Myślisz pewnie, że szklanka to zawsze ta sama miara i nie ma tu żadnej filozofii, ale w kuchni to najkrótsza droga do spektakularnego zakalca. Ile razy sypnąłeś coś „na oko”, bo nie chciało ci się wyciągać wagi z szafki? No właśnie. Rzeczywistość jest taka, że puszysta mąka waży znacznie mniej niż cukier, a twoja ulubiona szklanka może mieć zupełnie inną pojemność niż ta autorki przepisu – i to drobne niedopatrzenie może zrujnować każdy wypiek. Zanim więc znowu zaryzykujesz, rzuć okiem na ten prosty przelicznik, żeby twoje ciasta w końcu wychodziły idealnie za każdym razem.
Ile waży szklanka mąki a ile cukru?
Ile waży mąka?
Zdziwisz się, ale ta sama szklanka mąki może ważyć zupełnie inaczej w zależności od tego, jak ją nasypiesz. Jeśli po prostu zanurzysz naczynie w torebce i ubijesz zawartość o ściankę, waga pokaże nawet 170-180 g, co może kompletnie zrujnować delikatne ciasto biszkoptowe. Standardowo jednak przyjmuje się w polskich przepisach, że pełna szklanka mąki pszennej (typ 450-550) o pojemności 250 ml to około 150-160 g, ale pamiętaj, że mąka ziemniaczana jest znacznie cięższa i waży blisko 190 g. To niby drobiazg, ale w cukiernictwie te 30 gramów różnicy decyduje o tym, czy wyjdzie ci puszysta babka, czy twardy gniot.
Największy błąd, jaki możesz popełnić przy odmierzaniu objętościowym, to potrząsanie szklanką żeby „wyrównać” poziom, bo wtedy mąka osiada i wchodzi jej znacznie więcej niż w przepisie. Lepiej nasypywać ją łyżką do szklanki i nadmiar zgarnąć płaskim nożem – wtedy uzyskasz najbardziej wiarygodny wynik. Pamiętaj też, że mąka pełnoziarnista jest lżejsza i szklanka takiej mąki waży zazwyczaj około 140 g, co często myli osoby dopiero zaczynające przygodę ze zdrowymi wypiekami.
Ile waży cukier?
Cukier to zupełnie inna bajka niż mąka, bo jego kryształki są gęstsze i nie napowietrzają się tak łatwo, więc standardowa szklanka 250 ml mieści aż 200-220 g cukru kryształu. To spora różnica, prawda? Jeśli w przepisie masz podane „szklanka cukru”, a sypniesz tyle samo objętościowo co mąki, twoje ciasto będzie za mało słodkie i może mieć złą strukturę, bo cukier odpowiada też za wilgotność wypieku. Sprawa komplikuje się przy cukrze pudrze, który jest lżejszy i bardziej puszysty – pełna szklanka to zaledwie 160-170 g, czyli waga zbliżona do mąki pszennej.
Uważaj na cukier brązowy. Zwłaszcza ten wilgotny i lepki potrafi być niesamowicie zdradliwy – jeśli go mocno ubijesz w szklance (często spotykane w amerykańskich przepisach jako „packed brown sugar”), możesz niechcący dodać go znacznie więcej niż planowałeś. Luźno wsypany cukier brązowy waży podobnie do białego, ale ubity może ważyć nawet 240 g na szklankę, co zrobi z twojego ciasta karmelową bombę.
Często pytacie o popularne zamienniki, więc warto wiedzieć, że ksylitol waży niemal identycznie co zwykły cukier, ale erytrytol jest odrobinę lżejszy. Musisz też pamiętać, że cukier rozpuszcza się w płynnych składnikach, więc objętość ciasta surowego może się zmienić po wymieszaniu, w przeciwieństwie do mąki, która pęcznieje. Dlatego zawsze, ale to zawsze, najbezpieczniej jest używać wagi kuchennej, bo „szklanka” to jednak miara dość umowna i w starej duraleksowej szklance z PRL-u zmieścisz inną gramaturę niż w nowoczesnym, dużym kubku z IKEA.
Dlaczego precyzja w kuchni ma znaczenie
Znasz to uczucie, gdy wyciągasz ciasto z piekarnika, a ono zamiast wyrosnąć, przypomina smutny zakalec, choć przysięgasz, że trzymałeś się przepisu co do joty? To frustrujące, ale często winowajcą nie jest piekarnik, a właśnie ta nieszczęsna „szklanka”. Luźno wsypana mąka waży zupełnie inaczej niż ta ubita łyżką – różnica może wynosić nawet 30 gramów na jednej porcji, co przy trzech szklankach daje prawie 100g nadmiaru suchego składnika. W gotowaniu gulaszu „na oko” to przejdzie, ale w cukiernictwie precyzja to nie fanaberia, to konieczność.
Nauka stojąca za pieczeniem
Pieczenie to w gruncie rzeczy chemia w najczystszej postaci, gdzie każdy składnik pełni określoną funkcję w reakcji łańcuchowej. Jeśli zachwiejesz proporcje – na przykład dając za dużo mąki, bo akurat mocniej docisnąłeś ją w miarce – zaburzasz strukturę siatki glutenowej. Zbyt duża ilość suchych składników „wypije” całą wilgoć, sprawiając, że twoje idealne w teorii muffinki będą smakować jak trociny, a biszkopt po prostu pęknie na środku.
Cukier czy tłuszcz to nie tylko smak, one odpowiadają za teksturę i wilgotność całego wypieku. Nadmiar cukru (bo szklanka była z górką) może spowodować, że ciasto skarmelizuje się zbyt szybko i spali z wierzchu, pozostając surowe w środku, albo rozpłynie się na blaszce zamiast trzymać kształt. Równowaga między kwasami (jak maślanka) a zasadami (soda) musi być idealna, żeby zaszła reakcja wytwarzająca dwutlenek węgla – to on spulchnia wypieki. Bez wagi kuchennej bawisz się w rosyjską ruletkę ze swoimi składnikami.
Najczęstsze błędy przy odmierzaniu
Największym grzechem, jaki pewnie popełniasz nieświadomie, jest nabieranie mąki bezpośrednio szklanką z torebki – to absolutny klasyk. W ten sposób ubijasz proszek wewnątrz naczynia, przez co w standardowej szklance 250 ml ląduje nie 130g, a nawet 170g mąki! Zamiast tego powinieneś wsypywać mąkę łyżką do szklanki i delikatnie wyrównać wierzch nożem, bez potrząsania czy uderzania o blat, co tylko zagęszcza produkt.
Kolejna pułapka to mylenie objętości z wagą, szczególnie przy gęstych płynach jak miód czy olej. Pamiętaj, że 250 ml oleju to nie to samo co 250 g – olej jest lżejszy od wody, więc w szklance będzie go wagowo mniej, około 220-230 g. Ignorowanie gęstości produktów sypkich też się mści, bo cukier puder jest znacznie lżejszy od kryształu – szklanka tego pierwszego to zaledwie 160 g, podczas gdy cukru kryształu aż 220 g.
Często też zapominasz o tarowaniu wagi, jeśli już jej używasz, albo stawiasz ją na nierównej powierzchni, co kompletnie fałszuje wynik. Nawet stare, porysowane miarki dzbankowe potrafią przekłamywać o 10-15 ml, co przy żelatynie czy proszku do pieczenia ma kolosalne znaczenie. Jeśli przepis mówi „szklanka”, upewnij się, o jaki standard chodzi autorowi, bo polska szklanka to zazwyczaj 250 ml, ale w starych przepiśnikach babci może to być 200 ml, a w przepisach z USA „cup” to ok. 236 ml – te różnice naprawdę potrafią zepsuć obiad.
Waga kuchenna czy szklanki? Mój werdykt
Dlaczego wolę wagę
Pieczenie to tak naprawdę chemia, a nie magia, więc precyzja ma tu kluczowe znaczenie dla sukcesu twojego ciasta, a szklanki bywają niesamowicie zdradliwe. Kiedy nabierasz mąkę szklanką prosto z torebki, możesz niechcący ubić ją tak mocno, że zamiast przepisowych 130 g, wsypiesz do miski aż 170 g, co kompletnie zrujnuje konsystencję wypieku – wyjdzie ci twardy gniot zamiast puszystej babki. Waga eliminuje ten problem całkowicie, bo gram to zawsze gram, niezależnie od tego, czy mąka jest przesiana, czy zbita na kamień w wilgotnej spiżarni.
To po prostu oszczędza ci nerwów i zastanawiania się, dlaczego biszkopt znowu opadł, skoro robiłeś wszystko „na oko” tak jak w starym przepiśniku. Z wagą masz 100% pewności i powtarzalności, a to w kuchni jest warte więcej niż najładniejsza miarka z sieciówki – w końcu nikt nie chce wyrzucać drogich składników do kosza tylko przez złe proporcje.
Łatwość precyzyjnego odmierzania
Zapomnij o brudzeniu pięciu różnych łyżek, trzech szklanek i dwóch kubków tylko po to, żeby odmierzyć składniki na proste muffinki, bo to zwyczajna strata czasu. Używając wagi z funkcją tarowania – a każda tania waga elektroniczna ją ma – stawiasz jedną miskę i po prostu dosypujesz kolejne produkty, zerując licznik po każdym z nich. To niesamowita oszczędność czasu przy sprzątaniu, a twoja zmywarka (lub twoje ręce) na pewno ci za to podziękuje po całym dniu gotowania.
Wygoda polega też na tym, że nie musisz przeliczać tych nieszczęsnych ułamków szklanki, bo co to właściwie znaczy „3/4 szklanki zimnego masła”? Na wadze wrzucasz kostkę, patrzysz na wyświetlacz i w sekundę wiesz, czy masz 150 g, czy musisz dołożyć jeszcze kawałek, bez upychania tłuszczu w naczyniu i brudzenia wszystkiego dookoła.
Precyzja to nie tylko kwestia udanego ciasta dzisiaj, ale też gwarancja, że za miesiąc wyjdzie ono tak samo pyszne jak za pierwszym razem. Korzystając z wagi, możesz eksperymentować z proporcjami co do grama, notując zmiany, co przy metodzie „na szklanki” jest praktycznie niemożliwe do idealnego odtworzenia w domowych warunkach. Profesjonalni cukiernicy nie bawią się w miarki objętościowe właśnie z tego powodu – ryzyko błędu przy sypkich produktach mierzonych objętościowo wynosi nawet 20%, a to zdecydowanie za dużo, gdy walczysz o idealne makaroniki czy delikatny suflet.
Czy to nie mylące? Różne rodzaje mąki i cukru
Wyobraź sobie, że stoisz nad miską z przepisem w ręku, który mówi po prostu „szklanka mąki”, a Ty masz w szafce tortową, krupczatkę i chlebową, zastanawiając się, czy to w ogóle ma znaczenie. To moment, w którym gramatura zaczyna płatać figle, bo choć objętość szklanki jest teoretycznie ta sama, to gęstość tych produktów potrafi całkowicie zrujnować wypiek, jeśli weźmiesz pierwszą lepszą torebkę z brzegu. Różnice mogą wydawać się małe, rzędu 10-15 gramów, ale w delikatnym biszkopcie to granica między puszystym sukcesem a smutnym zakalcem.
Musisz pamiętać, że waga szklanki mąki czy cukru to nie jest stała fizyczna jak grawitacja, ale zmienna zależna od kilku czynników, które często ignorujemy w pośpiechu. Nawet to, jak długo mąka stała w szafce i „osiadła”, zmienia jej wagę przy nabieraniu. Kluczowe elementy wpływające na pomiar to:
- Sposób nabierania – czy mąka jest sypana luźno czy czerpana bezpośrednio torebką.
- Wilgotność powietrza w Twojej kuchni, która obciąża produkt.
- Stopień przesiania i napowietrzenia składnika przed zmierzeniem.
To właśnie te niuanse decydują o ostatecznej strukturze ciasta.
| Rodzaj produktu (szklanka 250ml) | Szacunkowa waga |
|---|---|
| Mąka pszenna uniwersalna (typ 500) | ok. 150-160 g |
| Mąka chlebowa (typ 750+) | ok. 160-170 g |
| Cukier biały kryształ | ok. 200-220 g |
| Cukier brązowy (ubity) | ok. 220-240 g |
Mąka pszenna uniwersalna a mąka chlebowa
Kiedy sięgasz po mąkę chlebową zamiast zwykłej tortowej czy poznańskiej, musisz wiedzieć, że ta pierwsza ma znacznie wyższą zawartość białka i glutenu. To sprawia, że szklanka takiej mąki może ważyć nieco więcej, a co ważniejsze – chłonie ona znacznie więcej płynu podczas wyrabiania. Jeśli użyjesz jej do ciasta kruchego zamiast uniwersalnej, wyjdzie twarde jak kamień, bo gluten zadziała zbyt mocno i zwiąże ciasto w gumowatą masę.
Z kolei w drugą stronę – użycie lekkiej mąki tortowej do wypieku chleba na zakwasie to ryzyko, że bochenek „siądzie” i nie będzie miał tej sprężystej struktury, na której Ci zależy. Mąka chlebowa jest po prostu cięższa gatunkowo i daje inną strukturę miąższu, więc podmienianie ich „szklanka za szklankę” bez korekty płynów to prosta droga do kuchennej katastrofy, której łatwo uniknąć używając wagi.
Cukier biały kryształ a cukier brązowy
Tutaj sprawa jest jeszcze ciekawsza, bo cukier brązowy zawiera melasę, która sprawia, że jest on wilgotny i lepki. Przez tę wilgoć, kiedy nabierasz go do szklanki, on naturalnie się zbija i kompresuje, przez co w tej samej objętości zmieścisz go wagowo znacznie więcej niż sypkiego cukru białego. Biały kryształ zawsze wsypuje się luźno, zostawiając sporo powietrza między kryształkami, więc szklanka białego jest lżejsza.
Różnica w wadze może wynosić nawet 30 gramów na korzyść cukru brązowego przy tej samej szklance, co drastycznie zmienia balans słodyczy w Twoim deserze. Jeśli przepis wymaga ubitego cukru brązowego (z ang. packed brown sugar), a Ty wsypiesz luźny biały, ciastka mogą wyjść suche, blade i mało słodkie, bo to właśnie melasa i większa masa cukru odpowiadają za tę ciągnącą się konsystencję typu „chewy”.
Pamiętaj też, że cukier brązowy ma tendencję do zbrylania się w jedną wielką grudę, jeśli nie jest szczelnie zamknięty, co jeszcze bardziej utrudnia precyzyjne odmierzenie szklanką. Dlatego zawsze sugeruję – jeśli tylko możesz, używaj wagi kuchennej, bo ubijanie cukru w miarce to bardzo nieprecyzyjna metoda, która za każdym razem daje inny wynik i może zepsuć Twoje ulubione cookies.
Cała prawda o przeliczaniu miar
Stoisz nad miską z przepisem babci w ręku, gdzie napisane jest „dodaj szklankę mąki”, a Ty trzymasz swój ulubiony kubek z Ikei, który ma pewnie z 300 ml pojemności – brzmi znajomo? To właśnie tutaj objętość potrafi zrobić nam największy psikus, bo ta klasyczna, peerelowska szklanka miała równiutkie 250 ml, a dzisiejsze kubki to często totalna loteria. Problem polega na tym, że 250 ml wody waży zawsze 250 g, ale ta sama objętość mąki może ważyć od 130 g do nawet 170 g, w zależności od tego, jak mocno ją ubijesz w naczyniu.
Nie musisz być chemikiem, żeby to ogarnąć, ale musisz pamiętać, że gęstość produktu jest absolutnym kluczem do sukcesu każdego wypieku. Cukier puder jest puszysty i lekki jak chmurka, podczas gdy cukier kryształ to ciężki zawodnik, więc sypanie ich „na oko” tą samą miarką to prosta droga do zakalca albo przesłodzonej katastrofy.
Szybka ściąga z przeliczników
Zamiast szukać wagi za każdym razem, gdy chcesz zrobić szybkie ciasto na niedzielę, zapamiętaj te kluczowe wartości, które uratują Ci życie w kuchni i oszczędzą mnóstwo nerwów. Standardowa szklanka (250 ml) mąki pszennej to zazwyczaj około 160-170 g, podczas gdy ta sama szklanka wypełniona cukrem kryształem to już solidne 200-220 g – spora różnica, prawda? Jeśli pomylisz te proporcje, struktura ciasta może się całkowicie posypać.
Płyny są nieco bardziej wyrozumiałe, ale też mają swoje humory i warto na nie uważać. Szklanka oleju to około 210-220 g, a nie 250 g jak w przypadku wody, co przy delikatnych biszkoptach może mieć kolosalne znaczenie dla wilgotności ciasta. Miej też na uwadze, że łyżka stołowa to zazwyczaj 15 ml, a łyżeczka to 5 ml – trzymanie się tych miar jest o wiele bezpieczniejsze niż używanie domowych sztućców, które mają dzisiaj przeróżne, fikuśne kształty.
Praktyczne wskazówki dla precyzyjnego gotowania
Nigdy, ale to przenigdy nie nabieraj mąki bezpośrednio szklanką z torebki, bo w ten sposób nieświadomie ją ubijasz i bierzesz nawet o 20% więcej produktu niż potrzeba w przepisie. Najlepszą metodą jest spulchnienie mąki łyżką w opakowaniu, a następnie delikatne przesypanie jej do miarki bez potrząsania czy uderzania o blat, żeby była luźna. To mała zmiana w technice, ale robi gigantyczną różnicę w puszystości końcowego wypieku.
- Zawsze usuwaj nadmiar sypkiego produktu płaską stroną noża, aby uzyskać idealnie płaską powierzchnię równą z brzegiem naczynia.
- Inwestycja w prostą wagę kuchenną zwróci Ci się w postaci idealnych wypieków, bo gramy nigdy nie kłamią, w przeciwieństwie do starych szklanek.
- Pamiętaj o tarowaniu wagi po postawieniu na niej miski, żeby przez pomyłkę nie ważyć szkła zamiast mąki.
Postrzegając gotowanie jako precyzyjną sztukę, szybko zauważysz, że te drobne detale decydują o tym, czy ciasto wyrośnie pięknie, czy opadnie.
Wilgotność powietrza w Twojej kuchni to cichy zabójca idealnych proporcji, bo mąka czy cukier chłoną wodę z otoczenia jak gąbka, zmieniając swoją wagę z dnia na dzień – zwłaszcza w deszczowe dni. Jeśli masz do czynienia z lepkim miodem lub gęstym syropem, posmaruj wcześniej łyżkę odrobiną oleju roślinnego, a lepki płyn ześlizgnie się z niej do ostatniej kropli, nie zostawiając połowy porcji na sztućcu i nie brudząc wszystkiego dookoła.
- Przesiewanie sypkich produktów nie tylko je napowietrza, ale też znacząco zwiększa objętość, co ułatwia ich dokładne i powtarzalne odmierzenie.
- Do płynów używaj przezroczystych dzbanków z podziałką i sprawdzaj poziom cieczy na wysokości wzroku, patrząc na dolną krawędź menisku.
- Stosuj oddzielne miarki do produktów suchych i mokrych, nawet jeśli mają te same oznaczenia objętości, bo woda zachowuje się inaczej niż mąka.
Postrzegając te niuanse jako niezbędny element kuchennego rzemiosła, zyskasz pewność siebie, której nie da Ci żaden, nawet najlepszy przepis z internetu.
Dobra, ale co z resztą składników?
Ostatnio widać w social mediach szał na pieczenie chlebów na zakwasie albo te wszystkie diety keto, gdzie mąka migdałowa czy kokosowa leje się strumieniami, co totalnie zmienia zasady gry w kuchni. I tu zaczynają się schody, bo jeśli myślisz, że szklanka mąki kokosowej waży tyle samo co pszennej, to możesz zepsuć całe ciasto w sekundę, bo te zamienniki mają zupełnie inną gęstość i chłonność wilgoci. Sypanie ich „na oko” albo stosowanie standardowego przelicznika dla zwykłej mąki to prosta droga do zakalca, którego nawet twój pies nie będzie chciał ruszyć – serio, te mąki nie wybaczą ci braku precyzji.
Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej przy orzechach, nasionach czy płatkach, które mają nieregularne kształty. Cała szklanka orzechów włoskich to zaledwie około 100 g, ale jak je zmielisz na pył, to w tej samej objętości upchniesz ich znacznie więcej – nawet do 120-130 g. Dlatego zawsze, ale to zawsze patrz na to, czy w przepisie chodzi o produkt w całości, czy już przetworzony, bo ta różnica w wadze może całkowicie zmienić konsystencję wypieku i zamiast puszystego ciasta wyjdzie ci zbita masa.
Płyny i ich waga – to nie takie proste
Z wodą jest łatwo, bo tu 1 ml równa się 1 g, więc standardowa szklanka 250 ml to po prostu 250 g wody – czysta fizyka i tu nie ma filozofii. Ale wlej do tej samej szklanki olej rzepakowy albo oliwę, a waga pokaże ci już tylko około 210-220 g, bo tłuszcz jest lżejszy od wody i pływa na jej powierzchni, pamiętasz to pewnie z lekcji chemii? To kluczowe przy delikatnych biszkoptach czy majonezach, gdzie proporcje tłuszczu do reszty składników muszą być idealne, żeby emulsja się udała.
W drugą stronę działa to przy gęstych syropach, które są zwodniczo ciężkie. Miód to prawdziwy zawodnik wagi ciężkiej w twojej spiżarni.
Szklanka miodu może ważyć nawet 320-340 g!
To ogromna różnica w porównaniu do wody, więc jeśli zamieniasz cukier na miód w przepisie 1:1 objętościowo, to twoje ciasto będzie nie tylko za słodkie, ale też zbyt mokre, ciężkie i prawdopodobnie w ogóle nie wyrośnie tak, jak byś chciał.
Sypkie produkty bez tajemnic
Kakao i cukier puder to chyba najbardziej zdradliwe składniki w twojej szafce, bo potrafią się niesamowicie zbijać w grudki i oszukiwać oko. Szklanka luźno wsypanego kakao to jakieś 100-110 g, ale jak nabierzesz je prosto z paczki, gdzie było mocno ubite podczas transportu, możesz niechcący wsypać nawet 140 g i zrobić z ciasta gorzką, suchą cegłę. A wiórki kokosowe? One są leciutkie jak piórko – szklanka to zaledwie 60-70 g, więc łatwo przesadzić w drugą stronę i dodać ich za mało, przez co masa będzie zbyt płynna.
A co z ryżem czy kaszą, które jesz na co dzień? Tutaj musisz uważać na to, czy przepis mówi o wadze przed, czy po ugotowaniu, bo ryż pęcznieje prawie trzykrotnie i to częsty błąd nowicjuszy.
Szklanka surowego ryżu to ok. 220 g, ale po ugotowaniu ta sama ilość zajmie 3 szklanki.
Często o tym zapominamy przy planowaniu posiłków do pudełek i potem makro się kompletnie nie zgadza, a ty dziwisz się, czemu jesteś wciąż głodny albo przejedzony.
Sposób napełniania szklanki przy sypkich produktach jest ważniejszy niż myślisz – metoda „dip and sweep” (zanurz i zgarnij) daje zazwyczaj więcej produktu niż delikatne nasypywanie łyżką do naczynia. Jeśli przepis pochodzi z profesjonalnej książki kucharskiej, autorzy często zakładają, że mąka czy cukier puder są przesiane i puszyste, a nie ubite jak beton na dnie słoika. Dlatego najbezpieczniej jest zawsze używać wagi kuchennej, bo ona nie kłamie i 150 g to zawsze będzie 150 g, niezależnie od tego, jak bardzo produkt jest napowietrzony czy wilgotny w dany dzień.
Dlaczego warto zapamiętać te kuchenne przeliczniki?
Zrozumienie, ile tak naprawdę waży ta przysłowiowa szklanka mąki czy cukru, to moment zwrotny w twoich kulinarnych podbojach – serio. Zamiast zastanawiać się, dlaczego ciasto wyszło twarde jak kamień, w końcu łapiesz kontrolę nad tym, co ląduje w misce, bo przecież chemia w pieczeniu nie wybacza błędów i te kilkadziesiąt gramów różnicy potrafi zepsuć cały efekt… A ty chcesz przecież, żeby twoje wypieki zawsze wychodziły idealne i zachwycały gości, prawda?
Kluczem do sukcesu jest po prostu wyczucie właściwych proporcji.
Mając taką ściągę pod ręką, przestajesz panikować przy każdym przepisie bez podanych wag i zaczynasz działać bardziej intuicyjnie, co daje niesamowitą swobodę w kuchni. Nie musisz już brudzić wagi kuchennej do każdej drobnostki, wystarczy, że rzucisz okiem na przelicznik i wiesz, na czym stoisz. Więc bierz te miary, korzystaj z nich do woli i ciesz się gotowaniem bez zbędnego stresu – bo o to w tym wszystkim chodzi.