Rękojmia czy gwarancja – co jest lepsze dla przedsiębiorcy?

16 minut czytania

Dla przedsiębiorcy zawsze lepsza i bezpieczniejsza jest gwarancja, ponieważ rękojmia w relacjach B2B może zostać całkowicie wyłączona przez sprzedawcę w umowie. Kodeks cywilny daje w obrocie gospodarczym wolną rękę, co więksi dostawcy masowo wykorzystują, pozbawiając kupującego na fakturę jakiejkolwiek domyślnej ochrony. Tyle w temacie. Reszta to po prostu twarde czytanie dokumentów i walka o własne pieniądze na robocie.

Prawda jest zresztą absolutnie taka, że wielu właścicieli firm żyje w ogromnym błędzie. Kupują drogi sprzęt, biorą fakturę na NIP i myślą o dwuletniej ochronie z urzędu. Potem maszyna staje na hali, produkcja leży, a w odpowiedzi na maila przychodzi krótka informacja od dystrybutora. Rękojmia wyłączona na podstawie Ogólnych Warunków Sprzedaży. Zostajesz z uszkodzonym towarem i kosztami serwisu. Brak słów. Dlatego właśnie własne oświadczenie gwarancyjne producenta to często jedyny dokument, który pozwala ci wymusić naprawę maszyny bez pójścia do sądu.

Dlaczego zakup na fakturę zmienia wszystko w prawie?

Kiedy idziesz do sklepu jako zwykły Kowalski i kupujesz telewizor, chroni cię potężny pancerz prawa konsumenckiego. Sprzedawca ma związane ręce. Ale kiedy kupujesz ten sam telewizor do sali konferencyjnej i podajesz NIP, wchodzisz w brutalny świat umów B2B. Tutaj zasady gry ustala silniejszy. Kodeks cywilny zakłada, że dwóch przedsiębiorców to profesjonaliści, którzy wiedzą, co podpisują. I tu zaczynają się prawdziwe schody u nas w branży.

Zrobiliśmy kiedyś wdrożenie serwerów dla małego biura rachunkowego na wrocławskich Krzykach. Sprzęt przyjechał w czwartek, odpaliliśmy go, a w poniedziałek padła płyta główna. Szefowa biura macha mi przed nosem fakturą i mówi, żebyśmy to odesłali na rękojmię. Dzwonię do hurtowni. A tam gość w słuchawce mówi mi prosto w twarz, że w paragrafie siódmym ich regulaminu wyłączyli odpowiedzialność z tytułu rękojmi za wady fizyczne. I co zrobisz? Nic nie zrobisz. Zostaliśmy z martwym żelastwem na biurku. Szefowa musiała zapłacić za nowy sprzęt. To był twardy dowód na to, jak działają relacje między firmami.

Więc o co tu w ogóle chodzi z tymi przepisami? Zobaczmy jak to wygląda na twardo:

  • Po pierwsze, wyłączenie odpowiedzialności sprzedawcy. Wystarczy jedno krótkie zdanie w umowie, na fakturze proforma albo w regulaminie sklepu internetowego. Jeśli klikniesz „akceptuję”, to zgadzasz się na brak ochrony.
  • Po drugie. Zero litości.
  • Po trzecie, domniemanie istnienia wady u przedsiębiorców po prostu nie istnieje. Konsument ma rok na to, by uznać, że wada była w sprzęcie od nowości. Ty jako firma musisz to udowodnić sam. Wynajmujesz rzeczoznawcę, płacisz mu, a i tak dystrybutor może to odrzucić.
  • Czwarta sprawa to terminy. Konsument ma czas. Ty na fakturze musisz zbadać towar od razu. Jeśli tego nie zrobisz i nie zgłosisz usterki natychmiast, tracisz uprawnienia.

Jak legalnie wyłączyć rękojmię w umowie B2B?

Zastanawiacie się zresztą, dlaczego to na produkcji tak wyje na testach po drodze? Sam się nad tym borykałem dzisiaj u siebie we wtorek, przeglądając stos papierów od dostawcy oprogramowania. Żeby odciąć kupującego od praw, sprzedawca nie musi robić żadnych skomplikowanych fikołków prawnych. Przepis art. 558 K.c. mówi wprost. Strony mogą odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć. Wystarczy wpisać do kontraktu odpowiednią klauzulę. My u siebie w IT widzimy to na każdym kroku.

Nie ma tu żadnych trójstopniowych faz negocjacji. Dostajesz plik PDF przed realizacją przelewu. Tam na samym dole drobnym makiem stoi napisane, że rękojmia zostaje całkowicie wyłączona. Płacisz fakturę zaliczkową i to zachowanie oznacza akceptację warunków. Później w sądzie nie masz czego szukać. Sędzia spojrzy na dokumenty i oddali powództwo. Zmieniliśmy te zasady na robocie u nas w firmie dopiero po trzech takich wtopach. Teraz nasz dział prawny wykreśla te zdania z każdej umowy. Ale mniejsi gracze na rynku po prostu to łykają.

Czy sprzedawca musi wyraźnie informować o wyłączeniu rękojmi?

Nie. I to jest najgorsza opcja z wszystkich. Nie musi ci wysyłać listu poleconego ani prosić o osobną parafkę pod tym jednym zdaniem. Często wystarczy, że regulamin wisi u niego na stronie internetowej, a ty podczas składania zamówienia przez system B2B odhaczyłeś checkbox. To u nas w sumie chyba hipoteza z wczoraj bo pewności do tych trendów rynkowych nikt obecnie nie ma o 2025 r., ale widzimy, że sądy coraz częściej uznają takie ciche wyłączenia za wiążące. Kupujesz koparkę za pół miliona złotych, a warunki masz w linku, w który nikt nigdy nie kliknął.

Co daje gwarancja komercyjna między firmami?

Gwarancja to zupełnie inny zwierz. To dobrowolne oświadczenie. Producent lub dystrybutor mówi ci, że sprzęt będzie działał przez określony czas, a jak nie, to go naprawią lub wymienią. I tu pojawia się potężna różnica. Oświadczenie gwarancyjne żyje własnym życiem obok kodeksu cywilnego. Nawet jeśli hurtownia wyłączyła ci rękojmię, to w pudełku z towarem nadal leży karta gwarancyjna od producenta z Niemiec czy z Chin.

Wtedy omijasz bezpośredniego sprzedawcę i uderzasz prosto do serwisu autoryzowanego. To często ratuje życie w projektach IT.

Cecha Rękojmia B2B Gwarancja B2B
Kto odpowiada? Zawsze bezpośredni sprzedawca. Gwarant (zazwyczaj producent sprzętu).
Czas trwania 2 lata (jeśli nie wyłączono). Dowolny (od 3 miesięcy do dożywocia).
Możliwość wyłączenia Tak, bardzo łatwa i powszechna. Gwarancja jest dobrowolna, nikt nie musi jej dawać.
Co obejmuje? Wady fizyczne i wady prawne istniejące w chwili wydania. Tylko to, co gwarant sam wpisał w karcie.

Zauważ, że gwarant ma tu całkowitą władzę. Może powiedzieć, że naprawi zasilacz, ale wiatrak w serwerze to już część eksploatacyjna i za to musisz zapłacić. My u siebie w oddziale IT na produkcję we wtorek o 3 nad ranem ratowaliśmy padnięty system. Serwer za grube pieniądze odmówił posłuszeństwa. Dzwonimy na support. Gwarancja była na sprzęt, ale karta gwarancyjna wyłączała odpowiedzialność za utratę danych i roboczogodziny technika w nocy. Kosztowało nas to bez mała prawie pięćdziesiąt procent zaplanowanego budżetu na ten kwartał. W umowach B2B nikt nie bierze jeńców.

Kto dyktuje warunki w dokumencie gwarancyjnym?

Gwarant. I robi to dokładnie tak, jak mu wygodnie. Chce wpisać, że masz sprzęt odesłać w oryginalnym kartonie, inaczej odrzucą roszczenie? Wpisze to. Chce ustalić SLA na poziomie 30 dni roboczych na diagnozę? Zrobi to. I wiesz co? Prawda jest taka, że to całe czytanie tych umów o 2 w nocy przy czarnej kawie to jest jakaś totalna udręka. Pracujesz nad wdrożeniem, terminy gonią, klient wisi na telefonie, a ty musisz analizować piętnaście stron PDFa napisanego przez prawników, którzy w życiu nie widzieli szafy serwerowej na oczy. I zawsze, ale to ZAWSZE, ukryją ten jeden chory zapis, że naprawa gwarancyjna ulega wydłużeniu o czas sprowadzenia części z Tajwanu. Nienawidzę tego trybu pracy, ale co zrobisz. Tak to wygląda na linii frontu.

Rękojmia a wady ukryte sprzętu firmowego

Kodeks cywilny rozróżnia wady fizyczne i wady prawne. W obrocie między firmami wada ukryta to straszliwie śliski temat. Załóżmy, że kupiłeś partię laptopów do firmy. Rozpakowujesz, wszystko działa. Po pół roku w każdym z nich puchnie bateria i wygina obudowę. To wada fizyczna. Jeśli rękojmia nie była wyłączona, idziesz do sprzedawcy.

Ale tu wchodzi twardy rygor. Przedsiębiorca musi zbadać rzecz w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju. Co to znaczy? Że jak odbierasz paletę cegieł, nie musisz sprawdzać każdej sztuki. Ale jak odbierasz specjalistyczną maszynę CNC, powinieneś ją przetestować. Jeśli tego nie zrobisz i zgłosisz wadę po trzech miesiącach, sprzedawca powie ci, że straciłeś uprawnienia, bo nie dopełniłeś aktu staranności. Tego w prawie konsumenckim nie ma.

Ile czasu ma przedsiębiorca na zgłoszenie usterki?

Natychmiast po jej wykryciu. Inaczej przepada wszystko.

To słowo „natychmiast” jest celowo niedokreślone. Dla jednego sędziego to będą 2 dni, dla innego tydzień. Lepiej wysłać maila z dokumentacją zdjęciową jeszcze w tej samej godzinie. Zadzwoń, napisz, wyślij polecony. Zostaw twardy ślad na papierze.

Koszty naprawy i transportu uszkodzonego towaru

Kasa zawsze rodzi największe konflikty. Zepsuł się ploter ważący 300 kilogramów. Kto płaci za kuriera z paletą? Z rękojmi sprawa jest prosta. Jeśli nie została wyłączona, koszty dostarczenia rzeczy ponosi sprzedawca. Ale pamiętajmy o tym, co pisałem wyżej. W 9 na 10 przypadków przy zakupie na fakturę tej ochrony już nie masz.

Wchodzimy więc w gwarancję. A tam hulaj dusza, piekła nie ma. Karty gwarancyjne często przerzucają koszt wysyłki do serwisu na zgłaszającego. Czasami stosują metodę door-to-door, ale tylko na pierwszy rok z trzech lat trwania ochrony. Zwracaj na to uwagę, kupując ciężki sprzęt. Koszt frachtu maszyny przemysłowej do serwisu we Włoszech potrafi zabić małą firmę.

Czy można żądać sprzętu zastępczego na czas serwisu?

Z urzędu? Zero szans. Kodeks cywilny nic o tym nie mówi przy rękojmi. W gwarancji dostaniesz zastępstwo tylko wtedy, jeśli wykupiłeś specjalny pakiet serwisowy on-site. Jeśli kupujesz flotę samochodów do firmy, od razu negocjuj auta zastępcze w osobnym załączniku do umowy. Inaczej twoi handlowcy będą jeździć autobusami przez miesiąc, a ty będziesz płacił raty leasingowe za auta stojące w warsztacie.

Sprzedawcy bardzo lubią obiecywać złote góry na spotkaniach. Opowiadają jak to ich serwis działa błyskawicznie. A potem przychodzi awaria i nagle nikt nie odbiera telefonu, a w systemie ticketowym wisi status „oczekiwanie na weryfikację”. Zabezpiecz się karami umownymi za downtime sprzętu. Gwarancja musi mieć zęby, inaczej to tylko świstek papieru dodawany do faktury.

Masz teraz przed sobą wybór. Możesz dalej kupować sprzęt w ciemno, podawać NIP i liczyć, że jakoś to będzie, kiedy serwerownie zaleje woda, a maszyny staną dębem. Albo zaczniesz wykreślać te śmieszne klauzule z umów, zmusisz dostawców do aneksowania gwarancji i przestaniesz być dawcą kapitału dla cwaniaków z branży. Co zrobisz jutro rano ze swoim portfelem zamówień?

Często zadawane pytania (FAQ)

  • Co to jest rękojmia dla przedsiębiorców?
    Rękojmia to ustawowa odpowiedzialność sprzedawcy za wady fizyczne i prawne towaru. W relacjach między przedsiębiorcami (B2B) przepisy pozwalają jednak na jej całkowite wyłączenie lub modyfikację w umowie.
  • Czy można wyłączyć rękojmię na fakturze?
    Tak. Zgodnie z art. 558 Kodeksu cywilnego, strony w obrocie gospodarczym mogą rozszerzyć, ograniczyć lub całkowicie wyłączyć rękojmię. Często odbywa się to poprzez odpowiedni zapis w umowie lub w regulaminie sklepu.
  • Co jest lepsze na firmę: rękojmia czy gwarancja?
    Gwarancja jest zdecydowanie bezpieczniejsza. Rękojmia jest masowo wyłączana przez dostawców. Oświadczenie gwarancyjne daje niezależną ochronę bezpośrednio od producenta, której sprzedawca nie może ci zabrać.
  • Ile wynosi czas na zgłoszenie wady w B2B?
    Przedsiębiorca musi zbadać towar w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach danego rodzaju i niezwłocznie zawiadomić sprzedawcę o usterce. Brak natychmiastowego zgłoszenia powoduje utratę uprawnień.
  • Kto ponosi koszty transportu do serwisu na gwarancji?
    To zależy wyłącznie od zapisów w karcie gwarancyjnej. Gwarant sam ustala zasady i może obciążyć kosztami wysyłki kupującego, chyba że umowa gwarancyjna stanowi inaczej.
  • Czy kupując na firmę mam 14 dni na zwrot bez podania przyczyny?
    Nie. Prawo do odstąpienia od umowy zawartej na odległość przysługuje konsumentom oraz przedsiębiorcom na prawach konsumenta (JDG, gdy zakup nie ma charakteru zawodowego). Duże spółki i zakupy branżowe nie podlegają pod ten zwrot.

Bibliografia

1. Główny Urząd Statystyczny – https://stat.gov.pl
2. Internetowy System Aktów Prawnych – https://isap.sejm.gov.pl
3. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – https://uokik.gov.pl
4. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii – https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia
5. Wydawnictwo Naukowe PWN – https://pwn.pl

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy