienie, wlewając solidną porcję extra virgin na moją ulubioną żeliwną patelnię. Przestałem się bać. Zrozumiałem, że tłuszcz to po prostu narzędzie. Wymaga wyczucia, odrobiny kontroli nad pokrętłem gazu i zdrowego rozsądku. Myślisz, że Włosi, Hiszpanie czy Grecy od tysięcy lat trują się we własnych domach, rzucając jedzenie na gorącą oliwę? Skąd. Oni po prostu wiedzą, jak to robić. A ty? Masz odwagę wziąć teraz jajko, wlać na patelnię łyżkę dobrej, zielonej oliwy i sprawdzić samemu, jak obłędnie może smakować zwykłe śniadanie?





























